– Chcą przynajmniej zobaczyć, jak pani Otylia wchodzi na zajęcia. To dla nich ogromne przeżycie. Natomiast uczniowie mający z nią lekcje wciąż prześcigają w pomysłach, co zrobić, aby wykazać się przed mistrzynią. Angażują się w pływanie, przygotowują laurki – wylicza Tomasz Ziewiec, dyrektor szkoły.
– A co najważniejsze wszyscy ćwiczą. Nikt nie choruje i nie zapomina o stroju. Nawet woźna chwali się osobom wchodzącym do szkoły, że jest u nich złota medalistka olimpijska.
– Czy to nie cudowne – powtarza, patrząc z błyskiem w oku.

e viva Otylia!
Categories:
