„Obywatele…” mielone z kapustą a w części artystycznej: Rękawiczka.

a w części artystycznej: Rękawiczka.



Można znieść niestabilną pracę, jeśli jest dobrze płatna. Można zadowolić się niewysokimi zarobkami w zamian za pewność zatrudnienia albo posiadanie czasu wolnego potrzebnego do spełniania pozazawodowych celów. Można też pójść na układ, w którym niestabilne i niskopłatne zatrudnienie zrekompensujemy sobie partnerskimi relacjami w pracy oraz jej potencjałem rozwojowym. Ale pracy, która jest niestabilna, niskopłatna, a relacje w niej są toksyczne, nikt nie ma prawa zdzierżyć.
(…)
Pojedyncze występowanie tych cech zdarza się wszędzie, również w krajach zachodniej Europy, jednak gdy jeden z krajów występuje niemal na szarym końcu wszystkich statystyk ukazujących jakość rynku pracy (ewentualnie jest w samym czubie statystyk pokazujących zjawiska negatywne), to jego mieszkańcom naprawdę nie ma czego zazdrościć.
Witajcie w kraju złej pracy

nowoczesne-rekawiczki-31-maja-001

11 thoughts on “a w części artystycznej: Rękawiczka.”

  1. Za trzy miesiące wyprodukuję pierwszy prąd.
    Za grosze.
    Za miesiąc pierwszy kurczak zostanie zjedzony.
    Karmiony z resztek.
    Owoce, warzywa z pola. Swoje. W zasadzie bezpłatne.
    Brak mi jedynie będzie napojów w rodzaju kawy czy herbaty (nie wiem, czy można je uprawiać w obecnym klimacie). Muszą wystarczyć soki, woda, wino i kompoty.
    Ciuchy i buty w drodze wymiany lub w lumpeksie.
    Opał z lasu.
    Stosunki międzyludzkie – jak najlepsze. Ich trwałość to pewność pomocy w kryzysowych sytuacjach.

    Prosumpcja bez konieczności pracy w sensie zarobkowym.

    Taki scenariusz jest możliwy do realizacji. Bez stresu, bez pośpiechu, zdrowiej. Szczęśliwiej?

    1. no, właśnie: ja jestem z Miasta (od Pokoleń). nic nie wiem o Kurach. wymiana: towar = za pieniądz / i Odwrotnie, czasem — jest w mych genach od kiedy pamiętam. nic nie wiem o kladzeniu Kafelków, też, no: raz kładłem, dla fanu.
      (a i Świnkę w wannie trudno wychować.)

      1. Jak zwykle pozostaje trawnik. Ogródek. Działka. Cokolwiek.

        Wiedza jest u znajomych. W internecie.

        W czasie kryzysu trzeba rozwiązywać problemy a nie myśleć, że czegoś nie ma lub się nie wie.

        Rozwiązuje się co można i przyzwyczaja się do tego co przeszkadza a czego zmienić nie można.
        Prosto jak pień,

          1. No to nic Pan nie zrobi.
            Zapisać się Pan nie zapisze.
            Protestować Pan nie będzie (chyba, że na blogu, marny zasięg).
            Sam Pan nic nie zrobi koło siebie.

            Będzie Pan do końca dorabiał jako grafik itp. Oraz pisarz.

            Pod warunkiem, że się Panu komputer nie popsuje.
            Tyle.

              1. Polska już nie XIX wieczna tylko jaskiniowa. Nawet The Flinstones mieli lepiej.

                A maszynę do pisania za grosz można kupić. Zresztą neal stephenson pisuje 900 stronicowe książki wiecznym piórem. Dla zabawy.
                O, i karpie w wannie – świnkę w wersalce.

                  1. To ciekawe, prosumenckie podejście skłania mnie do rozważań czy obecnie:

                    pracując około sześciu tygodni w roku, mogę sprostać wszystkim wydatkom

                    gdyż, jak mi się wydaje, powinno być tak, że:
                    „[…] praca dająca utrzymanie na naszej ziemi nie jest trudem, lecz rozrywką”[…].

                    To tyle, proszę Panów. :)

                    1. ja jestem z Miasta.
                      (Rodzice też, Dziadkowie, wszyscy — a i większość Pradziadków. ziemię to widziałem, jak Wozacy Piasek z wisły przywozili, na powązki pod groby, o!)

Comments are closed.