
…
ps.
(i z f-booka)
Łukasz Najder
Natomiast przedwczoraj w markecie Polo podeszła do mnie jedna taka kobieta (akurat refleksyjnie spozierałem w głąb swojego pustawego wózka) i zadała mi niełatwe, interesujące pytania.
– Nie widział pan tu gdzieś może mojego męża?
– Nie – odpowiedziałem zgodnie z prawdą i stanem faktycznym. Przy regale z tymi wszystkimi zalegalizowanymi używkami, przy którym od paru chwil już stałem, słodycze, kawa, herbata etc., nie było nikogo. Pociągnąłem jednak temat.
– A jak on wygląda?
– Jak nieszczęście!
Rozejrzałem się. W obliczu zbyt wielu kandydatów pasujących jak ulał do tej zwięzłej, szczerej charakterystyki, rozłożyłem bezradnie ręce, uśmiechnąłem się. Odwzajemniła uśmiech. Po czym ruszyła w kierunku alkoholi i stojaków z magazynami kolorowymi.

ładnie tu.
Ładnie
a to Mieszkanie jest, sporo lokatorów.
ps.
2-3 metry dalej niejaka tzw. Straż Miejska dyskutowała ze mną, czy moja metoda (zakopywanie łopatka stalową do Ziemi) tzw. posprzątania po swoim Psie — jest czy (ich zd.) nie jest zgodna z Ustawą. pozostaliśmy przy swoich zdaniach, gdyż miałem w ręce łopatkę stalową (a w 2giej Psy, cca 80 kg masa łączna a oni tylko Samochód i 2 tonfy bojowe).
Na chodniku chyba nie, więc mieli rację.
na pewno mieli: ale z Wadzą trzeba (3rza) walczyć.
ps.
chodnik?!? panie: tam Budowa jest, Cięzki sprzęt bryka… (ale morze i był jaki chodnik, przed ’45…)
psy powinny srać ustawowo na tęczowo
Pozwolę sobie zakończyć(?) i jednocześnie rozpocząć nowy dzień. Blog bez kot(owatych) jest pono passe (≠ Passent).
Więc:
Co się przekłada w ten sposób: dwa rzadkie białe lwy narodziły się w zoo Safari, 18.10.2014 i zostały zabrane od lwicy z powodu odrzucenia wywołanego przez skomplikowany i długi poród.
trudno cokolwiek dodać. może to.