„Obywatele…”

(d. „Kochana młodzieży…”; d. oddajcie mi moje 5 minut; d. muzeum Rękawiczek; d. muzeum sztuki nienowoczesnej; d. w walce o sojusz Robotnika, Chłopa i Urzędnika Pracującego; d. salon zależnych; d blog elegancki & symetryczny.)

„Obok. Tom drugi” już wkrótce

(gdyż pliki w Drukarni.)

Tag: urzędnicy

  • jak kupić „Festiwale…”?

    jak kupić „Festiwale…”?

    Reguły są takie:
    1. sprzedaję głównie¹ ja;
    2. dostarczam tylko do paczkomatów InPost, bo to ciężka książka;
    3. chcesz kupić, wyślij maila z n-rem telefonu i n-rem paczkomatu i wpłać 80, zł (65, zł książka; 15, zł wysyłka) na konto:
    Pekao SA, m.r. makowski nr konta: 02 1950 0001 2006 4227 6762 0002
    …i czekaj cierpliwie.

    A w razie kłopotów z powyższą instrukcją – też mail może pomoże :–)

    Natomiast szanowni (i ewentualni) pp. recenzenci – dostają tylko 3-4 rozdziały w PDF-ie (wszyscy te same) – i gdy coś napiszą, to dostaną egzemplarz (jeśli zechcą). Nie ma „darmo”, to tylko 350 egz. – książka nas za dużo kosztowała, by ją rozdawać. A jest – mimo niskiego nakładu – szyta i klejona, tylko jakość.
    Tak działa wolny rynek, płaczcie i płaćcie.
    mr m.

    ¹ – inni to:
    • „ZIMA”, sklep i wydawnictwo, popieramy i polecamy;
    • sklep wydawnictwa mych poprzednich książek: „Manufaktura Legenda
    • (ta lista może się rozwinąć, acz nie za bardzo…)

    m.

  • Mały katechizm misjonarski

    Mały katechizm misjonarski

    Misjonarz musi być chytry.
    I cierpliwy.Nie może siłą narzucać – bo Go poganie zjedzą, jak św. Wojciecha, ci dzicy z Europy Wschodniej, barbarii bez zasad.
    Misjonarz kiedyś wygra; i wszyscy Indianie, Murzyni, Afgańczycy oraz Chińczycy będą Go wielbić i szanować, tak, jak POWINNI od razu; ale że są Dzicy… Cóż poradzić?

    Dzicy chińczycy

    Na pal aż do potylicy

    wbijają.

    Demokracji oni nie znają

    bo się goło chowają

    bezwstydnicy.

    dobranoc Państwu
    mr m.

    (a obrazek z DW oczywi.).

  • Martwe natury, martwe urzędy, martwi Ludzie.

    Martwe natury, martwe urzędy, martwi Ludzie.

    Znalazłem padłego Dzika. (Konkretnie pani Andzia znalazła.) Niby nic: Dzik – nie żyje, nie robi mu już różnicy. Ale ja chcę zawiadomić
    (obywatelski obowiązek, możliwe zagrożenie dla zdrowia i te de…).
    Próba dodzwonienia się do odp. instytucji 2ch czy 3ch skończyła się vqrvem oraz odsyłaniem od A. do K. (że tak religijnie napiszę). A jedna Pani w sekretariacie trzeciej czy czwartej (III czy IV) instytucji („zakaźnicy w Pruszczu Gdańskim z siedzibą w Gdańsku…”) to nawet poinformowała mnie – zapewne żebym jej nie przeszkadzał w malowaniu paznokci pierogami na Święta i się odczepił – iż: oni tego nie załatwiają, robi to firma zewnętrzna
    „Tak działa wolny rynek…” powie w nast. odc. Balcerowicz profesor. Przypływ unosi wszystkie Dziki, niektóre tego nie przeżyją.

    Później, dla relaksu, postanowiłem odebrać przesyłkę (kurier Depede nie dowiózł oczywi. – i zostawił w sklepie). Cóż, sklep nieczynny, „odbiór przesylek w sklepie obok…” – Pan Sklepowy dał od tyłu szczęśliwie; więc mam. (I o co chodzi?!? mamy pański płaszcz i go panu wydaliśmy… uprze się taki…)

    a na koniec zadzwonił Pantelemarketer:
    – Pan Leszek Makowski? dzwonię w sprawie przedłużenia pana polisy ubezpieczeniowooszczednościowokapitałowej…
    – I bardzo dobrze, że Pan dzwoni, bo od ponad dziesięciu lat tak do mnie dzwonicie i hurra! Wreszcie zapisaliście prawidłowo nazwisko. Niestety nadal imię się nie zgadza – a ja nadal nie mam, nie chcę mieć ani przedłużyć tym bardziej żadnej polisy, nawet tej pana Leszka (który istnieje, znam go; ale ma inny nr tel. – mr m.). Jakiś postęp wreszcie…
    – To może pana wykreślimy z bazy…?
    – O niczym innym nie marzę.


