
(…) taka opowieść lepiej pozwoli nam rozmawiać o polskiej przeszłości niż kolejne listy prawdziwych czy domniemanych agentów (…)
ja mam luza. mnie (na szczęście) nikt nie proponował. więc wiem, że nie – ale nie wiem, jak bym się zachował. mogę tylko domniemywać itede.
przypominam też (młodszym), że TW to był tylko WSPÓŁ-pracownik. a gdzie etatowcy? też kilku było…
ale pamięci narodowej przyda się raczej wiedza, niż kolejny pomnik Martyrologii ZbowSolid. tym bardziej, że bywali tacy, którzy na nią zasłużyli – a dziś listów pisać nie mogą.
………………….
takie tam update:
– Jeśli opublikuje się w internecie 400-500 tys. nazwisk TW, bo tyle było od 1945 r. to tych 400 rodzynków zniknie.
no właśnie. jeśli się opublikuje. to Pan Profesor też jest za? i miejmy to z głowy.





