…a jakiś cwaniaczek przychodzi na gotowe i bez zahamowań na nas pasożytuje, czerpiąc z tego różne korzyści, głównie finansowe…
Panie Redaktorze!
za każdym razem, gdy znajduję swoje zdjęcie w gazecie lub programie tv — a nie wszystkie znajduję; i zdarza się to często, coraz cześciej, choć zdjęcia stare — i dzwonię, piszę mailuję do gazety (producenta tv, reżysera…) słyszę TO SAMO:
- „oj, przepraszam: nie wiemy, jak to się stało, wzięliśmy z Sieci…”
a liczne Koleżanki i Koledzy bloggerzy — też często znajdują swoje myśli — dawane DARMO w Sieci — następnego dnia: w gazetach, w tv, w…
nie wiem, czy w newsweeku, nie czytam już; nie mam czasu… — ale dlaczegoby nie? macie przecież tam jakichś Riserczerów, prawda? a co oni robią, od rana?
czytają inne gazety? nie: przeglądają Sieć…
jesteśmy różni — ale niektórzy z nas (nie ja, ale inni) — są OD WAS Lepsi, Szybsi… i darmowi.
dlatego Ludzie nas kupują (coraz częściej) — a Was = coraz rzadziej.
(a piszę tu, gdyż w tzw. Listy do redakcji — przestałem wierzyć już w 1971 roku, gdy zaczynałem swą karierę w Prasie.
jako Goniec w „Ty i Ja”.
(z dodatkowym obowiązkiem przeglądania korespondencji do Red.)
i coś chyba (o Was) wiem…
jeszcze.


pisanie na Berdyczów (odc. 666p
ale pszy Najmniej (albo Najwięcej, gdyż mnie się myli) – Pan przeczytał…
to po co NAM jakieś…
(wiadomo.)
A jak ja mam to zrobić panie redaktorze licencyjnego (czyt. nieprawdziwego) newsweeka by z pana pracy czerpać korzyści inne najchętniej seksualne?
Prasa kłamie, i to kłamie z trendem wznoszącym. Taką „Politykę” czytam na zasadzie badań naukowych: jak daleko się posuną?
Pozdr. Rain
Czy mogę zacytować zajawkę Pańskiego felietonu za oceanem?
Proszę o pozytywne rozpatrzenie mojej prośby.
Best regards
wychodźca
Tak. z przyjemnością współpracujemy z Wrogimi Ośrodkami z Zagrani. genetycznie.
Musiałem odczekać 9 godzin na aktualizację Pańskiej zgody, żeby opublikować rzeczoną zajawkę:
Wielkim lobem zza oceanu: Zajawka zgodna z literą ACTA
To wszystko przez ten Pański zegarek z Brisbane ;)
nie: poszedłem spać. ale, jak tylko wstałem– do kompa (d. Uzależnienie).
O! o! Błyskawicznie zauważyłem, że tu nie ma żadnego • View CC license •
Eee, to chyba wolno wszystko skopiować bez podania źródełka? Najbardziej podoba mnie się kult kargo ;)
One more thing:
© 2011 szukajcie a znajdziecie
to jest nielegalne, bo na coś takiego trza mieć numerek isbn czy coś w tym stylu ;)
wg. amerykańskiego copyright act – teraz obowiązującego już teraz na całym świecie to jest nielegalne, również tamej za oceanem.
Po drugie primo cenzura za PRL to pikuś w porównaniu.
A otóż ja mam rejestrację Sądową: jestem (lub) Czasopisma…

(zara dam wyrok.)
A o tekście ani mru mru ;)
To jaki jest numerek rejestracyjny Pańskiego Lubczasopisma, że ośmielę się zapytać?
Dysklajmer: nie czepiam się tu nikogo, tylko na poważnie chciałbym rozstrzygnąć, jaką protekcję zapewnił sąd okręgowy Pańskim prawom autorskim.
No i ten numerek powinien być chyba w stopce, coby odstraszać p. Wojciech Maziarskiego z niusłyka od kradzieży und plagiatu:
© 2011 szukajcie a znajdziecie NR …..
(ja się nie znam, ale) przyczynek (-Ki) do omówienia tego Problemu (?) można znaleźć u Kolegi O. (oraz tu i też tam — i dalej…)
Czytuję namiętnie obu, ale mnie chodzi o pragmatyczne zastosowanie litery ACTA na konkretnie Pańskim blogu.
Hipotetycznie przynajmniej ;)
Może Pan nie chcieć „się znać”, ale chyba coś tam z podpisania ACTA wynika w skutkach prawnych dla każdego blogera, hę? Może nawet „supersidować” rywinowskie lubczasopisma – kto wie.
Dura lex sed lex (to po ministrancku he he he)
tak: coś wynika z każdego Prawa. a głównie to (co na boku dziś dałem)
ale:
czy ja jestem („dla Nich”)
– Groźny?
raczej nie; a nawet, niekiedy, w drobiazgach — Oni = dla mnie.
niestety i jak zwykle.
