Ten sposób obróbki odbitek pozwala uzyskać ogromną precyzję najdrobniejszych detali, bogatą fakturę, a także efekt głębi nawet przy gładkim, płaskim tle. I jeszcze jedno: nie ma w nich ostrej, pustej bieli, lecz setki odcieni tonów jasnej szarości, ugrów, écru. Czerń przy tym jest aksamitna albo połyskliwa. Słowem to nie tyle zdjęcia, ile malarstwo.

(a zdjęcie — nie: przecież Malarstwo — moje; a nie Szan. Zmarłego; o którym dobrze — nawet za życia… temniemniej do Definicji wyż. — moje pasuje Lepiej. nad wyraz.)

4 odpowiedzi na “Malarstwo (wreszcie!) zdefinowane.”

  1. a ja zdjec Irvinga Penna to nie bardzo, niby takie jak lubie oszczedne a jednak jakies takie manekinowate
    w momie po raz pierwszy widzialam prace wegra Laszlo Moholy-Nagy i to bylo bardziej w moim guscie
    a Pan na blogach to troche w zdjeciach jak Eugene Atget.. czastki elementarne;)

    ja to Panie laik jestem i zdjecia dla mnie moga byc malarskie, zaskakujaca piekne, zastanawiajace itp itd, ale malarstwo – obraz to dla mnie zawsze bedzie level wyzej

    1. wszyscy mamy te same fascynacje, Okresowo. (= te same zdjecia robiliśmy.) ale później — niektórych zatrudnia VOGUE; a innych inne gazety.
      (i styl się zmienia.)

Możliwość komentowania została wyłączona.