marnotrawstwo

moja Babcia – chciałem napisać „prosta Kucharka” ale ona wcale nie była taka prosta – posiadająca ledwie 4 klasy carsko-zaborczej szkoły podstawowej – nienawidziła marnotrawstwa. do tego stopnia, że – gdy zachorowala i musiala brać leki – zbierała te pomarańczowe, plastikowe opakowania na nie („…bo może się do czegoś przydadzą…”).
w końcu – to akurat zbieranie odpuściła sobie; leków było coraz więcej. ale nadal bolało ją (pewnie nawet „fizycznie”), gdy trzeba było coś wyrzucić…
otóż jestem (100%) przekonany, że Babcia oszalałaby w tych („naszych”) czasach, z bólu, że tyle rzeczy wyrzucamy…



……………………………………….
a jasne, że to pozostałość czasów Biedy, Wojny i Te de.
ale?
ale czy tylko.
może to inna koncepcja życia – kompletnie inna, jak ta, w której teraz kazano nam żyć?
……………………………………….

W domu skonstatowałem dwa fakty: jeden, że przepłaciłem jakieś 20% (początkowo napisałem, że 80%, ale okazało się po ostatniej wizycie w aptece i po dokładnych wyliczeniach, że jednak sporo mniej), a drugi, że w opakowaniu jest zaskakująco mało tabletek w stosunku do jego objętości. Powinno być 107 i było (na wszelki wypadek przeliczyłem), ale w opakowaniu zmieściłoby się ich ze cztery razy tyle! Ale to nie pierwsza taka sytuacja. Melatonina, której używam czasem do usypiania się, też jest pakowana w dużą, plastikową flaszkę, na której dnie 60 tabletek wygląda jak jakaś niewykorzystana końcówka… (…) Marnotrawstwo, czy może chodzi o coś innego, o czym nie wiem?

tak, panie Romanie: nie wie Pan, że tak napisali w Podręczniku dla Marketingowców; gdyż takie opakowanie lepiej się sprzedaje — gdyż Klient („my”) wierzy, że kupuje więcej
i tak ze wszystkim.
telewizor 17 cali – ma czarną „ramę” coby wyglądał na większy. a karton, w który jest opakowany („ekologiczny” a jakże!) – musi imponować.
i tak dalej.
……………………………………….
a moja Babcia, z oszczędności – sama wymyśliła patchworki; nie wiedząc, że coś takiego istnieje. jej Sąsiadka, krawcowa – strasznie dużo ścinkow wyrzucala; a Babcię to bolało…
no to szyła.
(kto dziś szyje, ceruje, naprawia – nie tylko Buty: elektronikę tzw. konsumpcyjną – FMCG
fast moving…
(d. było i nie ma jak w Ruskim cyrku.)
……………………………………….
a i mnie zawsze to bolało; ale teraz już nie wyrabiam: nic, co stare – nikomu nie jest potrzebne…
stare (sprzed 2 lat) drukarki laserowe, stare Książki, stare idee…
(o Rękawiczkach nawet nie wspominając, bo.)
……………………………………….
a że ten wpis – nie jest śmieszny, błyskotliwy i Ogólnie zabawny?
cóż…
dowcipnych też mamy Nadprodukcję.

37 thoughts on “marnotrawstwo”

  1. To prawda = ja tu kiedyś pisałem że obecne czasy charakteryzują się ogromną ilością przedmiotów dostępnych praktycznie dla każdego, wiele rzeczy jest mało przydatne do czegokolwiek – ale Chińczycy muszą coś robić.

  2. ostatnio powiększyli dziury (serio serio) w moim ulubionym szamponie do włosów, żeby się więcej wylewało przy myciu. szybciej się kończy, więcej kupujesz :D
    wymiękam czasami.

  3. @mak
    z ta roznica (jakis postep jednak jest) ze my placimy za sznurek na ktorym zawisniemy

  4. Pajęczak pani: to już od dawna… (w moich szamponach.)
    i Te de.

    alergik:
    i Te de dalej znaczy.

