Przez jednych nazywany był głosem pokolenia, przez drugich koncesjonowanym hipisem, który miał przyzwolenie władzy na audycję radiową bez cenzury i emitowanie na falach eteru piosenek krnąbrnego opozycjonisty Jana Krzysztofa Kelusa czy matki chrzestnej punk rocka Niny Hagen. Twórca „Zgryzu” w sporze na etykietki najchętniej określał się bananowcem. Właśnie ojcu, prezesowi Najwyższego Trybunału Narodowego, który sądził po wojnie zdrajców narodu, zawdzięczał bezpieczny status kontestatora w ramach systemu.
Maciej Zembaty. Ze śmiercią za pan bard
Konrad Wojciechowski

Jedna odpowiedź do “bananowy song.”

Komentarze są wyłączone.