Nawet Pański zegarek chodzi tu do tyłu – już to Panu kiedyś podpowiadałem ;)
http://www.timeanddate.com/worldclock/custom.html?cities=64,51,179,136,535,137,240&sort=2
No, właściwie do przodu, bo ma Pan tu czas Brisbane ;)
http://www.timeanddate.com/worldclock/city.html?n=47
za pomocą Currently, local time in Warsaw is 9 hours behind Brisbane
Pamiętam, że Pan odpisał coś o szczęśliwych, co czsu nie liczą ;)
No, przypomniałem sobie:
makowski pisze:
9 grudnia 2011 o 7:45 pm
Nieszczęśliwi czas liczą.
za pomocą „ja, Brzoza…” | zwyczajne nic..
Błyskawicznie zauważyłem po czterech dniach czytania poruszając wargami, iż postanowienie dotyczy tej drugiej domeny, a nie ópsa.
Óps jest niezarejestrowany, bo to by kosztowało następne 10 ojro
Pozdrawiam serdecznie zza oceanu
Tylko świnek kopiuje bez linek
Nie żadnych tam jakichś „linek” – ino odsyłaczy ;)
http://goo.gl/fb/zFsVc
„myśl lubi byś wolna” — a co dopiero: Samolot. (d. każdy lubi sobie Polatać.)
Niektórzy nie słyszeli jeszcze o google, ale słyszeli o PRLu – to już coś.
zapomniałem – jak się zjawią to im objaśnię.
Objawienia? to domena…
To bylo w odpow do wychoćcy
ach, to Po Co komentowałem… no: na wyrost chyba.
To ja nie wyjaśnię, f*it.
Tak: gdyż „badio” — to Radio (= miało być).
„bad, bad, Bad radio…”
(a później czegoś zabrakło.)
Czy https://ooops.pl/?p=15453#comment-10387 jest odpowiedzią na https://ooops.pl/?p=15453#comment-10386 ?
Bo się pogubiłem
a kto Opowiada, że mnie się nie myli? nie ja… (ale, tym razem to chyba Tak; albo mnie się znow myli poziom; a w tym zakotwiczenie komentarzy (wielopoziomowe].)
Redaktora Maziarskiego poniosły nerwy, ja bym tak nie przesadzał z tymi cwaniaczkami. Tak po prawdzie, gazeciarze też powinni bić się w swoje piersi. Kiedyś popełniłem blogowy tekst o albumie fotograficznym dot. amerykańskiej obsesji kolekcjonowania broni palnej. Całe zdania szuflami brane z mojego bloga wylądowały w artykule pewnego poczytnego dziennika. Zero odpowiedzi na maila. Bloga prowadzę nadal, gazeta się przekształciła w coś tam innego. Redaktora Maziarskiego los pewnie też gdzieś indziej poniesie, i być może kiedyś bloga, nie dla finansowych korzyści, poprowadzi. :)
otóż to.
„oryginalność dziennikarza”; nie: publicysty — toż to Oxymoron (ὀξύμωρον) chyba (chyba, że mnie się myli znów.)
Duże, polskie portale mają problem z linkowaniem do blogów. Może się czegoś obawiają. Nie sądzę, że to z powodu “konkurencji” jaką stanowi blogosfera dla dziennikarstwa.
Osobiście sądzę, że się po prostu wstydzą.
Czegoż to oni mogą się wstydzić? Bo nie przystoi wielkim? Nie chcą się przyznać, że czytają tego-konkretnego bloga czy, że w ogóle czytają blogi? A może nie chcą po prostu narobić zbędnego ruchu blogom?
za pomocą Lanooz.net | Dziennikarze są z Marsa, blogerzy z Wenus.
tak, też (czuję, że) to Wstyd („co!?! te Małe Kurduple, Karakany i Gnojki?!? niedoczekanie…”)
Hehe, ale niekoniecznie ludzie będą ich czytać ;-) Wstępem była salonka. Miało być pięknie i modelowo a okazało się, że internetowa dzicz jakichś anonimowych blogerów wie więcej, pisze lepiej i zadaje trudne pytania.
za pomocą Internetowa dzicz jakichś anonimowych blogerów « Treść ukryta.
z Godnością będę Dziczą oczywiście (GBDO).
No, akurat Szanowny Pan nie zakwalifikował się do „dziczy”, gdyż w uczciwych rankingach jest Pan wiodącym blogerem polskim zaraz po wieloosobowej redakcji rzepy – o ile rzepę w ogóle można nazwać „blogerem”.
Ja na szczęście nic nie piszę, a jeśli to bez sensu, zdjęcia czasami daję ale nieudane i o niczym to nikt nie piraci (jakHoudys prawie)
a ja, Pszepana Euro Co. (prawie) tak samo; a Popaczpan — jak Wyladowalem… no, nie ma Sprawiedliwości (o Prawie to nawet nie wspominając, bo się Rymuje z.)
Jeśli ACTA już działa, to może Pan teraz wsadzić p. Wojciech M. za kratki a od njusłyka zainkasować okrągłą sumkę odszkodowania
W zasadzie Pański blog spełnia wszelkie warunki bycia jedynym prawdziwym polskim Huffington Post.
za pomocą Rankingi | Matrioszka kurica.
nie działa, Bowiem Rząd sprawdza teraz każdą Literę… (a to może Dłuuugo potrwać, bo oni chyba mało czytaci.)