    w tym kraju niepotrzebna jest Demokracja, ale żeby chwycić niektórych (Większość?) za ryja – i niech się wezmą do SWEJ pracy wreszcie. A już szczególnie ci w Urzędach, bo to z mojej (marnej) Emerytury płacone jest, też..
    dobranoc Państwu
    mr m.

    ps.
    a oto lokalizacja Dzika (truchła konkretnie), mieszkańcy Gda. / Wrze. i Oliwy – radzę omijać, przy drodze leży: Psy znajdą…
    (A jak Ja nie zakopię to chyba do Świąt – nikt; choć maile z tym info – licznie posłałem; do spamu trafią, bo załączniki, wiadomo…)
    m.

  • „Procesik”

    Wchodzę do banku, państwowego. Biorę numerek. „Liczba oczekujących – 0” (zero). Na sali tłumek. Przy, znaczy: na stanowiskach tłumek „doradczyń” jeszcze większy. Panie biegają nerwowo, załatwiając swoje sprawy, prawie wszystkie z nadwagą, wszystkie na obcasach. Nie bardzo nami zainteresowane, przeszkadzamy.
    (…)
    Po godzinie, tylko jednej, cud! – wychodzę, załatwiwszy tę 5 (pięciominutową) sprawę: rozwód z nimi, wreszcie. Peerelowski skansen ubrany w przyciasną garsonkę Korporacji.
    (…)
    Ach, te pięć minut: trwałoby krócej, gdyby nie to, że „pani doradczyni” musiała wypełnić druczek, aktualizujący moje dane. Te, które nie będą im już potrzebne, tak.
    Dwa druki więc, w dwóch kopiach: dla mnie i dla nich.
    Paperless office.
    Dwudziesty pierwszy wiek.

  • „…obey EU austerity diktats…”

    „…obey EU austerity diktats…”

      But the imprisonment of two pro-Catalan independence leaders earlier this week indicates we are heading for serious trouble.

      What is important to understand now is that there is more than just blind nationalism in the Catalan impasse,

      despite what Madrid and Brussels want us to believe.

      The Catalan call for independence should not be discredited; it is the rightful demand of millions of Catalans. But one must wonder why most articles about this crisis focus exclusively on the historical roots of Catalonian statehood, free citizens’ democratic right to vote, and the inclusive character of Catalonia’s nationalism, which is open to foreigners.

      As noble as these historical and democratic arguments are, it is important to emphasise, as Owen Jones rightly pointed out, that „Catalonia cannot be understood in isolation. Here is another manifestation of the crisis enveloping the western world”. This is

      a crisis of governance in which citizens no longer trust their governments

      and governments have turned their backs on the people. Why?

    Santiago Zabala „The Catalan crisis is not just about nationalism

  • …a kanalizacja gdańska nadal.

    …a kanalizacja gdańska nadal.

    Następnie wyliczał kwoty przekazane na rzecz starszej córki przez prababcię: 25 tys. zł w 2006 r., 22,5 tys. zł w 2007 r., 15 tys. zł w 2008 r.
    Łącznie: 62,5 tys. zł.
    Oraz pieniądze jakie otrzymała od pradziadka: w 2006 r. – 25 tys. zł, w 2007 r. – 22,5 tys. zł, w 2008 r. – 40 tys. zł, w 2009 – 25 tys. zł, w 2010 r. – 23 tys. zł i w 2011 r. – 176 tys. zł.
    Łącznie: 311,5 tys. zł.
    Pradziadek hojnie obdarować miał również młodszą córkę Adamowiczów przekazując jej w 2010 roku kwotę 25 tys. zł, a w 2011 r. kwotę 150 tys. zł.
    Łącznie: 175 tys. zł.

    Majątek Adamowiczów. Setki tysięcy w gotówce dla kilkuletnich dzieci
    (więcej…)

  • Homage to Catalonia.

    Homage to Catalonia.

    …referendum w sprawie niepodległości „zagraża demokracji, wolności i współżyciu”…

    …w Hiszpanii. (tym razem.)
    Demokracja zagraża demokracji, potw. info. wiemy.
    #kataloniajestnajgorsza
    mr m.

    a w części artystycznej:

    Unlike most of the churches in Barcelona it was not damaged during the revolution–it was spared because of its 'artistic value’, people said. I think the Anarchists showed bad taste in not blowing it up when they had the chance, though they did hang a red and black banner between its spires.

    George Orwell „Homage to Catalonia” (1938)

  • 25 lat po wojnie.

    – …żeby zachować te dotacje do biletów, żeby każdego było stać na kulturę… (teatr)
    Pani Aktorka czy też Publicystka, w tv jakimś; dziś.

  • Grecka telenowela cd. (ad lib.)

    A więc od lat wszyscy, którzy chcieli wiedzieć, mieli świadomość, że programy pomocowe dla Grecji to fikcja.