marc ribot



dzięki wiedzy, Uwadze, życzliwości i serdecznej trosce wielu Ludzi — dotarliśmy wczoraj na koncert. (tak, wychodzimy czasem, nie tylko do Lasu.) a koncert? marc ribot w filharmonii bałtyckiej.
żałują niech (100% żalu zalecam) — ci, co nie byli; i ci co nie słyszą…
(nie zapominając o fenomenalnym, bliskim idei „pustej przestrzeni” petera brooka spektaklu złożenia do Grobu Fortepianu po pp. Kułakowskich — na 2 Panów w Rękawiczkach, Młode Panie, pulpity na nuty i chyba niewygodne Krzesła. cóś pięknego i w Milczeniu zadusznym, tak stosownym dla tych dni Listopadowych…)


33 thoughts on “marc ribot”

    1. (w środku) wygląda (ale ja się nie znam na Kulturze) marnie, fakt. skrzyżowanie sali gimnastycznej — z wyższej klasy poczekalną dworcową. ale okolica, budynek… znakomite. nie byłem tam, w tym miejscu — od 1974 bodaj roku: no, duuuże zmiany…

    1. w l.70 jechało się 3 i pół godziny, szlakiem Ruin i Zgliszczy. (dziś, po Odbudowie kraju = 8 i pół; a nawet są ponoć tacy, co jechali tylko 5 i pół…)

      1. ale Będzie Lepiej (w przyszlości, gdy Pańska Matka…)

        Cała linia E-65 jest aktualnie w remoncie. W wielu miejscach budowana jest na nowo a na zakrętach (w celu zwiększenia promienia łuków) po nowym śladzie. 20 szybkich pociągów Pendolino trafi na polskie tory za trzy lata. Spółka PKP podpisała umowę, która pozwoli dofinansować projekt zakupu z pieniędzy unijnych. Pociągi będą osiągać prędkość do 220 kilometrów na godzinę. Pasażerowie odczuje zmiany, podróż będzie przebiegała w ciszy i komforcie, którego trudne obecnie szukać w polskiej kolei. Przejazd w takich warunkach zmieni się nieznacznie, maksymalnie bilet w pierwszej klasie kosztować ma ok. 150 zł. Pociągi będą jeździć co godzinę. Podróż z Gdyni do Warszawy potrwa dwie i pół godziny, a ze stolicy do Katowic i Krakowa równo dwie godziny.

        nie mogę się doczekać… (r. ur. 1952.)

        1. ja to znam… 10 lat temu remontowali trase z wro do posen zeby yntersyty mogl przejchac 165 km w czasie ponizej 2 h
          no faktycznie na poczatku jezdzil
          ale sie skonczylo
          ostatnio jezdzil 2.20
          a teraz to objazdami jezdza czasami, bo tory w remoncie
          wlasnie zaraz sobie kupie samochod

          no ale co pan tak nad to morze…

          1. Panie?!? a masz Pan — coś do Moża?!? nie tylko ja; niejaki […; nazwisko i adres znane redakcji i niektórym bloggerom] – też nad Może pojechał; a konkretnie na Hel nawet, dodam, aby Fakty tylko…
            trynd widać taki; a Ja = za Wszystkimi.

  1. nic z tego nie rozumiem, 10 lat temu jak jeszcze tory były stare, tabory jeszcze starsze a na kolei pracowali ludzie nie wykształceni ale ambitni IC jechał 3,5 godziny. Tory unowocześnili, tabor zakupili, kadrę wyszkolili i pociąg zwolnił. Kto mi rozwiąże tę zagadkę

    (ibidem)

      1. tak, coś jest (ale ja się nie znam) coś podobnego, w myśleniu o Muzyce — obu tych Panów. choć nie w technice gry (ale ja się nie znam).
        zresztą: jak się (= dziś) jest gitarzystą — to trzeba się do kogoś Odwoływać. do hendrixa, do joe passa… albo jana borysewicza. też dobry gitarzysta, i Krajowy!

              1. no to to jest dyskusja: john scoffield czy pat metheny. a strun jest (z reguły) 6, no: niekiedy nawet tylko 4ry (= częściej niż więcej). no to ilość kombinacji jest ograniczona…
                (jednak)

                1. No to nie ma dyskusji bo ani John Scofield(nastolatki na niego chadzają) ani light jazz do windy Metheny. Pudło.
                  (wes montgomery, grant green, jeff parker i to nie zamiast ale każdy)
                  To tak jakby nie można było napisać, że Kulka zrzyna w bezczelny sposób z Tori Amos. W dodatku nieudolnie.

                  1. tak: wes mont­go­mery. ale ja i joe passa kiedyś bardzo. scoffield? na koncercie (lata 80.) mnie nie zachwycił ale ze 2 CD („hand jive”? jakoś tak…) fajne.
                    metheny’ego nie lubię zdecydowanie; no — jedną płytę: „beyond the missouri sky”. ale to głównie charlie haden chyba.)

                    1. No i tu się zgadzamy. Może poza Joe Passem – mnie osobiscie nudzi ale to kwestia gustu.
                      Metheny płyta XX z Ornette Colemanem i z lat osiemdziesiątych jedna przez sentyment do filmu z Costnerem, nie pamiętam tytułu bo ja lubie bildungsromany.

                    1. tak: cd Methny’ego z ornette colemanem: dawno słyszalem (w katowicach chyba w 1987?) — spore wrażenioe (jednak)…

Comments are closed.