„Obywatele…” nadbudowa tradycyjna marcowa walka Dobra ze Złem

tradycyjna marcowa walka Dobra ze Złem



(dedykowana wszystkim uczestnikom dyskusji u pana Darq’a – oraz osobiście i szczególnie Pani Horerze.)
…………………..
do tego komentarz nt. aktualnej (i przeszłej) sytuacji Polytyczno-Społecznej w kraju wyrażony syntetycznie, acz aluzyjnie:

rozmowy [prawie] codzienne #3
– pani h., może mi pani pomóc ?
– tak ? a co się stało ?
– komputer mi się nie uruchamia.
– yhm, ale tak … „w ogóle” ? /horera ćwiczy umiejętność inteligentnego zadawania pytań/
– nie noo, włączam go i na tym czarnym tle pojawiają się napisy i na tym koniec.
/błyskawiczny proces myślowy u horery & odruchowe zadanie pytania/
– a nie ma pani czasem dyskietki włożonej do stacji ?
– o! a wie pani co, to może być ta dyskietka, co jej szukam od piątku.
to była TA dyskietka. noł koments


tak; Walka trwa! i codziennie nowe siły Wroga nadchodzą…
(ale są i zwycięstwa. cytowaliśmy już kiedyś ten przypadek – no to tera werdykt…)
…………………..
a to mejlem przyszło (thx) z Kanady z usa znaczy, od pani S. (via Japonja, od pana B.).:

musze przyznac, ze nie ogladam zbyt duzo telewizji w tej ameryce.
jedno reality show we wtorki „amazing race” i od czasu do czasu saturday night life.
ale skusialm sie na obejrzenie pierwszego odcinka najnowszego reality show pt: the contender.

czego to ludzie nie wymysla. otoz jest grupa facetow (podzieleni na wschodnie  i zachodnie wybrzeze) ktorzy musza tam jakos rywalizowac (sa to zawody sprawnosciowe). pod koniec odcinka wybranych jest dwoch najslabszych, ktorzy walcza ze soba na ringu.
no wiec sa to chlopcy, ktorzy boksuja sie zawodowo, pochodza z jakichs podejrzanych srodowisk w los angeles i pragna zostac  mistrzami – nie bardzo jednak wiem mistrzami czego. chyba telewizji.
no wiec program zainteresowal mnie dlatego gdyz gospodarzem jest wszystkim  znany i lubiany sylwester stalone SLY.

o jaki kiepski z niego gospodarz…
mamrocze cos tam pod nosem, ze ledwo mozna go zrozumiec.  ale chlopcy go podziwiaja. caly czas tylko powtarzaja, ze moze beda tacy jako rocky i ze o tym marza.
no wiec chodzi o to, ze zwyciezca walki finalowej oczywiscie dostanie milion dolarow. no i bedzie slawny. przez jakies 10 minut.

fenomen tego show ma niby polegac na tym (ja jakos tego jeszcze nie czaje pomimo tego, ze placze  przeciez nawet na reklamach), ze pokazywane sa wstawki z zycia tych chlopakow.
np tato bokser przygotowuje sie do trningu i robi pompki a na plecach siedzi mu jego dziecko.
mama z meksyku wykrzykuje do swojego syna alfonso (ktory btw wygral pierwsza walke) ze jest najlepszy i ze cala rodzina w niego wierzy. oczywiscie alfonso mowi po hiszpansku i po hiszpansku przed walka przyrzeka matce, ze dla niej wygra.

jest to dosc zabawne bo modele sa naprawde niezli. zlote lancuchy, wlosy na zel i spodnie na kant. z majami czy los angeles – nie ma znaczenia wszyscy wygladaja jak synowie mafii meksykanskiej.
ciekawe sa tez pouczenia sly-a. bierze chlopcow do gabinetu i karze im przyzekac, ze dla niego nie beda obrazac kolegow. nie wiem jeszcze czy kibicuje west czy east side, bo raczej nie bede wiecej ogladac tego show.
trenerem jest sugar ray leonard a o samym show mozecie sobie przeczytac tu:

wlasciwie to nie wiem po co wam o tym wszystkim pisze, bo raczej nie po to aby zachecic.

(…)
………………..
coś nie mogę się pozbyć Sztuki z bloga; horror i fascynacja…
no to jeszcze raz

i nadal bez związku – ale znakomite. tak naprawdę o walce; ale nieco gdzie indziej
(„who seemed to have no previous interest in art…„)
………………..
albo może raczej już szlachetnie: nie walczyć. żywić się (lub kogoś) własną krwią, własnym cierpieniem?
bestiarium fantasticum…


………………..
a w tv leci właśnie reklama KFC w której ŻYWA KURA mówi, że (im?) w tych „restałracjach” jest świetnie: bo jesteśmy świeże i nie mielone…
…………………..
tradycyjna walka Dobra ze Złem… dobrze, że dziś Piątek – ostatnia runda. w Poniedziałek – kolejny mecz.
dobranoc Państwu – i pozdrowienia od Ciotki dla pani Joe.