Przez kilka tygodni „Fakt” towarzyszył mieszkańcom wsi Czarnogłowy, Moracz i Świętoszewko w ciężkich dla nich chwilach. Opisywaliśmy ich strach i zmagania z krwawą bestią, która mordowała króliki, kury i kaczki. Ludzie od zmierzchu zamykali się w domach i przez okna wyglądali złego.
Tylko odważni mężczyźni wychodzili nocą uzbrojeni w widły, kołki i siekiery. Zawiodły wszelkie nowowczesne sposoby, włącznie z wykorzystaniem noktowizorów do nocnej obserwacji terenu oraz policyjnych śmigłowców. I wreszcie bestia odpuściła!
Z bagien przegnała ją pewna staruszka, zwana w okolicy guślarką…
…
od dawna tak sądziłem; cały ten racjonalizm jest …niewiele wart. to jest Dowód na Istnienie Złego.
i Ojcowie Kościoła (Augustyn!) mają problem; wyszło, że tych manichejczyków i albigensów niesłusznie mordowali. ale – co będzie teraz? nie mówię na świecie czy w Watykanie; u nas
1. w IPN powstanie osobna komórka ds. rehabilitacji czarownic (= dod. koszta, a Świątyni Opatrzności nie ma za co… = lewica górą)
2. tępione (a przypadkiem jeszcze żywe czarownice) wystąpią o renty (= dziura budżetowa się powiększy)
3. Tyrmand zostanie obowiązkową lekturą szkolną
4. z pozytywów (ale czy aby? czasem jeździmy tramwajami…) – wzrośnie produkcja i spożycie czosnku
generalnie: więcej minusów.
wniosek: rozwiązać problem = spalić guślarkę.
guślarka (z konkurencji – ale dla kogo?)
Categories:
