[co z tą Głową masz, co.]



koszmar godziny trzeciej: Ładne.
(ale – każdy to ma: napisaliśmy — z Kolegą, tym z lewej — taki scenarjusz [„strach przed pustką”];
jeszcze w 1979 [80?] roku… nie, żeby się chwalić, bo to Arche Typy są. nie nasza wina.)

(…) Do z trudem cieknącej rzeczki obramionej korzeniami drzew przychodzi chłop – kłusownik ze strzelbą. Schyla się aby napić się wody. Dostrzega odbicie wysokiej, szczupłej i nagiej dziewczyny. Podnosi wzrok i zauważa, że dziewczyna ma głowę byka – jest Minotaurem. Wieśniak ucieka z krzykiem. Siedzący na pniaku Faun zanosi się od śmiechu. Minotaur przez chwilę przygląda się swemu odbiciu. Ogląda się za lecącym ptakiem…
(…)

    [mariusz malinowski & mr makowski „strach przed pustką”]

tak: było tam Stylów pomieszanie, tak modne dziś…

{Miejsce akcji: Park w stylu francuskim – Nieborów i Arkadia
Czas: Dzień od wschodu do zachodu słońca. Lato.}

    Osoby:
    Tejrezjasz –
    Pazyfae –
    Dwórka I –
    Dwórka II –
    Dwórka III –
    Dwórka IV –
    Hermafrodyta I –
    Hermafrodyta II –
    Faun –
    Amor –
    Ludwik XIV –
    Byk –
    Kłusownik –
    Minotaur –
    Tezeusz –
    Parka I –
    Parka II –
    Parka III –
    Tytan I –
    Tytan II –
    5 kobiet
    5 mężczyzn

i dalej takie tam.
język jeszcze nieporadny, metafory – Łatwe. ale: cóż robić: młodość w peerelu.
strach przed pustką (d. horror vacui).
no, Strach, jak to było wtedy, strach.
……………………….
o teatrach — i to różnych — już nawet nie wspominając, bo – wiadomo…


……………………….
(a też {sporo} później ktoś zrobił podobną etiudę, w 2005. nie chcę tych faktów wiązać; choć my ten nasz scenariusz — gdzieśtam (1981? 1982?) złożyliśmy, ktoś go czytał; a nawet pieczątkę postawił. i co?
i nic.
pustka.
(do Teraz.)
……………………….
tak: {wychodzi na to, że} byliśmy już wtedy postmodernistyczni, a nawet {tego} nie wiedzieliśmy…
(że mówimy Prozą.)
tak: tomek lipiński ma rację, gdy mówi (gdzieś w tych moich, nieautoryzowanych rozmowach? chyba…), że wtedy – w l. 60. 70. 80… – nie wiedzieliśmy nawet, że gdzieś Tam palą Ludzie ogniska (stroją namiot cyrkowcy. i, dodaje, dzis, po latach — zdarza mu sie pierwszy raz widzieć [= czytać, poznawać…] coś, co było dla Tamtych — i niby dla nas, też tu — ważne. klasykę alternatywy, korzenie kontrkultury na przyklad. czy zwykłe, wielkie Dzieła.)
tak:
wtedy odcinał brak – a dziś: Nadmiar.
……………………….

Marcin Wilkowski: Cyfrowa kultura odbija się w zwierciadle średniowiecza – tak streścić można tezy artykułu, który Rebecca E. Zorach, historyczka sztuki z Uniwersytetu Chicago opublikowała w Wired w 1994 roku.
(…) Blogi to raczej sylwy siedemnastowieczne, rękopisy tymczasowe, takie, które mają być na podorędziu (…) Zaciekawiło mnie, że już w 1994 roku Zorach myślała w ten sposób. Być może moje zdziwienie wynika z faktu, że u nas, w Polsce, wówczas (przynajmniej w humanistyce) mało kto się spodziewał, jak wielki skok dokona się w ciągu najbliższych lat.
(…)
Nie ma idealnego tekstu, natomiast są różne wersje tekstu w różnych kontekstach. Bo kontekst, w jakim się dzieło pojawia, oprawa graficzna, glosy, marginalia, błędy, zmiany – wszystko jest ważne dla podejmowanych prób zrozumienia…

    Gorąco zachęcam do pisania po swoich książkach… – rozmowa z Rafałem Wójcikiem
    Historia i Media

……………………….
tak: nie ma idealnej Maski na Głowę. (…i wszystkich nie… ale trzeba się starać, jak to w znanym rosyjskobrzmiacym przysłowiu przypominają…)
……………………….

8 myśli na temat “[co z tą Głową masz, co.]

  1. się pisało (= obok systemu). mało się pisało, gdyż. jak teraz: za Reżymu Daszborów (& hipermarketów telewizyjnych): trza widzieć Sens (jakiś, choćby Malutki). że to Po — coś (= jest).
    a Tak?
    nie ma po co (albo: za co; gdyż mnie się, wiadomo.)
    btw: w 1994… tak: był jakiś Obtymizm, jednak. niewielki. (ale czasu na Pisanie nie było, gdyż się trzeba było dorabiać. z nędzy do Piniędzy.

    1. Dochodzę do wniosku (i nie wiem czy wart on jest zmiany liczby pojedynczej na mnogą): jest MI za dobrze.

      Jak za dobrze to niedobrze.

      1. a za dobrze? to dobrze…
        ………….
        no to taki Dowcip [?] o Dziecku Bogatych, no: Nowo-bogatych — które dostało Tort (gdyż NAS stać, a co?!?) i cały do zjedzenia; i tak w ¾ jakoś = robi się Zielone…
        Dziecko – pytają Rodzice – dobrze Ci?
        Dobrze mi oj, dobrze tylko mi się rzygać chce…

Możliwość komentowania jest wyłączona.