(…) W naszym kresowym domu powiedzenie o kimkolwiek „hołota” byłoby niedopuszczalne. Matka przestałaby się do mnie odzywać.
Jak się potem dowiedziałam koleżanka była z rodziny Natansonów, która wydała przecież licznych ludzi kultury. Jednak ich obyczaje różniły się jak widać od naszych obyczajów kresowych.
Rodzina Natansonów uważana była zawsze za elitę intelektualną, a koleżanka wkrótce w tej elicie znalazła miejsce. Ładna, elegancka, zawsze dobrze ubrana, inteligentna – była i jest ozdobą salonu warszawskiego, w którym – jak w każdym salonie – znają się wszyscy.
(…)

Wracając do koleżanki. W jednym z numerów swego pisma, bodajże w 93 roku, koleżanka raczyła odkryć, że w Polsce nie ma zupełnie sensu podział na prawicę i lewicę. Są tylko ludzie „w porządku” i „nie w porządku”, a o tym kto jest w porządku decyduje jej koteria.

Samo sformułowanie było bliskie memu kresowemu środowisku. Moje ciotki często mówiły o kimś, że jest „comme il faut” i trochę mnie to – przyznam – wówczas denerwowało. Co gorsza moje ciotki nigdy nie uznałyby nikogo z salonu warszawskiego za „comme il faut”, ale któż przejmowałby się zubożałymi staruszkami.

Uważałam wówczas, jak zapewne wielu, że nikt nie odpowiada za grzechy rodziców. Pozostawało otwartym pytanie: A co jeżeli korzysta z przywilejów zdobytych dzięki tym grzechom? Nikt nie chciał wówczas być jednak zbyt drobiazgowy. Były to czasy solidarności przez wielkie S.
(…)
Ekspozytura salonu podbiła również bez reszty nie tylko Tygodnik Powszechny lecz Paryską Kulturę, Wolną Europę i Maisons Laffite. Sędziwy Czapski przyjaźnił się z Julią Juryś córką Romana Jurysia z Trybuny Ludu, który najpierw był stalinistą, a potem niespostrzeżenie zrobił się comme il faut.

Julia była od początku comme il faut, choć jak sama mówiła nie lubiła Polski i Polaków… (…)

    Izabela Brodacka Falzmann „Jak jest możliwy liberalny konserwatysta?

……………………………….
i jeszcze może — z tego samego źródla — o Zuzannie L. notka; gdyż jesteśmy tym tematem Od Dawna (też) zainteresowani…

(…) Nie byłyśmy z koleżanką tak naiwne, żeby mieć do Lipińskiej pretensje o to, że wykorzystywała możliwości, które dawało jej życie. Gdyby powiedziała: „Co ty sobie myślisz kretynko, że będę wspierała lepszą od siebie?” – przyjęłybyśmy to ze zrozumieniem.

Ale ta oślizgła, komunistyczna, zakłamana moralność stawała nam ością w gardle.

Nie twierdzę, że Zuzanna była komunistką. Na pewno była – jak oni wszyscy – wybitną opozycjonistką. Jej ojciec też z całą pewnością był opozycjonistą. Opozycjonistą był również Ochab. Miał podobno zwyczaj mawiać: „co ONI zrobili z tym krajem?”…
(…)

……………………………….
a podkreślenia – moje. na pewno stronnicze.
tak:
od jakiegoś czasu mnie się (trochę albo chyba; gdyż mnie się myli wszystko)
– otóż mnie się wydaje, że za kommuny (tfu) było trochę Lepiej: była „wolna europa” i czegoś przynajmniej można się było, raz na jakiś czas przynajmniej – dowiedzieć
……………………………….
a w Obrazku: tradycyjne Rękawiczki. dawno (ze 3-4 dni) nie było; no to damy.
dziś wyjątkowa hołota Rękawiczkowa: Dzieci-śmieci.
bez aluzji.

kids-stuff-2012-last-days-oo2

……………………………….
i jeszcze: dla szukających & dociekliwych (czyli nawet nie dla mnie; a bo kto dziś = ma czas na analizę tego, co piszą… a jeszcze Ze Zrozumieniem; czy – niedajbosz… „krytycznie”?!? no, tfu.)
1. link I

    („Co ciekawe, utopili się w wodzie sięgającej do kolan, gdy pojechali na ryby…”)

2. link II.

9 Odpowiedzi do “Czytanki, pisanki… Słuchanki.”

  1. ach, i jeszcze Nieco tzw. Współczesności; jakby dla Kogo — to, co wyżej = zbyt nieaktualne

      „Jak to możliwe, że człowiek podejrzewany o pracę dla obcego wywiadu, w ciągu zaledwie kilku lat stworzył w Polsce dobrze prosperującą linię lotniczą, z której zaczęli korzystać najbardziej wpływowi ludzie w Polsce?”

    – pyta naiwnie Rzeczpospolita; nie: nie kraj; gazeta.
    możliwe – odpowiadamy.

  2. Spowiedź dziecięcia wieku.
    Mój wujek po wojnie jako właściciel ziemski i nie tylko (dzisiaj powiedziałoby się zamożny byznesman) został aresztowany przez UB za żywota. No niewinny był, nie…
    No i go przesłuchują, a że miał na nazwisko Ochab to się pytają czy spokrewniony z TYM Ochabem. Wujek długo nie myśląc odpowiedział dumnie:
    – Ja się na koneksje rodzinne powoływał nie będę!
    Posiedział jeszce z 3 dni i puścili. Koneksji rodzinnych oczywiście nie było.

    1. Ładne.
      (i bywały podobne historie. wiadomo: MO chodziło 3jkami — 1den umiał Czytać, 2gi Pisać [a 3ci był od Pilnowania tych 2ch intelektualistów.])

          1. tak. i jeszcze: „Moje marzenie to inteligentny dom. Dzięki smartfonowi w swojej willi na południu Europy mogę już teraz zdalnie rozsuwać firanki”.
            (nowa definicja inteligencji)

            1. tak: Nasze gazety są na 1szej Linii frontu Walki O Lepsze Jutro i Kulturę (WOLiK). (choć Siły Reakcji cały czas czujne i złowrogie, niestety…)

              Chylic czola, czapki z głow małomiastoczkowe ćwoki a nie pisać coś tak żałosnego (…)

  3. łaski się upraszam,
    gópi jezdem i nie ogarniam,
    osochozi
    czarny humor, ironia, zachęta do czytania Nowego Ekranu?

    1. nie: takie sobie Notatki, wypisy i te pe.
      (jeśli muszę się Tłumaczyć ;–)
      żadnego 2giego Dna, żadnej subtelności, głebi…
      ot, zanotowane.
      coś.
      (d. źródło historyczne.)
      albo inaczej, czyli jak mawia Stare Hińskie Przysłowie: nie wszystkie zamknięte Szuflady = są pełne.

Komentarze są wyłączone.