łaził dziś po mnie Kleszcz.

wyrwałem mu nogi i utopiłem (?), spuszczając z wodą w toalecie. zawsze wtedy przypominają mi się ostatnie obrazki z „Mausaarta spiegelmana – gdy Tata Mysz kończy opowieść o okropieństwach holokaustu i zagazowanych Myszach; a siedzą na werandzie, w (chyba) ciepły wieczór. a dookoła fruwają Insekty. i Tata Maus wyciąga aerozol i psika na nie – a one zdychają
pierwszy raz oglądałem ten komiks (?) u piotra bikonta, pod koniec lat 80…



(raczej, bo może już na początku 90.)
……………………………
piotr był wtedy szczuplejszy, niż dziś. nie był – jeszcze – gwiazdą kuchni środowiska GW i pamiętałem go dobrze z czasów, gdy recytował awangardową Poezję do dźwięków bandu free cooperation.
zastanawialiśmy się, kto mógłby to coś wydać, ale orzekliśmy – wydawało się nam – że nikt.
(gdyż byłoby to źle odebrane, w Tym Kraju, przez pewne środowiska albo i Większość.)
byłem Młodym Wydawcą (1/5 spółki z kapitałem 1 komputer AT 486 + drukarka hp IIp) – ale nas nie było stać na tak drogie, do tego niepewne pomysły.
……………………………
i (może) byłbym dziś Bogaty, jeśliby. a na pewno – byłbym telewizyjnym Expertem od książek jana t. grossa, zapraszanym do kropki nad kawą na podwieczorek.
w czystych, pozbawionych insektów pomieszczeniach komercyjnych telewizji wszelakich.
……………………………
ps.
a w części niemartyrologicznej (choć też o Zwierzętach) polecamy dziś Kota

5 myśli na temat “łaził dziś po mnie Kleszcz.

Możliwość komentowania jest wyłączona.