  5. a może popatrzmy inaczej – nie na opakowania tabletek, ale ile samych tabletek się wyrzuca. TUTY nie można pójsć do apteki i kupić tyle ile przepisał lekarz, a farmaceuta odlicza z dużego wiadra co ma na zapleczu do buteleczki, na którą nakleja wydrukowaną nalepkę.
    Anyway – kończymy erę nosników, a opakowania i obudowy sprzętu są coraz cieńsze – więc może bilans nie jest taki zły.

  6. …są coraz cieńsze i coraz częściej trzeba je wymieniać (= bo stare ma niekompatybilne wejście usbcośtam i hardwer nieapdejtowany…)
    a Stare? co z nim… stare obudowy, te grube?
    też z nimi kończymy?
    śmieci?
    (= nowe śmieci, co mają 3-4 lata…)
    no, ja o tym: czy w nowym telewizorze „Casablanca” wygląda inaczej (= i Lepiej…)
    (i czy lepiej niż Oryginał.)
    …………………
    a jeszcze „Casablanca” w 3D (= w 4D, 5D, 6dolby Quadro…)

        1. a po co mam pytać? czy ja jestem od zbawiania świata? nie… ja tylko nie rozumiem tej kuttury (tzw.), tego Społeczeństwa, tego Świata. coraz bardziej.
          massKretynia.
          (= kraina z braci marx.)

  7. skonsumowani
    konsument uzbrojony w kartę kredytową zachowuje się jak dziecko w sklepie zabawkowym, ale na te przewagę, że nie musi się wydzierać w niebogłosy

  8. moja mama ma podobnie. nawet jednego filtru do kawy potrafi używać kilkakrotnie. strach przy niej wyrzucić cokolwiek do kosza, bo duża szansa, że to wróci. (przeciez ten mazak jeszcze pisze!)

    natomiast jednym z moich osiągnięć było nauczenie się wyrzucania (w ramach rozsądku). wbrew genetyce (?), wbrew powtarzaniu. (btw czy istnieje w przyrodzie coś takiego jak powtarzanie? ja tam nigdy nie widziałam, żeby ktokolwiek chciał mieć cokolwiek wspólnego ze swoimi rodzicami…)

    1. a ja, z latami — coraz więcej widzę powtarzalnych… u siebie, u innych. (coraz mniej: że „socjalne egro nabyte” – a coraz więcej [wrodzone a więc biologiczne’…
      ale mnoże mnie się już wszystko myli ze Starości.
      ps. z Dziadkami. jak groszki u mendla, czy innego la Fontaine’a.

  9. No właśnie ludzie toną w rzeczach. A Polacy herbu „zbieracz” w szczególności toną w tzw. przydasiach. Nie żebym pochwalała konsumpcjonizm, ale obrzydły mi widoki balkonów pełnych rozpadających się szafeczek.
    Dziwię się że w biednym społeczeństwie nie kwitną targowiska ze starociami czy tzw. święta ulic gdzie (bez opłat) każdy z mieszkańców może zrobić raz do roku wyprzedaż garażową przed swoim domem i pozbyć się niepotrzebnych sprzętów.

  10. ada> jeden filtr kilkakrotnie? – „to” się da pić?!? ;)) Właśnie. Dlaczego nikt nie chce być „jak rodzice”…chociaż ku swojej rozpaczy często tak właśnie kończy;)

  11. Korzyść z obrotu towarem marketingowo „przerobionym” jest zewnętrzna. Dziś na przeróbce śmieci można nieźle zarobić w różny sposób. Nawet na idei (=pomyśle i przewidywaniu)można .
    Mnie niepokoi coś znacznie poważniejszego. Jaki jest odbiór społeczny takiego postępowania. Ano najgorszy z możliwych. Ludzie kupują, nawet z rzadka segregują, ale do końca nie wiedzą dlaczego tak robią.
    Szwecja pomyślała, przykładowo każdy większy sklep jest wyposażony w specjalne maszyny do zbierania plastiku, aluminium i innych. Każda maszyna płaci a klient widzi wymierną korzyść. Dzieci i ubożsi zwłaszcza. Dzisiaj Szwecja jest w około 97% niezależna energetycznie od świata. Palą, zbierają edukują.
    Można by pomyśleć inna religia (Luteranizm) inna świadomość, ale okazuje się, że przyczyną był kryzys paliwowy w latach ’70 ubiegłego wieku. Oby nasz kryzys nie zastał Polski w ogromnym złożu gazu łupkowego bez świadomości wartości dodanej jaką niesie ze sobą oszczędzanie: że warto coś pozostawić innym.

