Wieczór, Warszawa.
„To jest obłąkane, to co się dzieje u mnie w firmie” – opowiada znajomy, który zaciągnął się do armii białych kołnierzyków.
Mimo dwóch lat pracy nie w pełni pojmuje, jak wielusetosobowy organizm polskiej filii zachodniej korporacji może sprawnie działać, ba! – nawet się rozwijać.
„Gdy robimy badania marketingowe, to szef każe mi wyciągnąć z nich takie wnioski, które poprą jego pomysły i uzasadnią jego posunięcia. I ja to robię, a wszyscy są zadowoleni.
Decyzje głównego kierownictwa zapadają w zupełnym oderwaniu od rzeczywistości, ale wszystko jakoś się kręci. Poza tym mam wrażenie, że w firmie nie brakuje kompetentnych ludzi, tylko że każdy z nich zajmuje się przeważnie rzeczami, na których się nie zna –- nazywamy to »elastycznością«”.
(…)

i tak dalej
Magda:
Kodeks dostałam pierwszego dnia. Myślałam, że to żart.
Kobiety z krzywymi nogami mają mieć spódnice za kolana, krzywe i grube zasłania się spodniami…