„Obywatele…” nadbudowa post-komunistyczna interpretacja post-surrealistycznego filmu

post-komunistyczna interpretacja post-surrealistycznego filmu



30 lat temu odbierałem ostatnią scenę Belle de Jour Luisa Buñuela jako ostrzeżenie; że romans ze złem przynosi jedynie zło (naprawialne wyłacznie w marzeniach – najlepiej przy szydełkowaniu). inaczej mówiąc tamta scena była nierealna; a reszta (poza „zwykłymi” marzeniami) – realna całkowicie.
dziś, gdy żyjemy w burżuazyjnym społeczeństwie (porno, aids itepe…) ta ostatnia scena jest dla mnie (i nie tylko: today (…) we look at this film with different eyes…) jedyną realną.
a reszta? to opis: że zło fascynuje wszystkich; nawet szydełkujących – ale większość (?) realizuje je poprzez marzenia.
ale co to za film bez trupa? ledwie jeden (a jeden to nierealny trup, prawda…),