
tak jakoś; coby patriotycznie było…
A teraz zapraszamy państwa do Kazimierza nad Wisłą. Jest rok 1961. Spotykamy tam malarza i rysownika, a także członka loży wolnomularskiej, Feliksa Topolskiego, który od 1935 roku żyje na emigracji w Londynie i po latach odwiedza Polskę…
(…)
…bo to niby można mówić o sobie w bardzo rozległym sensie. A ja to postawię krótko.
Rysuję ciągle i te rysunki na gorąco pakowane są w kronikę, która niby razem ze mną objeżdża świat i w konsekwencji – teraz w dziewiątym roku istnienia – pokrywa prawie cały glob ziemski.
A te rysunki, to rysowanie, które jest – powiedzmy – takim zbieraniem materiału, (…) który przetwarzam na malowidła. I ponieważ ten materiał jest ogromny i kusi mnie wymiar, więc maluję dużo wielkich, bardzo wielkich, ściennych obrazów.
Jakoś tak trafiłem, że tutaj w Polsce rozmawiam z młodymi malarzami, którzy mówią o swoim malowaniu, a potem mówią, że dla pieniędzy robią jako rzecz materialną malarstwo ścienne. Dla mnie malarstwo ścienne jest właśnie tym szczytowym celem…
no to jeszcze:
I.
„Memoir of the Century”
II.
kilka portretów: Herbert George Wells, Graham Greene, Harold Macmillan, 1st Earl of Stockton…
III.
jeszcze kilka; i to też ładnie podanych
IV.
„jego” strona www; ale nie polecam zbyt chętnie; bo nie za ładna…
