Dyskusja o własności prywatnej dotyczy więc również wspólnoty – struktur, które umożliwiają nam funkcjonowanie (o czym też niedawno pisałem). Tłumy na polskich ulicach to nie zbiór jednostek, krzyczących 'ja’, lecz początki wspólnoty, myślącej 'my’. To 'my’ domaga się dostępu do kultury, boi się odebrania resztek wolności i prywatności, domaga się uwzględnienia swojego głosu (który mu i polski rząd, i EU odbiera). 'My’ na polskich ulicach to polscy wściekli, a ACTA jest tylko kroplą, która przelała kielich…
Krzysztof Nawratek (autor tego: „Miasto jako idea polityczna„)
(za Marceli Szpak, facebook tym razem.)
a w obrazku – Pan analog. a co? kradzione…


Wzruszyłem się… (=zaje..ł mi pan zdjęcię)
to Ostatni raz (dopoki Pan nie ratyfikuje lub nie.)
Ja tylko efekty rektyfikacji przyjmuję
Pan to masz dobrze: ja już nawet tego nie, ze strachu (że naruszę).