podobno umieszczam tu same złe wiadomości.

Mówienie o prasie polskiej przedwojennej to duże uproszczenie, to tak, jakby wrzucić do jednego worka „Gazetę Wyborczą” i „Uważam Rze”. Oczywiście, ta prasa była bardzo zróżnicowana. Ale generalnie widzę zasadnicze różnice w tych dyskursach. Przede wszystkim: byli Żydzi. I kiedy mówiono o Żydach, mówiono o konkretnych ludziach, konkretnych problemach. Czasami, ale przecież nie zawsze był to dyskurs antysemicki.
(…)
Przy czym Żydzi ortodoksyjni i syjoniści cieszyli się o wiele większym uznaniem prasy polskiej, w tym przede wszystkim antysemickiej, niż Żydzi asymilowani. Największe cięgi zbierali asymilowani. Oni byli wrogiem, który chce się wkraść do społeczeństwa polskiego, który to społeczeństwo polskie rozsadza od środka. Syjoniści przez antysemitów byli cenieni ponieważ w ich przypadku występowała pewna zbieżność celów. Oni chcieli stąd wyjechać. Ortodoksów, przede wszystkim prasa katolicka doceniała…

    Anna Landau Czajka: w: Antysemityzm bez żydów. Zapis debaty


i może jeszcze to, ot: dla paddierżki razgawora

Głos z sali: Czy w prowadzonych przez panią badaniach terenowych pojawia się temat majątku żydowskiego, czy pożydowskiego?

M.D.-D.: Tak, oczywiście pojawia się ten wątek. Co ciekawe w jednej miejscowości, czytając kronikę, która była tworzona przez osobę pełniącą rolę „strażnika pamięci”, jest wyraźny fragment opisujący sytuację po likwidacji getta. Czyli właśnie zajmowanie, grabież. Stwierdzenie, że już nigdy później ta społeczność się tak nie wzbogaciła, jak wtedy. Ale, co jest ciekawe, to sama kronika jest wykorzystywana w działaniach upamiętniających. Córka tego kronikarza jest jedną z „liderek pamięci” i widać bardzo wyraźnie, jak dużo folderów, czy też w ogóle prac, które powstają o tej społeczności, jest wzorowana na tej kronice. Tylko wspomniany fragment jest pomijany, jakby zapomniany publicznie. Czyli pamięć o grabieży nie jest przekazywana dalej…

6 myśli na temat “podobno umieszczam tu same złe wiadomości.

  1. Pamięć dobra ale krótka. A ja nie mogłem kupić w Polsce lewicowego dziennika, tak jak za pierwszej komuny nie mogłem kupić prawicowego. Za XX lecia jednak różnorodność prasy była od redaktora Kolbego po „Wkurwionego Robotnika”.

  2. Wracamy za to do starych sprawdzonych akcji – czeka nas „odnowa” (d. wymiana pierwszego sekretarza):
    Rulewski, pytany o to, czy odnowa państwa powinna też dotyczyć samych polityków, zwraca uwagę, że istnienie partii o typie wodzowskim oznacza, że nie mamy do czynienia z demokracją, ale „rządami autorytarnymi, choć rozpisanymi na nutach demokratycznych”.
    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,16469773,Senator_PO__Platforma_zdezerterowala__Porzucila_ludzi.html

Możliwość komentowania jest wyłączona.