Pewnie Liberałowie ukradli, wiadomo. (+ jak wszystko.)
Liberałowie nie kradną. Kradną ludzie, niezależnie od poglądów politycznych.
Alkoholu nie dają? (chyba, że te owoce sfermentowane)
„Mimo różnych „sztuczek” zainteresowanie wyborami do europarlamentu jest słabiutkie. W 2009 roku do urn poszło niewiele ponad 20 procent uprawnionych”
Potwierdza to moją tezę z wczoraj. Polak-Szarak nie interesuje się polityką. Szkoda, bo byłoby to z zyskiem dla pokoleń. Prawidłowość wygląda chyba tak, że im władza dalej, tym mniej potrzebna Szarakowi.
Komu potrzebna Unia? Handlowcom i przedsiębiorcom.
Emigrantom zarobkowym.
Politykom.
Mieszkańcom Ukrainy.
Tymczasem gdy władza daleko, to można sobie wyznaczyć wysokie apanaże. Suodko leniuchować. Śmigać z kraju do Brukseli w celach turystycznych. Same korzyści.
Jakimś cudem zrobiłem tekst na niebiesko (firefox) Hakier ze mnie :).
Pan się trzyma tego liberalizmu jak płotu. Mnie dyskusja na poziomie ideolo nie jest potrzebna. Ideolo powinno się dopasowywać do sytuacji. Jak tylko można to się popuszcza cugli, jeśli nie to trudno-darmo, trzeba się słuchać odgórnych wytycznych. Wszystko zależy od (jak filozofują) od ducha czasów. Czyli od okoliczności.
Obyśmy byli szczęśliwi i zdrowi. To cała moja filozofia.
trzymam się… czegoś musze, bo Jakrzyć, panie fieloryb — kiedy Niczego Nie Będzie…
Ponoć racjonalnie zaczyna człowiek myśleć gdy ma pustkę w portfelu.
Artykuł pisze o plotce, spekulacji itp. Kto skorzysta na tak błahych przesłankach? Chyba jedynie dziennikarz – parę groszy za wierszówkę.
ja się nie znam, to wiadomo: ale z tą „racjonalnością” und „pustką w portfelu” to chyba jednak nie tak (…znowu mogę myśleć / trochę jakby ściślej…)
ps.
a co do: (cyt.)
…Artykuł pisze o plotce, spekulacji…
(kon. cyt.)
to oczywiście winny jest Naród, jak zwykle:
– Bądźmy precyzyjni: nie odwołujemy imprezy, bo nigdy oficjalnie jej nie zapowiedzieliśmy – mówi Mikołaj Piotrowski, rzecznik spółki PL.2012+, która zarządza Stadionem Narodowym.
I to jest nasz Miś…
De Miś konkretnie.
(d. the Misies of Invention Rolling Stale)
Uśmiałam się do łez. Blablaliśmy nie tak dawno ale tego nikt z nas nie przewidział. Polski miś wiecznie żywy!
ps.
zainteresowanie („Polak-Szaraka”) wyborami — to tez Krzywa jest, do odszukania (jak wszystko) w Sieci. ogólnie: jak krzywa laffera (lub Kondratiewa, bo mnie się myli, jak to Szarakowi).
para Bola znaczy, prawie.
„Nie da się ukryć – łatwiej dotrzeć do posłów w inny niż oficjalny sposób. Zamiast przejrzystości podsyca to tylko podejrzenia o nieczyste działania”.
Sebastian Bojemski, certyfikowany lobbysta
Taki cytat w prasie. Prasa też ideolo. Telewizja kłamie. Kto ma rację?
Racja leży po środku, zazwyczaj bez nagrobka (za Lecem).
Miejscówki są wyjątkowo intratne im mniejsze zainteresowanie tym większe szanse, że rodzina wybierze swego przedstawiciela. Ja głosuję korespondencyjnie bo taka możliwość (nowość) jest w UK, oczywiście na moich tutejszych kandydatów. Polskie celebryty czyli tzw. „ryje z plakatu”mnie nie nie znają i mnie nie reprezentują . Bogu dzięki nie muszę na nich głosować;)
Martwi mnie jednak euforia, która ogarnęła, jak się wydaje, wszystkie kraje Europy Wschodniej. Poczucie, że osiągnięcie niepodległości, że wolność polityczna, że demokracja – w sensie posiadania wielu partii i wyborów odbywających się z ich udziałem – niemal automatycznie poprawia sytuację gospodarczą. Tak nie będzie.
Uważam, że istnienie wolnego rynku sprzyja ewolucji ku demokracji. Jest to jednak proces bardzo subtelny, gdyż demokracja, gdy już powstanie ma skłonność do niszczenia wolnego rynku…
Wolny rynek to mit. Podobnie jak socjalizm. Nie ma ustroju idealnego, każdy czemuś służy i czemuś przeszkadza. Dla konkretnych sytuacji ekonomicznych i problemów z nimi związanych są dobre lub złe rozwiązania. To, że dziś ekonomista może mówić tak a jutro inaczej w związku z podobnymi sytuacjami ekonomicznymi nie oznacza, że nagle zaproponowano mu lepszą posadę i mówi w imieniu kogoś, jako propagandysta-propagator. Często tak bywa, ale niekoniecznie.
Liberalizm ekonomiczny bez odpowiedniej kontroli państwa, jak mi się wydaje, ma wady:
– możliwość wysokiego rozwarstwienia społecznego,
– możliwość tworzenia monopoli lub podobnych struktur ekonomicznych.
Bogaty liberał kupi sobie usługi, których nie zapewnia mu słabe, źle opłacane państwo (…bezpieczeństwo, nauka dzieci, zdrowie…). Biedny liberał będzie narażony na wykorzystanie słabości przez bogatego.