    1. już w latach 80. dzieci w szffecji zbierały puszki po piwie (2 öre? 5, pół… jakoś tak.) sznurek na szyi, dziurkacz — i cale łańcuchy zanosiły do Punktu Skupu; po imprezie naszej dżezzowej…

  12. anne – ale po każdym użyciu dokładnie ten filtr myje! ;)

    makowski – po dziadkach, mówisz? to ja lepiej zawczasu zrobię sobie jakąś lobotomię albo co… ;)

  13. fielorybku: skad masz te dane o „97%”? :)

    nawiasem, w Szwecji zuzywa ponad 2x wiecej energii per capita niz w Polsce, a zeby recyclingowac puszki tez trzeba miec na to energie. ale bron bosz nie twierdze, ze nie ma sensu zbierac puszek…

  14. i jeszcze w kwestii marnotrastwa, moze i szwedzi zbieraja puszki do recyclingu, ale za to (nie tylko znana mi) wiekszosc ma pierdolca na punkcie tzw. „daty waznosci” i w ogole „swierzosci”, cokolwiek mialoby to znaczyc. jak mleko jest wedlug daty jeden dzien „stare” to juz nie do spozycia i koniecznie wylac (mimo, ze tego mleka za chuk nie da sie zepsuc lol). marnuje sie w ten sposob masa zywnosci, ktora nadal jest dobra do spozycia! albo luncz zrobiony wieczorem pakuja do zamrazarki (!), zeby na nastepny dzien w pracy szybko do lodoweczki i trzymac do 12:00… no ludzie! krew mnie zalewa czasem…

  15. kajanie przyjęte.

    Zaczęło się kilka lat temu w północnej Ameryce. Powstała tam organizacja mająca na celu ograniczenie podaży ziemniaków po to aby sztucznie wzrosła ich cena. Namawiali farmerów we flanelowych koszulach w kratę do niszczenia części plonów. Niestety kowboje posłuchali i zrobili co im kazano. Dolary, dolary, dolary.

    Jedna z filii tej organizacji w samym Idaho tylko w jednym roku zniszczyła ok. 200 tysięcy kilogramów dobrych ziemniaków

  16. ->

    Dane Eoro mam z artykułu/wywiadu na stronach wyborczej. Nie wiem czy dobrze zapamiętałem, ale te 97% utkwiło w mojej pamięci. Nie miałem za bardzo czasu, żeby sprawdzać, chociaż najczęściej w przypadku danych liczbowych sprawdzam.

  17. fielorybku: mam wrazenie, ze czytalam podobny artykul o recyclingu w Szwecji i byla w nim mowa o 97% odzysku smieci per capita. wybacz, ze sie czepiam, ale Szwecja (jeszcze) nie jest az w tak duzym stopniu niezalezna energetycznie od swiata :)

    ps. i w ogole chyba podpadlam cenzurze ;)

  18. Zara, moment, zakładka mi nie działa, co się stało z blogiem ?? Teraz wystarczy samo ooops.pl ? Panie makowski czyżby Pan swój blog zmarnotrawił, czy to chłyt materkindody ?

  19. O! Jaki praktyczny wpis. Lubię jak Pan piszesz coś od siebie :) Co do tematu. Jak ktoś uprawia zbieractwo to mam masę rzeczy do oddania. i to są same rzeczy wyjęte z opakowania. To co zrobiłem z pokoju gdzie kątem wciśnięty mam monitor nie mieści się w głowie,w pokoju i w obiektywie.
    Wspominając. Wyrzucałem rzeczy dziadunia ze strychu na stos łatwopalny, dziadziunio drogą okrężna za plecami mymi składał te rzeczy po upadku, na kolejna nie do ruszenia kupkę. Minęły lata od jego śmierci. te rzeczy dalej tam są i szczury mają się dobrze.

  20. ja się na szczęście (?) wiele razy przeprowadzałem; i nadal… no to się wyrzuca, czy potrzebne czy nie.

Comments are closed.