znaczy: szybko. (taki dowcip językowy, słaby: wolno-szybko, wolno-szybko, bęc…)
a warszawa jak warszawa – szybka. dziwne Miasto. i strasznie dużo — Przyjezdnych.
(czy to źle? czy to dobrze… inaczej.)

…………………..
ach, i reklamują Tam jakiś nowy kult: Kult Urszula: kto to jest ten „Urszul”, bo nie znam. a może warto…

kult-urszula-warszawa-6-czerwca-metro-01

11 odpowiedzi na “no, dobra: byłem wczoraj w Stolicy. wolno (chyba).”

    1. przecież wyraźnie: Kult /(=łamane) Urszula
      prawdopodobnie niepotrzebne skreślić (tak zwykle w pismach piszą)

  1. też tak myślalem: ale nie kanonizują za Rzycia (= religijnych; bo Świeckich to czasem, ale to w innych Sektach).

  2. ojezu, tego nie widziałam :D ale to Ursynów, tam poganie mieszkają, wszystko możliwe

  3. Wszystko da sie zjesc. Tylko czy uda sie strawic?

    A mnie dzis zaciekawilo postanowienie w sprawie esbeckich emerytur, chcialam przeczytac cale orzeczenie ale jak doszlam do punktu pierwszego Cichopek V Poland to mnie sie czytac odechcialo. Esbeciatko pan Cichopek ur. 1943r. mieszkajacy obecnie w Chrzanowie w Esbecji „pracowal” od 1969r do 1990r. (21 lat). W 1990r. jako 47 latek przeszedl na zasluzona emeryture ktora w kwocie 3038,38PLN do 2010r pobieral. W 2010r. na mocy ustawy dotychczasowa emerytura zostala mu obnizona do 1652,50 PLN. Pan Cichopek czuje sie skrzywdzony i poskarzyl sie do Trybunalu Praw Czlowieka no bo jak tu zyc za 1380,87 PLN netto? Pana Esbeka skrzywdzono choc wciaz ma emeryture wyzsza od mnimalnej krajowej placy za ktora pare milionow czynnych zawodowo Polakow zapitala dzien w dzien.
    Dalej nie czytalam bo to nie lektura na moje nerwy.

  4. również przyjezdnych uzupełniając sobą zgadywałem ostatnio, jaka jest droga dla niepełnosprawnych przez ten labirynt pod Halą Centralnego w kierunku powiedzmy Metra, bo schodów u nich dostatek (jak w Casino de Paris albo i lepiej). i żadnego drogo-wskazu dla tychże. oraz kogokolwiek – droga do Metra zbyt oczywista.
    na przykład stanąłem prawie przed McDonaldem w podziemiu, ale się nie da bez nóg. wcale. spróbowałem też górą (do Metra przecież) ale koniec chodnika zagrodzony kwietnikiem, żeby się nikt nie uraził o rozwalające się schody, bo miałby pretensje. i musiałem się, jak to gdzieniegdzie pięknie mówią „się nawrócić”

    1. „eeech…” oraz „Taaa…” to moje ostatnio najczestsze komentarze (+ na f-booku.)

Możliwość komentowania została wyłączona.