Tak – prawda (racja) leży pośrodku, jest jak żywa. Migoce nam przed oczyma a my mamy nadzieję, że to światło ma regulamin.
po środku to Półlitry sie pije, na pół. Prawda leży różnie: zar bardziej z Lewej, raz z Prawej… a niekiedy nawet blisko 98% (+ babilonu).
ps.
(cyt.)
…zaginiony dron Flyey…
(kon. cyt.)
100% zaginiony. Zerojedynkowo.
Prawda społeczna, psychologiczna zależy od punktu rozumienia (d. siedzenia). Gites.
Rozumiem, że efektywniej. Przez pączkowanie biurokracji (d. kontroli) uzyskają większy % zysku od obywatela (kuhwaleojczyzny).
Rodzina i znajomi też zarobią. Więc o co cho?
Państwo to my albo my i oni.
Urząd jako forma spełnienia i rozwoju finansowego (d. tej ziemi).
Źle Pan rozumie: idzie o to, aby było Lepiej. („w Przyszłości.”)
Oprawić Posłów w grecji.
„Źle Pan rozumie: idzie o to, aby było Lepiej”
Komu? Komu przeszkadza, że obywatel jest niedostatecznie(?) złupiony w dniu dzisiejszym?
Na co popłynie kasa.
Jak wygląda współpraca na styku państwo-biznes?
Reformator może zmieniać
rozkład łapek po kieszeniach
+ komentarz
„Faktycznie poprawią wydawać efektywnie pieniądze zważywszy że jest to już dziewiąty wiceminister finansów.”
Minister Finansów z gromadką dzieci nie ma najwyższej pozycji w swojej koszernej rodzinie i jeszcze długo mieć nie będzie, choćby co sobotę windy nie używał to musi czekać. Ale reasumując dyskusję, to wydaje mi się, że skoro zawsze KTOŚ bierze, to w sumie nie jest ważne kto jest tym KTOSIEM. Ostatnie badania pokazują że liberalnych USA aż 47% PKB przejmuje zaledwie promili najbogatszych mieszkańców, bo ten promil ma ustawione dostawy dla armii, posiada więziennictwo itd itp. czyli ssie rządowego cyca napełnionego szmalem z podatków. W UK najbogatsi przechwytują ok 20% PKB. Rzecz w proporcji. Demokracja jako idea powinna ludziom tylko otwierać umysł i nie pozwalać okradać się do kości. Ostatnio zwiedzałam Brystol gdzie w XIX wieku mieszkańcy regularnie strajkowali przeciwko za wysokiemu mytu na moście oraz podpaleniem wielu budynków wyrazili niezgodę na pakt refom prawa wyborczego z 1832r. Dlaczego tam, ano bo było to bogate uprzemysłowione miasto. Ludzie najedzeni to i bardziej myślący. Ja się tylko zastanawiam komu zależy na tym żeby Polacy wciąż głodni byli.
Jedzenia starcza większości. Problemem w kulturze sytości jest dostęp do wiedzy o świecie. Oraz wolność do sukcesu ekonomicznego. Kiedy ekonomia nie jest problemem zaczyna się spacer po schodkach piramidy Maslowa.
no, nie wiem: za peerelu (tfu!) z Jedzeniem bywało różnie; a jakoś Parliśmy Na Qlturę. (no, może tylko My.)
Ekonomia to nie nauka. Nie ma praw, są prawidłowości. Wiele wyjątków. Można zaryzykować, że im mniej ekonomii tym więcej wyjątków.
po prawdzie to nic — z tzw. nauk społecznych + tzw. Huma Nistycznych — nauką jest nie-za-bardzo. taka np. Historia (która mnie ukończyła) – czy to opis dziejów — czy Dzieje same? (czy może Opis opisu dziejów, znaczy te: interpretacje…)
Ogólnie nauki społeczne są opisywane w kulturze anglosaskiej jako (uwaga) arts. Po polsku nie od parady mówi się o naukach ścisłych.
Szczuka Wyzwolona.
Początkujący obserwator życia społecznego łatwo może popełnić błąd pt „a bo u nas we wsi”, biorąc opinie dookólne za rzeczywistość.
Rzeczywistość nie istnieje, szczegolnie ta „społeczna”. to tylko zbiór, lub raczej dynamiczny burdel opinii; takie ruchy browna.
Co akurat górą (tęcza) — to suma kierunków, w jakie pchnęła Je Przeszlość.
i są Akurat tu: dookólnie. ale to nie znaczy, że są Realne.
Olala! Ciutkę się Pan zagalopował. Ekonomia nie jest nauką ścisłą – Fakt. Ale samo słowo pochodzi z greki i znaczy „zarządzanie gospodarstwem” (bardzo przyziemnie). W dzisiejszym rozumieniu ekonomia jest typowym przykładem polisemii. Pan bardzo wybiórczo podszedł do tematu i wyszło Panu, że ekonomia jest niepotrzebną sztuką, bo przecież nie nauką;))) W dodatku, nie wiem jakim prawem, ale odebrał jej pan prawa. A zapewniam Pana po stokroć, że o prawach ekonomii uczy się na całym świecie każdego studenta ekonomii i to na pierwszych wykładach z teorii. http://pl.wikipedia.org/wiki/Prawa_ekonomiczne
ps. A co do tej sytości… prawie 2 mln Polaków żyje w ubóstwie. A wielu Polaków którzy uważają się nawet za średnio zamożnych, tak naprawdę z punktu widzenia sytego społeczeństwa jest biedakami. Kilka miesięcy temu brytyjska TV pokazywała program o emigracji. Różne jej kolory i aspekty. O Polakach było ciutkę, wypowiadał się trzydziestoparolatek z czerwonym czubem na głowie, który robi szkło specjalistyczne dla jakiegoś instytutu. Utkwiło mi to co powiedział, że nie przyjechał tu dla pieniędzy które teraz zarabia, w Polsce miał podobną pracę i wydawało mu się że normalnie żył. Dopiero przyjazd do Anglii i życie w niej uzmysłowiło mu jak bardzo był wcześniej biedny.
pps I jeszcze tak z głupia frant Pana Fieloryba „Widział Pan ciśnienie?” Nie, nie skutek, ale samo w sobie ciśnienie. Jakiego jest koloru, kształtu?
