Hebrew_Hammer_DVD_cover.jpg

bez komentarza; bo mnie (albo) o antysemityzm – albo o arabski terroryzm…

    Pijackie wybryki, a przede wszystkim antysemickie wypowiedzi Mela Gibsona sprzed kilku tygodni spowodowały, iż aktor stał się obiektem kpiny w kontynuacji żydowskiej komedii z 2003 roku – „The Hebrew Hammer”.
    W filmie „The Hebrew Hammer 2: Hammer vs Hitler” scenarzyści postanowili w ostatniej chwili dodać scenę, w której bohater przypominający twórcę „Pasji” opuszcza pijany jedną z kalifornijskich restauracji i odjeżdża Lexusem w siną dal w towarzystwie dwóch blondynek i butelki whiskey. Przejażdżka nie trwa jednak długo. Gwiazdor szybko zostaje złapany przez głównego bohatera komedii, herosa Hebrew Hammera, ubranego w policyjny mundur. Gdy filmowiec wybucha i zaczyna obrażać Żydów, Hebrew Hammer bez wahania przykłada mu pistolet do głowy i pociąga za spust.

    (…) „The Hebrew Hammer” to mało znany film z 2003 roku, który poniósł w kinach całkowitą porażkę finansową i artystyczną. Opowiadał o żydowskim superbohaterze (Adam Goldberg), który musi uratować święto Chanuka przed złym synem Świętego Mikołaja.
    Paradoksalnie, komedia spotkała się z ostrą krytyką środowisk żydowskich, oskarżających twórców o stereotypowy wizerunek ich narodu. Sam Kesselman twierdzi, iż nawiązuje swoim humorem do dowcipów Mela Brooksa.

mało znany? no nie wiem