spięty z Lao Che – Hubert Dobaczewski z „Antyszantami” na barce „herbatnik„: interesujący materiał na nowego Kazika (czy raczej Kazika Nowych Czasów). fajne muzycznie, obrazoburcze (co to dziś znaczy…) texty z brzydkimi wyrazami i Postaciami (a więc 100% „szantowy” czy „portowy” chyba ;)
ale ja nie o tym. ja o nazwach. barka – nie może się dziś nazywać „nadzieja” czy „płyń po morzach i oceanach świata” (albo choćby „schabowy”); szanty muszą być „antyszantami”. heroizm nie jest w modzie.
a przecież powołaniem (jednym z zasadniczych) człowieka jest być Dzielnym; o czym wielu przypominało — a nawet kilka religii… i co?
nowe czasy. bez własnego zdania – za to z własnym ulubionym Drinkiem w piątkowy wieczór.

płyń po knajpach i klubach (Świat)
Categories:
8 thoughts on “płyń po knajpach i klubach (Świat)”
Comments are closed.

Straszny zespół, na miarę tego padołu – tylko moje 2 centy i 3 grosze.
zespołu nie znam; ale Facet wczoraj — coś fajnego próbował; i sam: Człowiek-Orkiestra.
w czymśtam — przypomniał mi (może tylko mnie) walka dzedzeja — na miarę tego Aktualnego padołu. walek też nie był carrerrassem…
Ja o zespole bo pan nazwę wymienił.
copy & paste.
ojej, ojej.
tęsknisz Pan za czasami, kiedy barki nazywano „Nadzieja”?
nie: tęsknię za Czasami (= przyszłymi) kiedy my, Marynarze Słodkich Wód — będziemy sobie radzić Lepiej, z pływaniem.
burza na morzu szalała
piorun roztrzaskał Szalupę…