ruch w Kontrkulturze.

Marek Rohr-Garztecki Ambasador Nadzwyczajny (…) Angoli (…) Demokratycznej Republiki Wysp Św. Tomasza i Książęcej (…)



………………………..
(a dla Młodszych Czytelników: tylko Marek Garztecki)
niżej — na spotkaniu zbowidowców hipizmu w podkowie leśnej, 2009 r.
………………………..
tak, warto być hipisem, dziś.
(każdy nosi ambasadora w teczce.)

← Poprzedni wpis

Następny wpis →

3 komentarze

  1. Hipis ambasadorem, co prawda w Angoli ale zawsze. Urzywek musiał unikać bo świetnie wygląda. Z twarzy widać że dobry człowiek, no nie wiem, mam taki dar że dobrego człowieka rozpoznam po wyglądzie. Żeby nie wyjść z wprawy często patrzę w lustro.

  2. Z takom kurtkom skurzanom to tylko na św.Tomasza, bo wstyd na Marszałkowskiej się pokazać.

    • makowski

      ja się nie znam na ambasadorze. byla taka knajpa w Stolnicy, ale droga to nie bywałem. no, raz czy dwa: za (1) peerelu, tfu: co (chwilami) więcej zarabiałem (+ niż teraz).