padliną…

dziennikarze są jeszcze gorsi od dealerów narkotykow; obie grupy żyją z trupów – ale ci ostatni przynajmniej z trupów jeszcze żywych… a obie grupy jedynie realizują zapotrzebowanie społeczne – na śmierć. z tym, że jednak dealer woli, aby jego klient był żywy – a dziennikarz woli 20 trupów. (dobre na 1-szą okładkę…)
dlaczego? w ostatnim „Przekroju” („odnośnika nie będzie…”) – pełna instrukcja, czym by się tu jeszcze narkotyzować (ze zdjęciami, a jakże; i nazwą rośliny) – zakończona „troskliwą” opinią dilera:
– Gówniarze będą umierać. Tak się ta zabawa skończy. A jak zaczną umierać na poważnie, to TVN zrobi o tym program „Pod napięciem” (bo akurat nikt nikogo nie zgwałci) i ziom z programu zapyta policjanta, nauczyciela i nas szacownie zebranych przed telewizorami: „Jak to jest, że ci biedni chłopcy nie wiedzieli, że jedzą truciznę” – kwituje diler S..
tak, dla dziennikarza diler to autorytet moralny. jak się nie ma żadnej moralności – to ktoś tuż nad nami jest autorytetem.