1.
Zgodnie z omawianą koncepcją, wyborcy mają krótką pamięć, są krótkowzroczni, a więc bardzo podatni na manipulację i pozostają pod wpływem bieżącej sytuacji gospodarczej. Odpowiednio wcześniej rząd stosując restrykcyjną politykę fiskalną i monetarną doprowadza do pogorszenia stanu koniunktury. Natomiast tuż przed wyborami, za pomocą polityki ekspansywnej, wywołane zostaje ożywienie gospodarcze, połączone nierzadko dodatkowo np. z wprowadzeniem ulg podatkowych dla poszczególnych grup społecznych. Nagromadzone w czasie kryzysu rezerwy produkcyjne pozwalają na silną dynamizację wzrostu gospodarczego znacznie wykraczającą ponad długookresowy trend. Społeczeństwo ma wrażenie, że ekipa rządząca opanowała kryzys i poparcie dla niej wzrasta.
Konsekwencjami takiego oportunistycznego manipulowania gospodarką są: wzrost inflacji, spadek oszczędności i inwestycji, zmniejszenie dochodów rozporządzalnych a nawet zaburzenia równowagi handlowej kraju. Wobec tego po wyborach rządzący podwyższają podatki, ograniczają wydatki państwa, pozwalają na ograniczenie podaży pieniądza i wzrost stóp procentowych itd.
2.
– Mam kilkuset świadków, gdy mówiłem dawno temu do parlamentarzystów PO, że w 2013 r. na pewno PiS nas przegoni. I że w 2015 r. odzyskamy pozycję lidera na kilka miesięcy przed wyborami. Jestem o tym przekonany – mówi Donald Tusk w „Gazecie Wyborczej”…

………………………….
a w obrazku:
ul. Partyzantów (Banditen Straße) we wrzeszczu. bez związku, też.

Tera to się nazywa ul.Terrorystów.
C*U*D*N*I*E
Całkiem ładne to niemieckie miasto. Gdyby nie te blokowiska postawione przez Polaków…
cieszę się, że się Wam podoba. (a blokowiska wymyślił francuz a rozwinęli twórczo niemcy und rosjanie. My, sami — tylko antysemityzm, wiadomo.)