Ekonomia jest nauką na pograniczu. Używa języka matematyki do objaśniania modeli, jakie tworzy. Opisuje jednak procesy społeczne, które nijak mi zerojedynkowe, w 100% przyczynowe się nie wydają. Poza opisami ilościowymi ekonomia stosuje opisy jakościowe. Nie jest, lub nawet nie może być obojętna wobec poglądów, jakie wyznaje ekonomista. Praw fizyki Pani nie zmieni. Ludzi w pewnym stopniu owszem.
„Prawa ekonomiczne – wzajemne więzi między istotnymi cechami różnych zjawisk ekonomicznych mające charakter ogólny, konieczny, nieprzypadkowy i stosunkowo trwały.” Ostatnie dwa słowa są istotne.
i ja znałem pp. Historyków (fakt: mniejszość), którzy chcieli do historii wprowadzać Matematykę… 9ale statystyka sie ponoć niektorym przydaje; ja — ledwo zdalem ten egzamin, z obrzydzenia.)
Panowie, chodzi o to że jako mieszkańcy Ziemi w XXI wieku podlegamy i prawom fizyki i ekonomii. Co więcej o komforcie waszego życia i jego jakości decyduje chcecie tego czy nie Matka Boska Ekonomia. Śmieszne jest zaprzeczanie istocie zagadnień które decydują o waszej codzienności. Jakiś taki umysłowy „nowomodernizm” czy cóś? Jako tradycjonalistka prawom fizyki nie zaprzeczam, a z zasadami ekonomii staram się „współżyć” tak aby nie czuć się kolokwialnie rzecz ujmując kompletnie wydymana.
ps. Statystykę lubiłam jest nieubłagana, w przeciwieństwie do matematyki która jest w niebywałym stopniu nafaszerowana abstrakcją.
to Mit (jeden z tych XIX-towiecznych), że o naszym zyciu „decyduje Ekonomia”. takie marxowsko-(tfu!)-smithsowsko-keynesowskie gadanie.
o naszym życiu decyduja powody (biologiczne, psychologiczne czy genetyczne; jak zwal tak zwał) — dla których „chcemy mieć Pieniądze” (1dni bardziej, 2dzy mniej, ciekawe: dlaczego ;–)
Każde z państwa ma rację, ale M.R. Makowski bardziej. Jego odpowiedź jest szersza, choć i tak nie wyja§nia, kiedy będziemy piękni, zdrowi i bogaci. Zdaje się, że nawet nauka temu nie służy. Ekonomia działa na poziomie makro i mikro, ale i tak w codziennym życiu przydaje się jeno na poziomie podstawowym. Kto z nas robiąc codzienne zakupy stosuje rachunek ekonomiczny? Taki z kartką, kalkulatorem i z pełną znajomościà lokalnego rynku chleba, owoców, warzyw?
Idziemy i bezrefleksyjnie kupujemy to co zwykle. Nawet, jeśli znamy ceny, to nie sprawdzamy ich codziennie. Prawidła ekonomii działają łącznie z działaniami marketingowymi. Manipulują nami kupcy, politycy, lekarze (głównie ci od rozumu), każdy na miarę własnego widzimisię opowiada świat, czerpiąc z tego zamierzone lub nie korzyści i ponosząc odpowiedzialność.
Co do chcenia kasy to zdolność transakcyjna, zmysł do interesu nie jest wrodzony. Ponadto: okoliczności, szczęście, przypadek, oraz kumulacja kapitału przez pokolenia w społeczeństwach o ugruntowanym wolnym rynku…
I znowu się nie zgodzę. Thatcher powiedziała, że ” czlowiek myśli portmonetką ” i miała rację!
Zadziwiasz mnie Pan. Co to za dziwaczne argumenty: „szczęście”, „przypadek”, „zmysł do interesu”???? Mama, żona czy narzeczona robi Panu zakupy, albo jest Pan kapitalistą żyjącym z magicznego, wiecznie, magicznie napełnianego kufra. Znam jeszcze jedno dość pewne (do czasu) źródło dochodu,co do którego prawa ekonomii się nijak mają: RODZICE;)))
Człowiek myśli głową, portmonetka służy do gromadzenia gotówki. Jeśli starcza od 1 do 1 i można odłożyć myśli się głową.
Serio robi Pani codzienne zakupy chodząc po sklepach i wypatrując promocji? Podziwiam. Mnie się to (używając języka ekonomii) nie opłaca. Szkoda mi wysiłku i czasu.
Oczywiście, że szczęście ma wpływ na nasze życie. Słowo-metafora sprzyjających okoliczności.
Oczywiście, że przypadki powodują, że wybieramy tak a nie inaczej.
Homo oeconomicus to model, wzór, sztanca a nie rzeczywistość.
Właśnie z powodu istnienia przypadkowości liberalna gospodarka ma być lepsza od socjalistycznej. Jest elastyczniejsza. Nie potrafimy lub potrafimy w ograniczonym stopniu przewidzieć przyszłości. Pani poczyta co fajnego Sz.P. Makowski znalazł: http://www.zerobeta.pl/2012/08/wywiad-z-miltonem-friedmanem-1990-rok/
Jeśli jesteśµy skazani na rozwój to lepiej być liberalnym.
Rodzice są źródłem zakumulowanego kapitału społecznego :). Lubię, ale nie korzystam.
Osobiste wycieczki w przypadku rozmów ogólnych są – jak by tu napisać – nieco nieeleganckie, chociaż odświeżające.
A propos portmonetki – Pan zapewne (JESZCZE) nie wie, że istnieje coś takiego jak metafora. Ale mam nadzieję że kiedyś Pan się doczyta i w tym temacie;)))))))))) A Feynman to autorytet fizyki, nie ekonomii jednak ze względu na to że nie rozumie Pan metafor oraz uważa że otaczająca go rzeczywistość ekonomiczna nie istnieje to nie pokuszę się o wyjaśnienia. Tylko potraktuję Pana cytatem z Feynmana „Można zapytać: „dlaczego żaba skacze?”, ale fizyk nie umie na takie pytania odpowiedzieć. Trzeba mu najpierw wyjaśnić, co to jest żaba, z jakich cząsteczek się składa, gdzie ma nerwy itd. Wtedy sytuacja się poprawia.”
Makowski>> Ja napisałam że ekonomia decyduje o jakości życia w tym naszym wygodnictwie rodem z XXI wieku. Chociaż znam osoby które z ekonomicznych powodów się nawet zakochują i odkochują;))))
Wszyscy chcą pieniędzy w równym stopniu, tylko ich potrzeby są różne.
ja kupuję w Sklepie najbliżej („biedronka” = Blisko Ciebie).
…
A wszyscy = chcą BEZPIECZEŃSTWA (a nie Pieniędzy). a to, że większości się wydaje, że to Kasa = daje bezpieczeństwo…
prawda: BRAK Kasy — go nie daje, zwykle.
ale warto rzucić okiem na statystyki dla Krajów: poczucie szczęścia vs. poziom życia… niekoniecznie to są te same krzywe, choć często tak.
Głównym przesłaniem do przeprowadzenia tego typu badań było uzmysłowienie władzom krajów europejskich, iż takie środki ekonomiczne jak Produkt Krajowy Brutto nie dostarcza wystarczających informacji w kwestii postępu społeczeństwa.
Kłania się znów piramida Maslowa. Tyle jest wspólnego, jak mi się wydaje. Reszta to indywidualne wybory.
tak: też bym (+ ostatnio, jakoś) szukał w Dz. biologii, neurologii, genetyki… bowiem skoro można implantowac sztuczna pamięć — to czemu nie: „potrzeby”?
(Wszak jesteśmy lepszym rynkiem zbytu, jak Myszy.)
Oj Maku —> „niekoniecznie”… „choć często tak”;)))))))))))))))
Mnie nie interesuje gdzie kto i gdzie robi zakupy ani za ile, bo jak wcześniej napisałam poczucie biedy i bogactwa jest względne. Z mojego punktu widzenia większość Polaków żyje bardzo skromnie, dosłownie na granicy ubóstwa choć wiele z tych osób nie uważa się za ubogie i gdyby je za takie postrzegano poczuli by się oburzeni.
Maku, ja powyżej stwierdzam jedynie fakt, że siła nabywcza którą dysponuje dane indywiduum ma wpływ na poziom komfortu jaki jest mu dostępny i nie bardzo rozumiem z czym tu dyskutować.
Teraz mówisz (piszesz) Pani a. jak Marxiści (tfu!), iż „byt społeczny określa świadomość spoleczną”…
tak: w kategoriach grup (społecznych, „narodowych” — co to znaczy dziś, nie wiem… — czy państwowych). Nie: jeśli idzie o indywiduum.
Co zresztą tzw. prymitywny marxizm 9„marksizm-leninizm) wykładał Ludowi: iż BYT OKREŚLA ŚWIADOMOŚĆ. Bez mowienia — czyj, czyja…
no, Za proste, jak się okazało (+ dziś).
siła nabywcza?
ja mam minimalną (= prawie zerową). ale za to przyp… potrafię, jeszcze. po schodach na 6te wbiegnę…
to jest Komfort, psze Pani: POTENCJAŁ… (a nie kasa.)
Oj mój Makusiu, od komfortu do świadomości droga daleka, niektórzy nigdy jej nie przebiegną. Komfort ot taki sobie bez podtekstów. O świadomości nic a nic nie pisałam. Ze świadomością mam teraz na pieńku. Ja tu za „POLAKA” robię, a Polaków Ci tu na lekarstwo!!!:)))) Dziś mi konserwację bojlera gazowego robili i był nasz ulubiony angielski hydraulik który parę miesięcy temu nam instalację odpowietrzał. A było to tak.. przychodzi hydraulik, coś tam grzebie w instalacji i gada z moim „menszem”. W końcu pyta mojego „mensza” skąd jego akcent, „mój” odpowiada z Polski. Na to angielski hydraulik mówi: no to bracie sam nie mogłeś tego odpowietrzyć?? Na co mój „monsz” odpowiada szczerze, że nie wiedział jak, bo jest prawnikiem, a nie budowlańcem. Angielski hydraulik o mało nie miał zawału.
Dziś przyszedł z pomocnikiem, który się uczy. Z zachowania pomocnika było widać, że oglądał z ciekawością jak „CI Polacy” mieszkają, i choć nie potrzebował to do salonu mi kukał. Bóg jeden wie co mu majster naopowiadał:)))))))))))))
ps. A Twoja kondycja fizyczna mnie cieszy;))) Zdrowy jesteś to może się z Samolotem doczekamy że nas kiedyś odwiedzisz:))))
A jest „komfort” — bez „świadomości”?
(= jest: jak leżysz Pyjany /a w sztok.)
ps.
Angielski Pac… znaczy: Hydraulik — bardzo ładne.
“…w czasie pracy pracownicy dokonywali zaboru mienia, w szczególności poprzez jego konsumpcję bez uiszczenia należnej zapłaty.”…występy striptizerek, kabaret ze sceną ...
Gdzie drzwi? Drzwi do sadu?
Pewnie Liberałowie ukradli, wiadomo. (+ jak wszystko.)
Liberałowie nie kradną. Kradną ludzie, niezależnie od poglądów politycznych.
Alkoholu nie dają? (chyba, że te owoce sfermentowane)
„Mimo różnych „sztuczek” zainteresowanie wyborami do europarlamentu jest słabiutkie. W 2009 roku do urn poszło niewiele ponad 20 procent uprawnionych”
Potwierdza to moją tezę z wczoraj. Polak-Szarak nie interesuje się polityką. Szkoda, bo byłoby to z zyskiem dla pokoleń. Prawidłowość wygląda chyba tak, że im władza dalej, tym mniej potrzebna Szarakowi.
Komu potrzebna Unia? Handlowcom i przedsiębiorcom.
Emigrantom zarobkowym.
Politykom.
Mieszkańcom Ukrainy.
Tymczasem gdy władza daleko, to można sobie wyznaczyć wysokie apanaże. Suodko leniuchować. Śmigać z kraju do Brukseli w celach turystycznych. Same korzyści.
Jakimś cudem zrobiłem tekst na niebiesko (firefox) Hakier ze mnie :).
cudem Chateemelu (wolnosc Wyznania, ew. Liberalizm). już zamykam –my, Liberałowie uwielbiamy Zamykanie, prawda?
Pan się trzyma tego liberalizmu jak płotu. Mnie dyskusja na poziomie ideolo nie jest potrzebna. Ideolo powinno się dopasowywać do sytuacji. Jak tylko można to się popuszcza cugli, jeśli nie to trudno-darmo, trzeba się słuchać odgórnych wytycznych. Wszystko zależy od (jak filozofują) od ducha czasów. Czyli od okoliczności.
Obyśmy byli szczęśliwi i zdrowi. To cała moja filozofia.
trzymam się… czegoś musze, bo Jakrzyć, panie fieloryb — kiedy Niczego Nie Będzie…
Ponoć racjonalnie zaczyna człowiek myśleć gdy ma pustkę w portfelu.
Artykuł pisze o plotce, spekulacji itp. Kto skorzysta na tak błahych przesłankach? Chyba jedynie dziennikarz – parę groszy za wierszówkę.
ja się nie znam, to wiadomo: ale z tą „racjonalnością” und „pustką w portfelu” to chyba jednak nie tak (…znowu mogę myśleć / trochę jakby ściślej…)
ps.
a co do: (cyt.)
…Artykuł pisze o plotce, spekulacji…
(kon. cyt.)
to oczywiście winny jest Naród, jak zwykle:
I to jest nasz Miś…
De Miś konkretnie.
(d. the Misies of Invention Rolling Stale)
Uśmiałam się do łez. Blablaliśmy nie tak dawno ale tego nikt z nas nie przewidział. Polski miś wiecznie żywy!
ps.
zainteresowanie („Polak-Szaraka”) wyborami — to tez Krzywa jest, do odszukania (jak wszystko) w Sieci. ogólnie: jak krzywa laffera (lub Kondratiewa, bo mnie się myli, jak to Szarakowi).
para Bola znaczy, prawie.
„Nie da się ukryć – łatwiej dotrzeć do posłów w inny niż oficjalny sposób. Zamiast przejrzystości podsyca to tylko podejrzenia o nieczyste działania”.
Sebastian Bojemski, certyfikowany lobbysta
Taki cytat w prasie. Prasa też ideolo. Telewizja kłamie. Kto ma rację?
Racja leży po środku, zazwyczaj bez nagrobka (za Lecem).
Miejscówki są wyjątkowo intratne im mniejsze zainteresowanie tym większe szanse, że rodzina wybierze swego przedstawiciela. Ja głosuję korespondencyjnie bo taka możliwość (nowość) jest w UK, oczywiście na moich tutejszych kandydatów. Polskie celebryty czyli tzw. „ryje z plakatu”mnie nie nie znają i mnie nie reprezentują . Bogu dzięki nie muszę na nich głosować;)
1990…
Wolny rynek to mit. Podobnie jak socjalizm. Nie ma ustroju idealnego, każdy czemuś służy i czemuś przeszkadza. Dla konkretnych sytuacji ekonomicznych i problemów z nimi związanych są dobre lub złe rozwiązania. To, że dziś ekonomista może mówić tak a jutro inaczej w związku z podobnymi sytuacjami ekonomicznymi nie oznacza, że nagle zaproponowano mu lepszą posadę i mówi w imieniu kogoś, jako propagandysta-propagator. Często tak bywa, ale niekoniecznie.
Liberalizm ekonomiczny bez odpowiedniej kontroli państwa, jak mi się wydaje, ma wady:
– możliwość wysokiego rozwarstwienia społecznego,
– możliwość tworzenia monopoli lub podobnych struktur ekonomicznych.
Bogaty liberał kupi sobie usługi, których nie zapewnia mu słabe, źle opłacane państwo (…bezpieczeństwo, nauka dzieci, zdrowie…). Biedny liberał będzie narażony na wykorzystanie słabości przez bogatego.
Tak – prawda (racja) leży pośrodku, jest jak żywa. Migoce nam przed oczyma a my mamy nadzieję, że to światło ma regulamin.
po środku to Półlitry sie pije, na pół. Prawda leży różnie: zar bardziej z Lewej, raz z Prawej… a niekiedy nawet blisko 98% (+ babilonu).
ps.
(cyt.)
…zaginiony dron Flyey…
(kon. cyt.)
100% zaginiony. Zerojedynkowo.
Prawda społeczna, psychologiczna zależy od punktu rozumienia (d. siedzenia). Gites.
są tacy, co mówią (d. piszą), że Każda (tzw.) Prawda… („prawdy nie ma / ona się staje…”)
ps.
(cyt.)
„Resort finansów chce efektywniej wydawać pieniądze. Jest nowy wiceminister”
(kon. cyt.)
Rozumiem, że efektywniej. Przez pączkowanie biurokracji (d. kontroli) uzyskają większy % zysku od obywatela (kuhwaleojczyzny).
Rodzina i znajomi też zarobią. Więc o co cho?
Państwo to my albo my i oni.
Urząd jako forma spełnienia i rozwoju finansowego (d. tej ziemi).
Źle Pan rozumie: idzie o to, aby było Lepiej. („w Przyszłości.”)
Oprawić Posłów w grecji.
„Źle Pan rozumie: idzie o to, aby było Lepiej”
Komu? Komu przeszkadza, że obywatel jest niedostatecznie(?) złupiony w dniu dzisiejszym?
Na co popłynie kasa.
Jak wygląda współpraca na styku państwo-biznes?
Reformator może zmieniać
rozkład łapek po kieszeniach
+ komentarz
„Faktycznie poprawią wydawać efektywnie pieniądze zważywszy że jest to już dziewiąty wiceminister finansów.”
chyba 10ty… (d. X pawilon dla chorych na.)
Minister Finansów z gromadką dzieci powinien pozostawić po sobie dobre koneksje.
Rodzina słowem silna.
ius primae skarbis (d. bezprizornyje).
Minister Finansów z gromadką dzieci nie ma najwyższej pozycji w swojej koszernej rodzinie i jeszcze długo mieć nie będzie, choćby co sobotę windy nie używał to musi czekać. Ale reasumując dyskusję, to wydaje mi się, że skoro zawsze KTOŚ bierze, to w sumie nie jest ważne kto jest tym KTOSIEM. Ostatnie badania pokazują że liberalnych USA aż 47% PKB przejmuje zaledwie promili najbogatszych mieszkańców, bo ten promil ma ustawione dostawy dla armii, posiada więziennictwo itd itp. czyli ssie rządowego cyca napełnionego szmalem z podatków. W UK najbogatsi przechwytują ok 20% PKB. Rzecz w proporcji. Demokracja jako idea powinna ludziom tylko otwierać umysł i nie pozwalać okradać się do kości. Ostatnio zwiedzałam Brystol gdzie w XIX wieku mieszkańcy regularnie strajkowali przeciwko za wysokiemu mytu na moście oraz podpaleniem wielu budynków wyrazili niezgodę na pakt refom prawa wyborczego z 1832r. Dlaczego tam, ano bo było to bogate uprzemysłowione miasto. Ludzie najedzeni to i bardziej myślący. Ja się tylko zastanawiam komu zależy na tym żeby Polacy wciąż głodni byli.
Jedzenia starcza większości. Problemem w kulturze sytości jest dostęp do wiedzy o świecie. Oraz wolność do sukcesu ekonomicznego. Kiedy ekonomia nie jest problemem zaczyna się spacer po schodkach piramidy Maslowa.
no, nie wiem: za peerelu (tfu!) z Jedzeniem bywało różnie; a jakoś Parliśmy Na Qlturę. (no, może tylko My.)
Ekonomia to nie nauka. Nie ma praw, są prawidłowości. Wiele wyjątków. Można zaryzykować, że im mniej ekonomii tym więcej wyjątków.
po prawdzie to nic — z tzw. nauk społecznych + tzw. Huma Nistycznych — nauką jest nie-za-bardzo. taka np. Historia (która mnie ukończyła) – czy to opis dziejów — czy Dzieje same? (czy może Opis opisu dziejów, znaczy te: interpretacje…)
Ogólnie nauki społeczne są opisywane w kulturze anglosaskiej jako (uwaga) arts. Po polsku nie od parady mówi się o naukach ścisłych.
Szczuka Wyzwolona.
Początkujący obserwator życia społecznego łatwo może popełnić błąd pt „a bo u nas we wsi”, biorąc opinie dookólne za rzeczywistość.
Rzeczywistość nie istnieje, szczegolnie ta „społeczna”. to tylko zbiór, lub raczej dynamiczny burdel opinii; takie ruchy browna.
Co akurat górą (tęcza) — to suma kierunków, w jakie pchnęła Je Przeszlość.
i są Akurat tu: dookólnie. ale to nie znaczy, że są Realne.
Olala! Ciutkę się Pan zagalopował. Ekonomia nie jest nauką ścisłą – Fakt. Ale samo słowo pochodzi z greki i znaczy „zarządzanie gospodarstwem” (bardzo przyziemnie). W dzisiejszym rozumieniu ekonomia jest typowym przykładem polisemii. Pan bardzo wybiórczo podszedł do tematu i wyszło Panu, że ekonomia jest niepotrzebną sztuką, bo przecież nie nauką;))) W dodatku, nie wiem jakim prawem, ale odebrał jej pan prawa. A zapewniam Pana po stokroć, że o prawach ekonomii uczy się na całym świecie każdego studenta ekonomii i to na pierwszych wykładach z teorii. http://pl.wikipedia.org/wiki/Prawa_ekonomiczne
ps. A co do tej sytości… prawie 2 mln Polaków żyje w ubóstwie. A wielu Polaków którzy uważają się nawet za średnio zamożnych, tak naprawdę z punktu widzenia sytego społeczeństwa jest biedakami. Kilka miesięcy temu brytyjska TV pokazywała program o emigracji. Różne jej kolory i aspekty. O Polakach było ciutkę, wypowiadał się trzydziestoparolatek z czerwonym czubem na głowie, który robi szkło specjalistyczne dla jakiegoś instytutu. Utkwiło mi to co powiedział, że nie przyjechał tu dla pieniędzy które teraz zarabia, w Polsce miał podobną pracę i wydawało mu się że normalnie żył. Dopiero przyjazd do Anglii i życie w niej uzmysłowiło mu jak bardzo był wcześniej biedny.
pps I jeszcze tak z głupia frant Pana Fieloryba „Widział Pan ciśnienie?” Nie, nie skutek, ale samo w sobie ciśnienie. Jakiego jest koloru, kształtu?
Ekonomia jest nauką na pograniczu. Używa języka matematyki do objaśniania modeli, jakie tworzy. Opisuje jednak procesy społeczne, które nijak mi zerojedynkowe, w 100% przyczynowe się nie wydają. Poza opisami ilościowymi ekonomia stosuje opisy jakościowe. Nie jest, lub nawet nie może być obojętna wobec poglądów, jakie wyznaje ekonomista. Praw fizyki Pani nie zmieni. Ludzi w pewnym stopniu owszem.
„Prawa ekonomiczne – wzajemne więzi między istotnymi cechami różnych zjawisk ekonomicznych mające charakter ogólny, konieczny, nieprzypadkowy i stosunkowo trwały.” Ostatnie dwa słowa są istotne.
i ja znałem pp. Historyków (fakt: mniejszość), którzy chcieli do historii wprowadzać Matematykę… 9ale statystyka sie ponoć niektorym przydaje; ja — ledwo zdalem ten egzamin, z obrzydzenia.)
Panowie, chodzi o to że jako mieszkańcy Ziemi w XXI wieku podlegamy i prawom fizyki i ekonomii. Co więcej o komforcie waszego życia i jego jakości decyduje chcecie tego czy nie Matka Boska Ekonomia. Śmieszne jest zaprzeczanie istocie zagadnień które decydują o waszej codzienności. Jakiś taki umysłowy „nowomodernizm” czy cóś? Jako tradycjonalistka prawom fizyki nie zaprzeczam, a z zasadami ekonomii staram się „współżyć” tak aby nie czuć się kolokwialnie rzecz ujmując kompletnie wydymana.
ps. Statystykę lubiłam jest nieubłagana, w przeciwieństwie do matematyki która jest w niebywałym stopniu nafaszerowana abstrakcją.
to Mit (jeden z tych XIX-towiecznych), że o naszym zyciu „decyduje Ekonomia”. takie marxowsko-(tfu!)-smithsowsko-keynesowskie gadanie.
o naszym życiu decyduja powody (biologiczne, psychologiczne czy genetyczne; jak zwal tak zwał) — dla których „chcemy mieć Pieniądze” (1dni bardziej, 2dzy mniej, ciekawe: dlaczego ;–)
Każde z państwa ma rację, ale M.R. Makowski bardziej. Jego odpowiedź jest szersza, choć i tak nie wyja§nia, kiedy będziemy piękni, zdrowi i bogaci. Zdaje się, że nawet nauka temu nie służy. Ekonomia działa na poziomie makro i mikro, ale i tak w codziennym życiu przydaje się jeno na poziomie podstawowym. Kto z nas robiąc codzienne zakupy stosuje rachunek ekonomiczny? Taki z kartką, kalkulatorem i z pełną znajomościà lokalnego rynku chleba, owoców, warzyw?
Idziemy i bezrefleksyjnie kupujemy to co zwykle. Nawet, jeśli znamy ceny, to nie sprawdzamy ich codziennie. Prawidła ekonomii działają łącznie z działaniami marketingowymi. Manipulują nami kupcy, politycy, lekarze (głównie ci od rozumu), każdy na miarę własnego widzimisię opowiada świat, czerpiąc z tego zamierzone lub nie korzyści i ponosząc odpowiedzialność.
Co do chcenia kasy to zdolność transakcyjna, zmysł do interesu nie jest wrodzony. Ponadto: okoliczności, szczęście, przypadek, oraz kumulacja kapitału przez pokolenia w społeczeństwach o ugruntowanym wolnym rynku…
I znowu się nie zgodzę. Thatcher powiedziała, że ” czlowiek myśli portmonetką ” i miała rację!
Zadziwiasz mnie Pan. Co to za dziwaczne argumenty: „szczęście”, „przypadek”, „zmysł do interesu”???? Mama, żona czy narzeczona robi Panu zakupy, albo jest Pan kapitalistą żyjącym z magicznego, wiecznie, magicznie napełnianego kufra. Znam jeszcze jedno dość pewne (do czasu) źródło dochodu,co do którego prawa ekonomii się nijak mają: RODZICE;)))
Człowiek myśli głową, portmonetka służy do gromadzenia gotówki. Jeśli starcza od 1 do 1 i można odłożyć myśli się głową.
Serio robi Pani codzienne zakupy chodząc po sklepach i wypatrując promocji? Podziwiam. Mnie się to (używając języka ekonomii) nie opłaca. Szkoda mi wysiłku i czasu.
Oczywiście, że szczęście ma wpływ na nasze życie. Słowo-metafora sprzyjających okoliczności.
Oczywiście, że przypadki powodują, że wybieramy tak a nie inaczej.
Homo oeconomicus to model, wzór, sztanca a nie rzeczywistość.
