– u nas o tym decyduje Dział handlowy… – usłyszałem.
kiedyś decydował Szef. dyrektor, właściciel. Wizjoner, prezes. a dziś: kilku pryszczatych facecików, w środku instatnt koka z proszku, garnitur chiński od bossa; oraz kilka Panienek, które wpadły do stolicy aby Męża znaleźć (typu „bit„: Bogatego i Tolerancyjnego). big bit.
(a bo nawet nie decyduje Ten, co 80% masy towarowej robi — gdyż on w Terenie: zajęty sprzedażą.)
- We are the hollow men
We are the stuffed men
Leaning together
Headpiece filled with straw. Alas!
Our dried voices, when
We whisper together
Are quiet and meaningless
As wind in dry grass
Or rats’ feet over broken glass
In our dry cellar…


Nie ma już wizjonerów. Zrobili sobie lobotomię na własne życzenie
…who threw potato salad at CCNY lecturers on Dadaism and subsequently presented themselves on the granite steps of the madhouse with shaven heads and harlequin speech of suicide, demanding instantaneous lobotomy…
tak naprawdę, to nadal decyduje Szef – ale on jest tak daleko (nujork, nujork), że dla tych na Dole jest Abstraktem. jedyny dostępny Real, to wymieniony Dział…
nie znam się. piszę, co Słyszę. nie słyszałem o nowymjorku; a o…
aby Język giętki.
(drogą do.)
no przeesz nie chodzi, żeby czytać Goethego w języku Shakespeare’a.
tak: Tureckie instrukcje do telewizórow (japońskosygnowanych) też kiedyś robiliśmy…
o, Kafka po Turecku.
może się przejechać…
jeden kierunek Ruchu…
ależ optymistyczni jesteście…
Było kilku takich wizjonerów – jeden Marks się nazywał…
tfu.