Hale ZPC Ursus, symbolu świetności PRL, stanowią dziś zdewastowany, księżycowy krajobraz.

i zamiast „ursus” — dajemy „kormoran”. albo inne Zwierzę, byle przedpotopeerelowe… (a niekiedy nawet „Cesarskie„.) polskie lofty… droga za widnokres, przez (nieco) Męki i Zgliszcz. ale kiedyś… (d. Jeszcze będzie przepięknie jeszcze będzie Dostatnio…)

13 odpowiedzi na “gościliśmy dziś Delegację ze Stolicy…”

  1. Tak, to prawda Gdańsk był piękny gdy był niemiecki i nazywał się Danzig. Tera zmarnowali solidaruchy i purpuraty-prałaty.
    Gdynia polska resztę zwrócić to i ludzie się ucieszą.

    1. a soppot? też oddajemy? no, nie wiem…
      ………….
      a reszta? nie wiem: nie byłem w danzigu przed II ww. a kto zmarnował i co? (i czy na pewno…)
      nie wiem.
      coraz mniej wiem; patrzę i (próbuję) się uczyć.
      ale że Gópi — to nie wychodzi…
      wiem, że jakby ruskie (a wcześniej niemcy też) najechały sztokholm — to gdańsk (3miasto) byłby dziś Najpiękniejszym Miastem nad bałtykiem, z tych, co znam…

  2. Zoppot też, definitywnie, salon przeniesie się na ziemię zamojską. Myślę, że chyba Lubiewo by było ładniejsze.
    (dobrze że są ruskie – można własną nieudolność zwalić)

    1. ja tam dziś nic do ruskich (ws. mojej Aktualnej nieudolności) nie mam; ale że danzig spaliły… no, chciałem być Strażakiem jako Dziecko, ale wtedy to jeszcze nie.

      „Główne Miasto, Stare Miasto, Korzenne Miasto, Stare Przedmieście, Młode Miasto, Nowe Miasto i Dolne Miasto, budowane łącznie ponad siedemset lat, spłonęły w trzy dni. Nie był to pierwszy pożar Gdańska. Pomorzanie, Brandenburczycy, Krzyżacy, Polacy, Szwedzi i znów Szwedzi, Francuzi, Prusacy i Rosjanie, także Sasi już przedtem, tworząc historię, co parę dziesiątków lat uznawali, że trzeba to miasto spalić – a teraz Rosjanie, Polacy, Niemcy i Anglicy wspólnie wypalali po raz setny cegły gotyckich budowli, nie uzyskując w ten sposób sucharów. Płonęła Straganiarska, Długa, Szeroka, Tkacka i Wełniarska, płonęła Ogarna, Tobiasza, Podwale Staromiejskie, Podwale Przedmiejskie, płonęły Wały i Długie Pobrzeże. Żuraw był z drzewa i płonął szczególnie pięknie. Na ulicy Spodniarzy ogień kazał sobie wziąć miarę na wiele par uderzająco jaskrawych spodni. Kościół Najświętszej Marii Panny płonął od środka i przez ostrołukowe okna ukazywał uroczyste oświetlenie. Pozostałe, nie ewakuowane jeszcze dzwony Świętej Katarzyny, Świętego Jana, Świętej Brygidy, Barbary, Elżbiety, Piotra i Pawła, Świętej Trójcy i Bożego Ciała stapiały się w dzwonnicach i skapywały bez szmeru. W Wielkim Młynie mielono czerwoną pszenicę. Na Rzeźnickiej pachniało przypaloną niedzielną pieczenią. W Teatrze Miejskim dawano prapremierę «Snów podpalacza» dwuznacznej jednoaktówki. Na ratuszu Głównego Miasta postanowiono podwyższyć po pożarze, z ważnością wstecz, pensje strażaków. Ulica Świętego Ducha płonęła w imię Świętego Ducha, Radośnie płonął klasztor franciszkanów w imię Świętego Franciszka, który przecież kochał i opiewał ogień. Ulica Mariacka płonęła równocześnie w imię Ojca i Syna. Że spłonął Targ Drzewny, Targ Węglowy, Targ Sienny, to samo przez się zrozumiałe. Na Chlebnickiej chlebki już nie wyszły z pieca. Na Stągiewnej kipiało w stągwiach. Tylko budynek Zachodniopruskiego Towarzystwa Ubezpieczeń od Ognia z czysto symbolicznych względów nie chciał spłonąć.”
      Günter Grass
      „Blaszany bębenek”

Możliwość komentowania została wyłączona.