już tylko z Szacunku dla Was, niewinnych czytelników nielicznych: przedruki.

Marian Neveselý
(f-book, wczoraj)
muzyka była fajna, chłonąłem z radia odstającymi uszami, grali ludzie fenomenalnie na instrumentach, rozumieli się w lot bez słów, nawet słowa – jak były – to też były artykulacją dźwięku, no fakt – nie rozumiałem ich za bardzo, bo w obcym języku były, ale pasowały fonetycznie do tych czarów i klimatów, potem przyszły hipisy i zaczęły protestować filozoficznie tak bardziej, nie namolnie, ale już wlazła do muzyki polityka i protest pokolenia, który runął pod ciężarem słabej konstrukcji wyobrażenia nowej rzeczywistości, to pojawili się następni, którzy zaczęli napierdalać po umęczonych instrumentach i ruszyli ostro publicystyką nihilizmu, żeby ten wkurw z siebie wywalić i zderzyć z sobą w tańcu napierdalańcu, a w końcu jakieś typy spod ciemnej gwiazdy, bez żadnych umiejętności, oprócz pyskowania, wygrażały mi paluchami przed nosem i agresywnie zbliżały ryj do mej twarzy nadmiernie zbyt blisko, kurwa, że też miałem zbyt mały talent i cierpliwość, żeby grać jazz wolny od tego wszystkiego.
tak, jestem za stary.

8 myśli na temat “już tylko z Szacunku dla Was, niewinnych czytelników nielicznych: przedruki.

  1. (…)
    żeby ten wkurw z sie­bie wywa­lić
    (…)

    Ciekawe, bo Jacek Kleyff w swojej książce identycznie nazywa punka… Muzyka w stylu wkurw.

    (…)żeby grać jazz wolny od tego wszyst­kiego(…)

    To trzeba mieć chyba spore samozaparcie, bo kto tego będzie słuchał w czasach, kiedy wszelakiej muzyki (=twórczości artystycznej), co najmniej dobrej, jeśli nie znakomitej, jest zwyczajnie za dużo.
    Od lat się łapię na tym, że „o! tego nie znam”, „mi się podoba, ale kto to gra?”.

    I niech się Pan nie kryguje, jeno pisze. Cóż pozostało…

    1. No kto tego będzie słu­chał w cza­sach, kiedy wsze­la­kiej muzyki (…), co naj­mniej dobrej, jeśli nie zna­ko­mi­tej, jest zwy­czaj­nie za dużo.

      Aż się zawstydziłem.

  2. (…)
    – Komunizm w połowie lat 80. był bury jak breja. Ideałem rządzących był totalny bezruch i pustka. Komunizm zamienił nas, jak śpiewał zespół Dezerter, w stado wielogatunkowego bydła. Naród nienawidził odmieńców, każdy, kto wyglądał i myślał inaczej, był tępiony, inwigilowany
    (…)

    Proszę sobie użyć „góglownicy” by znaleźć źródło. Fajnie się czyta (nawet, jeśli Pan Makowski nie czyta to są obrazki).

    1. trzeba było pożyć w końcówce lat 60. toby dopiero mieli na co narzekać, 50.letnia młodzież… (…znowu martyrologiczuje.

      1. „(…)A tymczasem, jak pisał Poeta, bylejakość ogarniała elity i masy. W marcu 86 w Uniwersytecie Gdańskim odbył się wieczór grupy poetyckiej W Zatoce. Było to dość schyłkowe widowisko, brodzące w popłuczynach po zaangażowanej liryce końca lat 60-tych.(…)”
        Paweł Konak

        1. ja nie wiem, czy byłem Zaangażowaną Liryką ale na zdjęciach wyglądam fajnie. (no, trochę śmiesznie, też.)

Możliwość komentowania jest wyłączona.