„Sprężyna”

odszedł (12 sty. br). trudno, wszyscy kiedyś.
nieco więcej o nim: tam. a jedyna (?) historyjka o nim, jaką pamiętam – z licznych niesłychanie – jest taka (opowiadam z opowieści, nie było mnie chyba wtedy):

    był jakiś festiwal lokalny; czy duży koncert ku czci. bankiet (raczej po). stół zastawiony, muzycy, oficjele. Władza przemawia; długo. krzysiek „kris” głuch i „Sprężyna” stoją, nudzą się… któryś wpada na pomysł:
    – Przelecimy po stole?
    – Już…
    wskakują, robią slalom między zakąskami, butelkami… i podobno, jako że niczego nie stłukli, nie zrzucili, po pierwszej chwili osłupienia – dostali brawa. aplauz na stojąco.
    ot, kolejna niepouczajaca anegdota.

a na zdjęciu: „Sprężyna” w jarocinie (1985).

1985jarocin-sprezyna-010-x2