gdybym miał młotek…

Wczoraj sąd uniewinnił właściciela punktu od zarzutów.
Trudno mówić o złamaniu prawa autorskiego. Przecież oskarżony nie sprzedawał gotowych książek. Wykonywał tylko zamówienie klientów, którzy kserowali podręczniki na swój własny użytek – uzasadniał sędzia.
Zdaniem sądu w takiej sytuacji kserowanie fragmentów lub całości skryptów i podręczników nie jest przestępstwem.
–Gdyby studenci mieli własne kopiarki, to nie korzystaliby z punktu.
(taki nasz głupawy komentarz:

i w zasadzie się zgadzamy; o to walczyliśmy; ale czy jak nie mam własnego pistoletu – to mogę wynająć mordercę – a on za mnie zabije i to nie będzie łamanie prawa [autorskiego]?
cuś nam się wydaje, że to trochi nie o to idzie panie sędzio…)