O tym, jak nie zostałem Claude Lévi-Straussem, bo nie.

w 1976 roku, po powrocie z wycieczki do Moskwy i Uzbekistanu opisywałem to, co widziałem Panu Profesorowi i naszej nieopierzonej gromadce, kilka osób stamtąd dziś sławne jest.
i wspomniałem, a nawet więcej: skupiłem się na odkryciu, olśnieniu, jakiego doświadczyłem na pl. Czerwonym, pod murem kremlowskim i przy mauzoleum Lenina.

otóż, mówiłem, struktura, mała architektura nawet, pochowanych tam świętych komunizmu jest identyczna, jak struktura religijna chrześcijaństwa:
• mamy Trójcę Św. (Marks jako Bóg ojciec; Engels jako takie-nie-wiadomo-co: Duch Św. – obaj gdzieś daleko, w Niebie. i jest wreszcie Syn boży, zesłany na zeimę dla zbawienia Ludzkosci: w.i. lenin (Владимир Ильич Ульянов), ukrzyżowan (no, postrzelony) pod pąckim… znaczy przez (Żydówkę, to ważne: pamiętamy, kto zabił Naszego Pana…) Fanny Kapłan, socjalistkę zresztą („…chciała zabić Lenina uznając go za zagrożenie dla socjalizmu, jako że zdradził idee rewolucji.”)
wróćmy jednak na plac czerwony.
• za mauzoleum, miejscem wiecznego spoczynku Zbawcy – jest seria grobów Apostołów: to ci komuniści, ktÓrzy mają popiersia („biusty”).
• dalej idą Święci: to ci towarzysze, którzy mają płyty w ziemi, nachylone pod kątem do zwiedzającego, skromne lecz efektowne jednak.
• i wreszcie zwykli Błogosławieni: ci mają tylko swą dziurę w murze kremlowskim.
koniec.

na mą propozycję napisania o tym pracy magisterskiej Aleksander Gieysztor się bodaj tylko uśmiechnął dyskretnie, lecz życzliwie.
ale może (pamięć już nie ta) dodał jeszcze coś, iż strukturalizm – nie jest za-dobrze-widziany w świecie nauki socjalistycznej, w kraju i „Tam”.
głównie tam, jednak. w Centrali („watykan”).
mr m.
(2017)

a na zdjęciu: moskwa, 1976 rok; aparat radziecki Smiena 8 (nie, nie nowa: ta produkowana w latach 1965-71).