postwalentynkowy bełkot albo dozgonna miłość (do) rewolucji



z przyjemnością stwierdzam, że poniższy blog jest już na 7ym miejscu jeśli idzie o bełkot. będziemy pracować dalej w tym kierunku. wraz z innymi.
w uzupełnieniu: klęczący Adolf (coś dużo ostatnio tematyki niemieckiej…) artysty Maurizio Cattelana (ten od przygniecionego Papieża) znaleziony tu. też niezły bełkot (sztuka znaczy).



ale aby nas endecy nie polubili (za tych Niemców…) – przypominamy: Jałta była jednak dobra, pani Doroto.
a Giertych popiera sowieckie czołgi w Czechosłowacji (byleby tylko nie brały komunii na rękę, broń Boże!).
świat to jeden wielki bełkot jest.


ps. właśnie w tvjakimś Janek Pospieszalski pyta, dlaczego jest spoko nosić koszulki z Che Guevarą – „an artist of revolutionary warfare” – a z Rudolfem Hessem albo i Himmlerem – nie?
bo, drogi Janku, komunizm był (?) religją; obiecującą zbawienie wieczne – i ponadnarodową.
a nazizm był organizacją jednego narodu – i obiecywał pracę (np. przy sortowaniu zwłok).
religja nie musi się wywiązywać ze swych deklaracji. trzeba tylko mocno wierzyć.
a praca? raz jest, raz jej nie ma… zależy od konjunktury.
co innego religja… ta – trwa wiecznie.
Ruch anachoretów w pierwszych wiekach chrześcijaństwa był katastrofą dla życia rodzinnego. Cechowała ich całkowita nieczułość na los rodziny, dzieci i żon, brak jakichkolwiek zobowiązań moralnych wobec bliźnich. Podobnie w pierwszej fazie radzieckiego komunizmu próbowano podważyć solidarność rodzinną i zasady życia rodzinnego. Przykładem może tu być Pawka Morozow, który zadenuncjował do NKWD własnego ojca i stał się postacią wzorcową, swego rodzaju radzieckim świętym.
no właśnie. dobranoc Państwu.

12 myśli na temat “postwalentynkowy bełkot albo dozgonna miłość (do) rewolucji

  1. –>pajęczaki
    bo – jak mówił Starowieyski – rzeźba to musi mieć DOBRE PROPORCJE… a ten Papież miał złe. meteoryt ewidentnie za mały. i te zwierzaki (Kozyra była chyba pierwsza a i to bez sensu…)
    ale Hitler dobry. szczególnie w tej pustej przestrzeni.
    czasem mu coś wyjdzie.
    a że to nie Sztuka? a co nią (dziś) jest?
    zostały tylko feljetony.
    (= Rybiński, Urban, Pacewicz, Cattelana…)
    co z tego że – te ostatnie – obrazkowe…

  2. a mam jeszcze lepszego. z gazetki pieknej. i jeszcze inne ciekawe prace… i kozyre tam w jednym rzedzie z cattelanem wlasnie postawili…
    a sztuka? roznie to bywa teraz. zmienia sie przede wszystkim rola galerii…ech duzo by mowic. a pisac tym bardziej:)

  3. Ten „hitler” jest całkiem intrygujący. Zwłaszcza z perspektywy wchodzacych do sali: widzą z dala sylwetkę odwrócego do nich plecami człowieka.

  4. –> jah
    no właśnie. a Papież mu jakoś nie wyszedł. może to zło inspiruje? (ale czy Stalin byłby tak udany? albo Pol Pot?)
    idę spać.

Możliwość komentowania jest wyłączona.