Muszę.

Krajowa tzw. klasa (tzw.) polityczna ma i ten problem, że to takie Stróże (ciecie) albo i już nawet Dzieci Cieci, które stoją w przedpokoju u Państwa, z meldunkiem, że już wodę wypompowali z Piwnicy; i Pan Hydraulik zaczął pracę, także po południu (może) da radę się umyć.
Mnie czapkę w spoconych dłoniach, na krześle nie przysiadzie, wstydzi się; a jeśli – to na brzeżku. I czeka, aż dobre (bo Europejskie) Państwo go pochwali; a może nawet („o! szczęście niepojęte…”) poklepie po plecach i powie:
no, panie Cieciacz: jesteście już prawie Europejczykiem, prawie… Tak dalej, pracujcie, warto!
Cieć wtedy doznaje orgazmu (społecznego). Ale woda nadal leci słabo i nie zawsze.

Oczywiście wersja Ciecia, który obraża się na Dobre Państwo i wody nie puści („…a co się będą kąpać, Burżuje…”), lub (grozi, że) zabierze (a po drodze i Drzewo na podwórku wytnie, po złości…) – to tylko odmiana Modelu, inna polaryzacja. Ale cieć (+ pęknięta Rura w Piwnicy + Pan Hydraulik + …) nadal ten sam.
mr m.