Życie wzdłuż torów kolejowych.

istnieje.
i to niesłychanie zajmujące. ot. wczoraj: wczesne popołudnie. najpierw pracownik agencji ochroniarskiej wraz z samochodem – i Dziewczyną – schowani, lecz nie za bardzo, za skarpą. Dowody dają (i biorą) sobie – Miłości (która i w sieni jest poezją pono). Później grubas na sobotnim rowerze: kawałek prosto – ale widać za brudno, za gorąco czy w ogóle „za”… – to zawraca. Dalej: grafitti’arz (graficiaż?) w chustce na głowie, w sam upał zamalowujący czyjeś inne, może własne produkcje…
A tylko 10 minut spaceru z Psami – i gdy popatrzeć też meta-, Obok… – my też (2 Bestie + ja) w tym teatrzyku – też wpasowani.
fellini polskich kolei państwowych. akty niewarte zapamiętania.

PKP-wrzeszcz-czerwono-czarni-704

8 myśli na temat “Życie wzdłuż torów kolejowych.

    1. Aaa, co tam pisownia: juz wszystko napisano.
      (= mogę experymentować z à Postroffami.
      Panie: emuluję? ja chodzę z Bestiami, regularnie. to zmienia perspektywę. himilsbach nie miał Psa, o ile pamiętam — i cale Psa szczęście. (całe dnie zamknięty z Panem, przez Rzonę, na Klucz…) Nowakowski podobnie: tylko zamkniety w „kameralnej” — i dobrowolnie. też nie miejsce dla Psa.

Możliwość komentowania jest wyłączona.