gdy miałem swoje 10 minut sławy (no, 5) – tuż po premierze „beats of freedom” – zadzwoniła do mnie pani z TV jakiejś; że chce rozmowy o filmie.
Ile pani chce tego? Dziesięć minut o Peerelu? To można kilka dowcipów z rysunków Mleczki opowiedzieć…
wczoraj, gdzieś między kuchnią a salonem (jeszcze mamy, ale już nie za długo) przechodząc, usłyszałem w TV jakiejś – jak Redachtor kończy rozmowę z prof. Grzegorzem Kołodko. (rozmowy nie słyszałem, bo. ale.)



……………………………..
i cóż ja słyszę? Redachtor już tupie nóżkami, bo czas antenowy, bo następny gość – a Pan Profesor mu (mniej więcej, bo cytuję z pamięci własnej, czyli marnej)
a tak w ogóle – dlaczego ta rozmowa trwa tylko 10 minut – i następny?
(Redachtor już tupie nóżkami i coś buczy zbywająco. Profesor ciągnie, niezrażony – i chyba rozbawiony:)
bo wie pan: w dziesięć minut to się nie da nic sensownego powiedzieć
(Redachtor tupie nóżkami coraz bardziej…)
…a państwo jesteście mądrą telewizją a nie jakieś ple ple
(Redachtor tupie nóżkami coraz dramatycznie, bo z realizatorki wrzeszczą…)
…i następny
(Redachtor w pąsach bo Reklama czeka i Oglądalność spada.)
…i moglibyście wreszcie jakąś naprawdę mądrą i pogłębioną dyskusję…
(Redachtor w stanie zejściowym.)
…o problemach, a nie tylko jakieś ple, ple stale…
……………………………..
nie pamiętam, czy Profesor użył określenia „ple ple” – ale ono się narzuca.
temniemniej – aż przyjemnie było patrzeć, jak Redachtor cierpi – za miliony
(= tracone w sekundach, przeznaczonych na Reklamy i zniechęceniu się przeciętnego Widza – gdyż za długo Jeden nadaj – a widz lubi Szybko-szybko…)

    oo, szybko!

tyś Szybą naszą, tarczą i kurtyną. jak śpiewał grechuta marek albo zaucha andrzej, bo mnie się myli. kiedyś.
(ale kto to pamięta, gdyż MG miał już swoje 10 minut – i starczy.)
starczą kurtyną znaczy.
……………………………..
ale fajnie było słyszeć, jak Profesor – Redachtora katował – chyba jednak trochę świadomie; no: jak u kryłowa albo innego La Fontaine’a Bocian, co Żabę.
……………………………..
tylko kto tu ostatecznie – Żabą a kto Kotem i Myszą? nie wiem.
(chyba My.)
tak: tu żadnej pory roku oprócz zimy nie ma…

Śniły mi się ptaki bez nieba…
Śniły mi się ptaki bez nieba…
Śniły mi się konie bez ziemi…
Śniły mi się ptaki bez nieba…

Tu żadnej pory roku oprócz zimy nie ma,
miejsce na labirynt i na głowę kamień.
Obcy mur z obcym murem graniczy.
Na łodyżce podwórka więdnie lniany kwiatek nieba
(…)

(tekst: Jan Zych)
……………………………..
tak:
(od lat, powiedzmy: 70.) – nie chcę, by okradano mnie z mojego życia – ale okradają…



12 Odpowiedzi do “10 minut kle, kle, kle…”

  1. Bardzo się ucieszyłem. Zaczyna Pan lepiej pisać lepiej. Jako rozwijającym komentarzem posłużę się świeżo otwartym blogiem:
    http://slowaslowka.blogspot.com/
    Proszę zerknąć na pierwszy od góry wpis na temat pośpiechu.

    Zastanawiam się jaki „diabeł” karze nam pędzić tak bez sensu. Kawałeczek odpowiedzi jest już pewnie dany (pański wpis również daje tu do myślenia), ale to tylko mała część. Pewnie będę starał się zgłębiać myślą takie niemiłe miejsca jak strach przed przegraną, wyścig szczurów i inne niemiłe śmieciarskie miejsca naszej kultury i cywilizacji. Recykling odpadów kulturowych…

  2. Tak, zdecydowanie tak: nie bredzę, nie narzekam, nie udaję poczucia humoru. Jak zwykle wyłazi ze mnie belfer i popełniam cudowne błędy ortograficzne. ;) Dziękuję za pomoc. Chyba nigdy się nie zastanawiałem nad pisownią tych DWÓCH wyrazów.

  3. Dobrze, że nie dotyczy Pana stwierdzenie: „jest Pan tak smutny jakby Pan wszystko wiedział”. :)

  4. Mówi Pan o tych medialnych intelektualistach? Obawiam się, że z powodu „medium kształtuje przekaz” oni też nie mają nic interesującego do powiedzenia. A nawet jak mają to śpieszą w celu udania się na z góry wyznaczone pozycje (jak to przy czynnej obronie).
    Ciekawych rzeczy dalej szuka się dziś w książkach i dobrych artykułach. Wszystko od początku wskazywało na to, ale jakoś mi się nie chciało wierzyć 20. lat temu: telewizja i kolorowe pisma to (lepsza lub gorsza, ale jednak) jedynie rozrywka.

  5. pan profesorministerpremier już od dawna stosuje strategię kopania leżących pod presją oglądalności redektorów. Coś 2 lata chyba już temu widziałem jak sponiewierał w ten sposób ikonę polskiej publicystyki (to sarkazm) Monikę Olejnik. Przerywała mu bez przerwy i zdaje się wyszedł (a może to kto inny był albo z pisu co wyszedł). Gdyby więcej było inteligentnych to może w końcu wytresowaliby te dzicz. Chociaż zbyt wielu jest chamów gotowych bluzgać na zawołanie i milczeć na komendę by to mogło się udać. A lud ciemny kupuje krew i plwociny nie myśli z którymi trzeba by się zgodzić lub nie, ale pomyśleć trzeba

Komentarze są wyłączone.