
(a żeby nie było tak pusto:)
-nie mow do Ziutka „moja chujowizno fofania”!-z wyrzutem poprosil Szeherezadowy.
Wstaje Szeherezadowy i otwiera drzwi a tam radosni trzej krolowie w wieku wczesnoszkolnym.Pewnie dostaliby jakies cukierki,gdyby nie to,ze z nimi byl dorosly facet potrzasajacy wymownie puszka z napisem Caritas.Nawet wdal sie w dyskusje z zonem moim o koniecznosci wspierania akcji katolickiej a takze instytucji ogolnie.Szeherezadowy pogonil wiec.Ze wzgledu na dzieci-delikatnie.
Do szostego dzwonka pofatygowalam sie ja.
Kacper,Melchior i Wankowicz byli nieobecni.Obecny byl pan misjonarz katolicki.Ulzylam sobie wyjasniajac z grubsza,ze nie zycze sobie wizyt domowych z tej instytucji,tym bardziej,ze sa one cholernie natretne i malo grzeczne.A takze ,ze ideologia prezentowana przez owa firme mi nie odpowiada i nie zycze sobie byc ani indoktrynowana ani zmuszana do kontaktow z nia.
W odpowiedzi uslyszalam,ze jestem potworem bez serca.
Bo jestem!Won z mojego domu!
(z bólem serca zachowałem pisownię oryginału. w końcu nie jestem z LPR żeby wszystko naprawiać.
zapewne nie tylko ten…
Categories:
