Zadłużeni we frankach są jak powodzianie, a więc państwo powinno im pomagać – taką tezę postawił w sobotnim tekście w „Gazecie Świątecznej” mój redakcyjny kolega Adam Leszczyński

ps.
A może jednak: mieszkanko komunalne? Tańsze, raczej w centrum, stare, solidne budownictwo…

31 Odpowiedzi do “Optymizm idzie. Płynie, konkretnie.”

  1. Powodzianie…. się powodziuo jak braly kredyt z nisko ratko, kiedy franuś kosztowau 2 zyla, żaden nie myślau, co będzie jutro jak fanusiowi zacznie się powodzić na 4 zyla, a kredycik jest na 150% wartości nieruchomości z boomu mieszkaniowego….

    1. Przynajmniej ma kobieta motywację do życia. Rząd dba o to żeby ludzie mieli po co żyć. Już nie nie czekają na mieszkanie spółdzielcze przez 10 lat, ani na linię telefoniczną osiem lat. Teraz wszystko mogą sobie kupić „od ręki” dlatego muszą poczekać na operację tej swojej „ronsi”. I wcale mi ich nie żal. Pan mąż od tej Pani tłituje, żartuje ale tak naprawdę nie protestuje przeciw takiej rzeczywistości. Polacy jakoś dziwnie połykają każdą żabę którą im się zapodaje. Polak się zarżnie robotą, zrezygnuje z wakacji, zrezygnuje z wartościowego jedzenia, zrezygnuje z nowych gaci ale grata przed swoim blokhausem będzie trzymać, bo będzie udawał że go na niego stać. Więcej! Polak będzie pracował za pensje z której nie jest w stanie się utrzymać. To jakaś kompletna umysłowa bieda. Szczerze mówiąc ja tego stanu rzeczy nie ogarniam.

      1. To ciekawe – gdyby pierwsza komuna nie upadła sadzę, że ludzie by z chęcią poczekali na mieszkanie z 10 lat – tacy zwykli nie korporacyjno-szklarniowi i celebrowani. A telefony by były komórkowe (nawet w Chinach są).

        1. Jam nie doczekał.
          (choć cca 17 lat: od 1974 do 1989; no: do 199… zasadniczo.)
          a i Telefon sobie sam kupiłem (Teraz kanadyjski.)

          1. Nie wtedy ino teraz. Nie buduje się dla normalnych ludzi, toż to sprzeczne z neoliberalizmem. Dzisiaj czy by czekali cierpliwie zamiast brać kredyt na 30 lat i dawać lichwiarzom zarabiać.
            Czarnąberry? A sprzedałbym panu Lumię 800 jak nową za 300 zł. (w promocji dla pana)

            1. 1. normalny Człowiek to człowiek niedostatecznie zbadany. wiaddomo (amerykańscy psy Hjatrzy zbadali problem.)
              a kredyt? od wieków tak samo: no, może mniej — u Maho Metan. ale też już znajduja obejścia.
              2. tak, czarną. nie: nie potrzebuję 2ch telefonów: nawet 1den to chyba dla mnie za wiele. (pozatem nie lubię tych macanych; wolę klawiaturę — jako Konserwatysta. a jeszcze teraz, jak nokja jest Windozowa… tfu. obrzydzenie mje trzymie.)
              3. tanio. w sumie.

  2. Łapówki? Proszę Pana… Panie Makowski… (kręcę głową z niedowierzaniem).

    Czy to firma prywatna, czy państwowa, łapówki można wręczyć zawsze. Kwestia jeno ceny i opłacalności.
    Łapówek nie będzie, jeśli się to nie będzie opłacać. Łapówek nie będzie jeśli brak będzie dóbr/usług pierwszej potrzeby, które są limitowane z różnych powodów.
    A opłaca się opłacać często. Bo każdy chce mieć większy kawałek tortu.

    Rosjanie doszli do wybitnych osiągnięć w tej sprawie. Porządny biznesplan dużej firmy(nieoficjalny oczywi) zawiera dział: koszta reprezentacyjne i promocyjne. Porządna (nieoficjalna oczywi) księgowość ujmuje w planach i realizacjach wydatkowych: komu, ile, dlaczego.

    Bardzo prosty sposób likwidacji łapownictwa podał Janusz Zajdel. Każdy decydent posiada specjalny fundusz (skarbonkę), gdzie wrzuca się oficjalnie (przelewa) odpowiednią ilość pieniędzy za wykonaną usługę/otrzymany towar. Tyle, ile sprzedający zapragnie. Że to cyniczne? Hehe, ale jakże, ale również skuteczne. Przynajmniej w teorii. :)

  3. „grata przed swoim blo­khau­sem będzie trzy­mać, bo będzie uda­wał że go na niego stać. Wię­cej! Polak będzie pra­co­wał za pen­sje z któ­rej nie jest w sta­nie się utrzy­mać. To jakaś kom­pletna umy­słowa bieda. Szcze­rze mówiąc ja tego stanu rze­czy nie ogarniam.”

    Pani nie ogarnia a Polak potrafi.

    Zauważam często wśród emigrantów to niedowierzanie (a wręcz czasami poczucie pychy) – „jak to możliwe”. Możliwe, ponieważ mamy za sobą kilkadziesiąt lat odpowiedniej zaprawy (realnego) komunizmu.

