„Obywatele…” rynek to wszystko z nadmiaru Wolności

to wszystko z nadmiaru Wolności

chcę – usiłuję kupić Mieszkanie. nieduże; bo mnie nie stać. kolejni Pośrednicy proponują mi rewelacyjne okazje (a rynek mieszkaniowy tzw. wtórny, zdaniem wielu – stoi i nie drgnie
są… zniecierpliwieni, że nie biorę pierwszej Okazji (OKAZJI!)
zachowują się gorzej, niż sprzedawcy Butów; ci przynajmniej – pozwalają przymierzyć…
(gdyż co ze mnie za Klient; ledwie 2-3% prowizji, marne kilka tysiączków…)



…………………………………
a na zdjęciach: ul. żelazna, z czasów (1979 konkretnie), gdy mieszkania się dostawało. niektórzy, ja jakoś – nie.
może to i było Lepsze: nikt (prawie) nie marudził, gdy dostał – tylko miał Radochę?
…………………………………

Załamanie sprzedaży aut. Sprawdź czy właśnie teraz warto je kupić

tak: weź kredyt – i kupuj! okazja (OKAAAA…!)
…………………………………

jakieś roztrojenie jaźni mi się pojawiło
albo gorzej
czytam, czytam i dziwnie mi się robi

    Po 1989 r. doszło w Polsce do erupcji talentów na skalę niemającą precedensu. Fenomen ten wykracza poza kulturę, jest zjawiskiem spłecznym i ekonomicznym, a Polska stała się w ciągu jednego pokolenia kreatywnym zagłębiem Europy (Polityka 9, s. 88, niejaki Potorczyn, dyrektor)

gały takie mi wylazły, że prosto Marty Friedman (choć zazwyczaj mam oczka jak ten Szkop w Złocie dla zuchwałych – był kiedyś taki film – i otwierają mi się jedynie na wieść o kasie)
gdzie kurna te ejakulacje kulturalne?
społeczne? noszkurwasz, rzeczywiście społeczeństwo obywatelskie jak w pysk, palenie opon? tłumy na Krakowskim? szlag, o co idzie?
ekonomiczne?
(…)

…………………………………
idzie ku Złemu – mówi Kolega, co właśnie z ameryki (kolejny, nie pierwszy; więc to go nie tłumaczy)
raz wrócił. jak Dzieci we mgle: oni, My…
…………………………………
(ja tu o Duperelach, problemikach…)
a są – Po Ważne Pro Blemy, są…

Radny do kolegi: – Chodź. Syreny trzeba omówić. Czy mają wyć. – Idę. Ale k… żadnego wycia! Żadnych syren!

syreni gród.
no i wykasujmy – nadmiar Kropek. też za dużo (= a w tym: wolności.)

18 thoughts on “to wszystko z nadmiaru Wolności”

  1. ach, i jeszcze – ze Świata:

    Netanjahu dziękuje Benedyktowi XVI za oczyszczenie Żydów z zarzutów…

    (zabicia Jezusa.)
    no to nie ma Problemu.

    1. Panie! a kto by ich (= ICH!, wiadomo) zrozumiał… niemiecką mową mówią.

      1. a czy to w ogóle mową można nazwać
        szwargoczą!
        niemiec = niemy (ale głośny)

        1. Nie Mce, wiadomo (= a w tym Rzydzi, jako Po Dzbiór; definiując za tow. Profesorem wiatrem czy innym Socjo Listą bo mnie się.)

  2. jak pan moze, to niech pan jeszcze poczeka (=gora pol roku… pierwszakomunie pan przeczekał, czeciąErPe, to da pan radę) – gora pol roku i poleci na ryj z cenami (=mieszkan, bo reszta – wiadomo)

  3. 1.
    już lecą.
    (znaczy: stoją.)
    2.
    nie mogę.
    (d. niemamgdziemieszkaćnaszeuliceichkamienice)

  4. że polecą, to słychać co najmniej od paru lat
    może i lecą, ale ja nadal nie sięgam
    a kłopot jest, bo działka to nie jest dobry wybór
    (w tym klimacie i społeczeństwie tolerancyjnym)

    z tą działką to oszywi odpukawszy i tfu, tfu przez lewe

    1. lecą lecą. a głównie tzw. rynek wtórny. a to – równiez – dlatego, że Banki już tak chętnie kredytow nie dają, zważywszy na wzrastajace Zadłużenie (tzw. Narodu); i niewyplacałności. i te de.
      ale:
      co z tego, że lecą; jak i Przychody (tzw. Narodu) — też…
      (d. tyledrógnabudowalianiemadokadiśćsienapić.)

    1. Po Kolei.
      (d. po woli, po woli [= i Tobie się.] znaczy: Lala do żula tak Odpo.)

  5. stoi? nie wiem komu za przeproszeniem
    mnie sprzedający na 4 dni przed umową przedwstępną [oraz zaliczką ofk] podniósł cenę domu o 80 tys. – tak o, z partyzanta… tak równo miesiąc temu właśnie nie kupiłem domu, właśnie na rynku wtórnym

    1. a chcesz Pan dobrego pośrednika? mam ze 20tu ;)
      dom?
      duży apartament?
      Łatwizna…
      ps.
      Dom?
      kafelki?
      glazura…
      no, w tychno… się poprzewracało; jak w ameryce (ale tam 3-4 domy + gorąca Zupa dla tych, co je stracili. raz w roku.)

      1. Pośrednik to taki mutant ekonomiczny w polskich realiach: nikomu za bardzo nie jest potrzebny, a istnieje.
        No, poprzewracało się – zachciało mnie się nie mieszkać w komunie, tylko tak aspołecznie: swoje miejsce parkingowe, swoja klatka schodowa, nawet, qrva, swoją kotłownię chciałem mieć – no Panie, przesz to burżuazyjne zachcianki i przeżytek drobnomieszczański.
        I chyba już mi się „odechciało”.

  6. mógł Pan księdzem zostać, dwór wierni wybudują na działce odzyskanej a robolom się nie zapłaci, no i gosposia w inwentarzu jest.

  7. Dzodzy i Szanowni!
    mialem dziś Ciężki, ale Udany Dzień (CUD) — dlatego nie skomentuję ani tego żałosnego wpisu, pełnego jadu i Zgryzoty; ani Waszych cennych komentarzy.
    (amen; co cytat jest oczywi.)

Comments are closed.