znaczy: szybko. (taki dowcip językowy, słaby: wolno-szybko, wolno-szybko, bęc…)
a warszawa jak warszawa – szybka. dziwne Miasto. i strasznie dużo — Przyjezdnych.
(czy to źle? czy to dobrze… inaczej.)
…………………..
ach, i reklamują Tam jakiś nowy kult: Kult Urszula: kto to jest ten „Urszul”, bo nie znam. a może warto…







euro collapse
Urszulik to taki biszop chyba – to może o to idzie
Konstatanty
przecież wyraźnie: Kult /(=łamane) Urszula
prawdopodobnie niepotrzebne skreślić (tak zwykle w pismach piszą)
mr makowski
myślałem raczej o Łamaniu Kołem (taki zwyczaj religijny).
mr makowski
też tak myślalem: ale nie kanonizują za Rzycia (= religijnych; bo Świeckich to czasem, ale to w innych Sektach).
japonki
ojezu, tego nie widziałam :D ale to Ursynów, tam poganie mieszkają, wszystko możliwe
Harry Balls
Pokazali na zdjenciu – na grylla i z musztardą. Sezon jest na karkóweczkie z tacki aluminiowej i Harnasia z puszeczki nie?
japonki
nowa moda w Wawie – granie do gryla
mr makowski
Grylganie.
(+ gry cacane.)
aanne
Wszystko da sie zjesc. Tylko czy uda sie strawic?
A mnie dzis zaciekawilo postanowienie w sprawie esbeckich emerytur, chcialam przeczytac cale orzeczenie ale jak doszlam do punktu pierwszego Cichopek V Poland to mnie sie czytac odechcialo. Esbeciatko pan Cichopek ur. 1943r. mieszkajacy obecnie w Chrzanowie w Esbecji „pracowal” od 1969r do 1990r. (21 lat). W 1990r. jako 47 latek przeszedl na zasluzona emeryture ktora w kwocie 3038,38PLN do 2010r pobieral. W 2010r. na mocy ustawy dotychczasowa emerytura zostala mu obnizona do 1652,50 PLN. Pan Cichopek czuje sie skrzywdzony i poskarzyl sie do Trybunalu Praw Czlowieka no bo jak tu zyc za 1380,87 PLN netto? Pana Esbeka skrzywdzono choc wciaz ma emeryture wyzsza od mnimalnej krajowej placy za ktora pare milionow czynnych zawodowo Polakow zapitala dzien w dzien.
Dalej nie czytalam bo to nie lektura na moje nerwy.
Konstatanty
również przyjezdnych uzupełniając sobą zgadywałem ostatnio, jaka jest droga dla niepełnosprawnych przez ten labirynt pod Halą Centralnego w kierunku powiedzmy Metra, bo schodów u nich dostatek (jak w Casino de Paris albo i lepiej). i żadnego drogo-wskazu dla tychże. oraz kogokolwiek – droga do Metra zbyt oczywista.
na przykład stanąłem prawie przed McDonaldem w podziemiu, ale się nie da bez nóg. wcale. spróbowałem też górą (do Metra przecież) ale koniec chodnika zagrodzony kwietnikiem, żeby się nikt nie uraził o rozwalające się schody, bo miałby pretensje. i musiałem się, jak to gdzieniegdzie pięknie mówią „się nawrócić”
mr makowski
„eeech…” oraz „Taaa…” to moje ostatnio najczestsze komentarze (+ na f-booku.)