Konnak to błazen, który rozbiera się przed królem i pokazuje mu tyłek. Król się śmieje, nie domyślając się, że błazen w ten sposób mówi: mam cię gdzieś. Końjo – poeta i konferansjer podejmie się każdej roboty. Zapowie koncert Ich Troje, promocję w Biedronce i koncert Dezertera. Całe jego jestestwo zdaje się krzyczeć: rzucajcie we mnie jajkami, pomidorami, mięsem. Lżyjcie, plujcie, kopcie, poużywajcie sobie. A więc zapraszam do konkursu na najbardziej złośliwy komentarz.
komentarz.
Paweł Końjo Konnak
„Nikt nie odda się za zupę”
wydawca: Narodowe Centrum Kultury.

………………….
ps.
nadal zamknięte, ale skoro Konnak mailem mi przysłał.

Proszę o zwolnienie czytanie „tego”. Mam zaświadczenie lekarskie z 2 pieczątkami w kolorze czerwonym.
Ha.
Mam Konnaka autograf na przepoconym podkoszulku – i podkoszulek i autograf jeszcze ze zeszłego wieku.
Znaczy się relikwie oneż?
cała polska czyta (Panu prezydentowi).
nie bić Końja
Bić go Gola.
Konijo to organizator jakich mało. Handlowiec to zbyt skromne określenie na tego człowieka. Poziom wymiany jaki osiągnął a który widoczny jest w mediach pozwala skromnie określić go jako komika, artystę kultury przekazu (w tym pocztowego), biznesmema (pisownia oryginalna i właściwa) itp.
Wnioski te wyniosłem po dzisiejszym cytacie oraz po schodach, trzymając w ręce biografię Brylewskiego, gdzie tenże Konjo również jest wspomniany(ament).
I sprawdzi się jedno. Dziś będzie dużo wpisów.
(i że {też} zacytuję Siebie, bez związku; ale to teraz taka moda:)
„Narodowe czytanie umów bankowych”.
Tak. Odda1am się w celu założenia konja bankowego.
Tak. gdyż „nikt nie odda się za pana tadeusza prezydenta.” (albo mnie się znów myli.)