potęga Hydrauliki w praktyce społecznej

był u mnie dziś – prawie 2/3 dnia – Pan Hydraulik. zresztą znakomity: gdyż nie z Wielkiej Firmy, Korporacji czy Agencji Od Projektowania & Wykonywania Dizajnu – a normalny zwyczajny Fachowiec. i nawet ten (zwykle) koszmar (= rujnacja + inwestycja) — upłynął w miarę miło; i z efektami. i o Rzyciu pogadaliśmy, choć trochę.
ale ja nie o nim; a o jego poprzedniku.
no: ten to dopiero zrobił (Po przednikom…)




są 2 sposoby remontowania: na Pic (= glans i te pe) – ostatnio najmodniejszy (gładź szpachlowo-gipsowo-jakaśtam, kafelki, pierdółki, listewki, kable, rury zakute w ściany, centralne odkurzacze ponoć nawet…)
– i ten 2gi: który preferuję: solidnie acz bez picu do bólu (a nawet instalacje na wierzchu, coby, jak się popsują – a kiedyś się popsują zawsze) dało radę – 1dnym szybkim ruchem…
Poprzednikom poprzedni zrobił na taki (niedrogi, lecz 1dnak) pic. wszystko zakryte, a jakże!
ale – jak odkryć…
(= to nawet ja, niefachowiec – widzę, że to Drutem na Gwoździe Łatane Lewą Ręką bez Narzędzi i silikon + inna Chemja w nadmiarze. no: sztuczny Cyc, jak nic.)
z czego to się bierze?
(= że Klyenci — wolą nie widzieć Problemów? mieć „gładko’ po wierzchu, „Ładnie” — a może się nie rozpie… oj, Doli, doli.)
i nie pytam tylko o Hydraulikę…
(retorycznie.)

7 myśli na temat “potęga Hydrauliki w praktyce społecznej

    1. Pan Hydraulik wodę z butelki (chyba gazowana); a ja Zielonącherbatę, o wstydzie.

  1. Pili na umór..Rozwalili pół ściany, ale mówili do mnie p.t. Szefowo.Nareszcie ktoś mnie
    docenił.

Możliwość komentowania jest wyłączona.