    1. :))))))))Panie Fieloryb, a kto urodził tych emigrantów? Marsjanie czy ci czekający na telefon tulipan? Panie ja wyjechałam, po latach wróciłam, bo mi pracę ciekawą za dobry grosz zaproponowali. Ale jak się praca skończyła, a polskie firmy płacą co łaska. To ja dziękuję i wybywam. Na książkę, winko, podróże i fajny stanik chcę mieć, a i mojemu dziecku kolorowe dzieciństwo i wykształcenie dobre chcę dać. Słowem, konsumpcjonizm i nie zamierzam się tego wstydzić. Ja Panie Fieloryb z założenia nie zamierzam budować dobrobytu żadnego kraju, ja chcę tylko wygodnie przetrwać, bo jak pisał niemiecki poeta dla nas maluczkich „przetrwanie jest wszystkim”. To bardo proste i zrozumiałe. Niezrozumiałe jest dla mnie dać się skubać co miesiąc zusowi i czekać dziesięć lat na operację i… jeszcze z tego żartować-tłitować.

      1. aa, tego z Żartowaniem to nie rozumiem… dlaczego Ona ma wątpliwości (d. Ona ją widzi w swoich marzeniach.)

  4. Pani aanne und Pan fieloryb:
    czytam wasze komentarze z niedowierzaniem.
    nie chce mi się wprost wierzyć, ze to prawda, co piszecie.
    to niemożliwe.
    tyle Lat żyję (w Tym Kraju) i z niczym takim sie nie spotkałem.
    przenigdy.
    z poważaniem
    mr m.

    ps.
    w rosji (d. carskiej) był taki zwrot: nje pa Rangie bier’jot… (mniej więcej). znaczy: kradnie (+ bierze) więcej, niż mu wolno na jego stanowisku.
    niedobrze…
    trza go zwolnić. (i.e. przesunąć do innych, Odpowiedzialnych Zadań.)

    1. „tyle Lat żyję (w Tym Kraju) i z niczym takim sie nie spo­tka­łem.
      prze­nigdy.”

      Pan to musi mieć suodkie życie. ;)

      1. może to kwestia Ograniczenia Pragnień: dziś liczę już tylko na totolotka.
        ps.
        Znow sukces: włączyli wodę. trzeba się cieszyć Małymi Ojczyznozwycięstwami Nad.

        1. 10.09.2013 10:33 ~fff
          wybić chamowi szyby i rozkraść meble

          – lud się rusza (czyli poprawia na krześle przed kompem), wszystko można napisać i chwilę być Kimś (Innym – na przykład PrawieRewolucjonistą!). Dzięki internetowi na tym się kończy :D

  5. Moim zdanie powinno się uchwalić ustawę że wszystkie kredyty we frankach przewalutuje się na złote po kursie 1,75 i cześć.

    1. jestem Za; tylko kurs powinien być sprawiedliwy: 1:1. (a też powinni nam zwrócić 2 Samoloty, szffajcarzy, oraz amber i gold.)

      1. „Moim zda­nie powinno się uchwa­lić ustawę że wszyst­kie kre­dyty we fran­kach prze­wa­lu­tuje się na złote po kur­sie 1,75 i cześć.”

        Hehehe. Dobre. Jak opowiem to jutro przy obiedzie znajomemu dyrektorowi banku, to będziemy się śmiać jak głupi do sera.

        1. i Pan się tak łatwo przyznajesz do znajomości z Bankierami? to może być za chwilę użyte przeciw Panu (oraz mnie)…

          1. W „internatach” (to chyba jest już niemodne – tak pisać) mogę się przyznać do bycia angielskim królem. :) Sam Pan wiesz jak jest. :) Tłumaczę (znów) dawno wytłumaczone, ale co tam…

            Użyję trzech analogii:
            1. Czy banki są szkodliwe? A czy pszczółka potrafi dziabnąć?

            2. Czy banki będą karane? A czy pszczelarz może zabić pszczółkę?

            3. Czy banki są passe? A czy pszczółki są passe?

            Wracając do sprawy: wcale nie uważam, że w kwestii pieniądza narodowego powinno się używać wolnego rynku, niemniej jednak ustalenie sztywnego kursu wymiany prowadzi do tak wielu problemów zewnętrznych i wewnętrznych, że potrzeba wiele samozaparcia, świadomości, wiedzy, siły nabywczej (nie mylić z pieniędzmi) itp., że obawiam się, iż o wiele lepiej używać sposobów bardziej wyrafinowanych.
            Ostatnia (mam nadzieję) analogia na dziś:
            Jak napisał Terry Pratchett – alchemicy od lat usiłowali zamienić ołów w złoto. Drukarze potrafili zrobić to [po kilku(nastu?) tysiącach lat istnienia pisma] przy pomocy ołowianych czcionek. Różnica między alchemikami a drukarzami jest taka, że sposób drukarzy działał. :)

            1. Tak: działał — ale do pewnego momentu. (Dzisiejsze technologie CTP nie wymagaja ołowiu; a i niektórych pp. Drukarzy [np. Zecerów].)
              i powtórzę, aa, co tam: Rynek (i.e. Wszystko) to nieustające zmiany. niestety o bardzo zmiennej amplitudzie: nie zaplanujesz, DO KIEDY opłaca się być Zecerem…

              1. Planować mogli komuniści. My, szaraczki musimy przewidywać. Nikt nie zna dnia i godziny. Nawet bogowie z górnej listy najbogatszych, znanej jedynie wybranym.

                1. Prawda. (z tym,że oni mogli sobie planować — a Kułak i tak zboże schował, Spekulant = przepił… [a Krasnoludki naszczały do Mleka w mleczarni GSS].)

Komentarze są wyłączone.