Właśnie z powodu istnienia przypadkowości liberalna gospodarka ma być lepsza od socjalistycznej. Jest elastyczniejsza. Nie potrafimy lub potrafimy w ograniczonym stopniu przewidzieć przyszłości. Pani poczyta co fajnego Sz.P. Makowski znalazł:
http://www.zerobeta.pl/2012/08/wywiad-z-miltonem-friedmanem-1990-rok/
Jeśli jesteśµy skazani na rozwój to lepiej być liberalnym.
Rodzice są źródłem zakumulowanego kapitału społecznego :). Lubię, ale nie korzystam.
Osobiste wycieczki w przypadku rozmów ogólnych są – jak by tu napisać – nieco nieeleganckie, chociaż odświeżające.
A propos portmonetki – Pan zapewne (JESZCZE) nie wie, że istnieje coś takiego jak metafora. Ale mam nadzieję że kiedyś Pan się doczyta i w tym temacie;)))))))))) A Feynman to autorytet fizyki, nie ekonomii jednak ze względu na to że nie rozumie Pan metafor oraz uważa że otaczająca go rzeczywistość ekonomiczna nie istnieje to nie pokuszę się o wyjaśnienia. Tylko potraktuję Pana cytatem z Feynmana „Można zapytać: „dlaczego żaba skacze?”, ale fizyk nie umie na takie pytania odpowiedzieć. Trzeba mu najpierw wyjaśnić, co to jest żaba, z jakich cząsteczek się składa, gdzie ma nerwy itd. Wtedy sytuacja się poprawia.”
Makowski>> Ja napisałam że ekonomia decyduje o jakości życia w tym naszym wygodnictwie rodem z XXI wieku. Chociaż znam osoby które z ekonomicznych powodów się nawet zakochują i odkochują;))))
Wszyscy chcą pieniędzy w równym stopniu, tylko ich potrzeby są różne.
ja kupuję w Sklepie najbliżej („biedronka” = Blisko Ciebie).
…
A wszyscy = chcą BEZPIECZEŃSTWA (a nie Pieniędzy). a to, że większości się wydaje, że to Kasa = daje bezpieczeństwo…
prawda: BRAK Kasy — go nie daje, zwykle.
ale warto rzucić okiem na statystyki dla Krajów: poczucie szczęścia vs. poziom życia… niekoniecznie to są te same krzywe, choć często tak.
Kłania się znów piramida Maslowa. Tyle jest wspólnego, jak mi się wydaje. Reszta to indywidualne wybory.
tak: też bym (+ ostatnio, jakoś) szukał w Dz. biologii, neurologii, genetyki… bowiem skoro można implantowac sztuczna pamięć — to czemu nie: „potrzeby”?
(Wszak jesteśmy lepszym rynkiem zbytu, jak Myszy.)
Oj Maku —> „niekoniecznie”… „choć często tak”;)))))))))))))))
Mnie nie interesuje gdzie kto i gdzie robi zakupy ani za ile, bo jak wcześniej napisałam poczucie biedy i bogactwa jest względne. Z mojego punktu widzenia większość Polaków żyje bardzo skromnie, dosłownie na granicy ubóstwa choć wiele z tych osób nie uważa się za ubogie i gdyby je za takie postrzegano poczuli by się oburzeni.
Maku, ja powyżej stwierdzam jedynie fakt, że siła nabywcza którą dysponuje dane indywiduum ma wpływ na poziom komfortu jaki jest mu dostępny i nie bardzo rozumiem z czym tu dyskutować.
Teraz mówisz (piszesz) Pani a. jak Marxiści (tfu!), iż „byt społeczny określa świadomość spoleczną”…
tak: w kategoriach grup (społecznych, „narodowych” — co to znaczy dziś, nie wiem… — czy państwowych). Nie: jeśli idzie o indywiduum.
Co zresztą tzw. prymitywny marxizm 9„marksizm-leninizm) wykładał Ludowi: iż BYT OKREŚLA ŚWIADOMOŚĆ. Bez mowienia — czyj, czyja…
no, Za proste, jak się okazało (+ dziś).
siła nabywcza?
ja mam minimalną (= prawie zerową). ale za to przyp… potrafię, jeszcze. po schodach na 6te wbiegnę…
to jest Komfort, psze Pani: POTENCJAŁ… (a nie kasa.)
Oj mój Makusiu, od komfortu do świadomości droga daleka, niektórzy nigdy jej nie przebiegną. Komfort ot taki sobie bez podtekstów. O świadomości nic a nic nie pisałam. Ze świadomością mam teraz na pieńku. Ja tu za „POLAKA” robię, a Polaków Ci tu na lekarstwo!!!:)))) Dziś mi konserwację bojlera gazowego robili i był nasz ulubiony angielski hydraulik który parę miesięcy temu nam instalację odpowietrzał. A było to tak.. przychodzi hydraulik, coś tam grzebie w instalacji i gada z moim „menszem”. W końcu pyta mojego „mensza” skąd jego akcent, „mój” odpowiada z Polski. Na to angielski hydraulik mówi: no to bracie sam nie mogłeś tego odpowietrzyć?? Na co mój „monsz” odpowiada szczerze, że nie wiedział jak, bo jest prawnikiem, a nie budowlańcem. Angielski hydraulik o mało nie miał zawału.
Dziś przyszedł z pomocnikiem, który się uczy. Z zachowania pomocnika było widać, że oglądał z ciekawością jak „CI Polacy” mieszkają, i choć nie potrzebował to do salonu mi kukał. Bóg jeden wie co mu majster naopowiadał:)))))))))))))
ps. A Twoja kondycja fizyczna mnie cieszy;))) Zdrowy jesteś to może się z Samolotem doczekamy że nas kiedyś odwiedzisz:))))
A jest „komfort” — bez „świadomości”?
(= jest: jak leżysz Pyjany /a w sztok.)
ps.
Angielski Pac… znaczy: Hydraulik — bardzo ładne.