istnieje.
i to niesłychanie zajmujące. ot. wczoraj: wczesne popołudnie. najpierw pracownik agencji ochroniarskiej wraz z samochodem – i Dziewczyną – schowani, lecz nie za bardzo, za skarpą. Dowody dają (i biorą) sobie – Miłości (która i w sieni jest poezją pono). Później grubas na sobotnim rowerze: kawałek prosto – ale widać za brudno, za gorąco czy w ogóle „za”… – to zawraca. Dalej: grafitti’arz (graficiaż?) w chustce na głowie, w sam upał zamalowujący czyjeś inne, może własne produkcje…
A tylko 10 minut spaceru z Psami – i gdy popatrzeć też meta-, Obok… – my też (2 Bestie + ja) w tym teatrzyku – też wpasowani.
fellini polskich kolei państwowych. akty niewarte zapamiętania.

Życie wzdłuż torów kolejowych.
Categories:
8 thoughts on “Życie wzdłuż torów kolejowych.”
Comments are closed.

Chyba jednak apostrof nie występuje w języku polskim; chyba bo ja grubas na rowerze. Pan Nowakowskiego czy Himilsbacha emuluje?
Aaa, co tam pisownia: juz wszystko napisano.
(= mogę experymentować z à Postroffami.
Panie: emuluję? ja chodzę z Bestiami, regularnie. to zmienia perspektywę. himilsbach nie miał Psa, o ile pamiętam — i cale Psa szczęście. (całe dnie zamknięty z Panem, przez Rzonę, na Klucz…) Nowakowski podobnie: tylko zamkniety w „kameralnej” — i dobrowolnie. też nie miejsce dla Psa.
Ale mieli flaszeczkę. Flaszeczka lepsza bo nie cza karmić i kupy nie robi. Sikać cza samemu.
Sniffing Dog?
Wszystko pan to widział?, i tak ze spokojem pan piszesz.
Wszystko. (w 1dnej chwili [życia].) jakby przebłysk Absolutu Przykolejowego.
Polskie Koleje Rzycia
PRZE rzycia chyba (pkP).