…do poglądów, czy wreszcie do nauki… Bruce Sterling cytowany przez terminal internetyki przedstawia historię przedmiotów, które kolejno były Artefaktami, Maszynami, Produktami i Gizmami. szczerze mówiąc, efektowne, ale dość oczywiste (lub puste) stwierdzenia.
a gdyby to odnieść do idei… w pewnym sensie zrobił to (no, nie wiem, czy mi przejdzie przez klawiaturę) Karol Marks. „I Want to Change the World.” pewnego projektanta równa się (lub bardzo przypomina, dla upierdliwie dokładnych): filozofowie dotąd objaśniali świat…
weźmy tedy Sterlinga i podstawmy inne terminy. zobaczymy, co nam wyjdzie.
……………………………………………………….
idee (= artefakty) były najpierw pomysłami, jak zabić jelenia (który jest od nas szybszy, niestety).
organizacja społeczna (= maszyna) była sposobem, jak zabijać więcej jeleni (i siebie nawzajem, przy okazji).
ideologie (= produkty) powstały, aby usprawiedliwiać powyższe.
negacja (np. Sartre, anarchizm, nihilizm, punk, narkomania czy terroryzm; niepotrzebne skreślić lub dodać) jest wtedy Gizmem; czymś w rodzaju Produktu, (= ideologii) ale zamiast zachowywać się w sposób przewidywalny i rozsądny – czego oczekuje masowy rynek posłusznych konsumentów – Gizmo jest otwartym projektem technicznego rozwoju… w przeciwieństwie do Maszyny lub Produktu, nie jest wydajne. Posiada dziwaczną, barokową, czasem wręcz szaloną liczbę funkcji…
……………………………………………………….
pasuje? mnie tak. oczekuję innych podstawianek. sam widzę kilka możliwych (choćby: sex i kobiety? czemu nie…)
ale poważnie: i co dalej?
u Sterlinga: Spimy, przedmioty z tożsamością. u nas: idee z tożsamością? a co by to miało znaczyć?
z (prywatną) przykrością stwierdzam, że nigdy nie nadawałem się do nauki. powinienem teraz – cytując obficie powyższych i nie tylko – dopracować mą myśl, wygłosić na kilku poważnych konferencjach… w konsekwencji: zostać Sławnym Teoretykiem. ale jakoś mnie to nudzi, od dziecka.
nie, żebym nie myślał. wydaje mi się, że to robię (czasem). ale – jakoś tak didaskaliami. jak na www, jak w blogach. z tematu – na temat. i szybko się nudzę. Boing Boing (stamtąd jest Sterling) to fajny blog – choć teraz to raczej pełna gazeta, często zmieniana, aktualizowana… dla mnie: już nieco za często.
sięgam do blogów, na strony www – po coś. do każdej, którą sobie (czasem z pomocą Boing Boing, prawda) znalazłem – po coś innego. ale nie potrzebuję nowego (tym razem wirtualnego) Uniwersytetu. sama sieć jest nim – i to mi wystarcza.
no dobra, dość. tkwimy w rzeczach, myślimy o Rzeczach, zarabiamy na nich – ale przecież nie wszyscy. tylko my, w tej tak zwanej Eurazji (a raczej Eurazjameryce). a jeszcze my w Polsce? we wschodniej europie? tylko wielkie miasta – a i to nie wszystkie.
inni? że niby też chcą tego samego, ale (jeszcze) są za biedni (na Gizmos, gadgety, pampersy, pepsi i Wi-Fi?). niekoniecznie.
przepaść między bogatą Północą a biednym Południem pogłębia się. i wcale nie jest powiedziane, że – gdybyśmy to inaczej urządzili – zniknęłaby zupełnie. myślę raczej (ostatnio), że to trochę przypomina końcówkę Imperium Rzymskiego (i najazd Barbarzyńców). choć analogie w historii…
gadgety (gizmos…) to domena Północy. barbarzyńcy – jak już zajęli ten Rzym – wcale nie kontynuowali zastanej rzeczywistości. wręcz przeciwnie.
……………………………………………………….
ma rację Sterling, gdy pisze: Without vision, the people perish… We need to leap into another way of life. The technical impetus is here. We are changing, but to what end? The question we must face is: what do we want?
ale odpowiedź jest marna: We need more options. We should desire a world of enhancement.
bardzo przepraszam, ale jak na Proroka – to ja wolę Allaha (Buddę, Chrystusa czy Freuda; niepotrzebne skreślić lub dodać). tamci wyrażali się jaśniej. i – jeszcze do dziś – parę osób za sobą pociągnęli. a nawet kilka samolotów, niestety.
amen. wracam do mojego – niewiarygodnie doskonale ilustrującego tezy Sterlinga, pięknego Apple’owskiego komputera: G5. gizma, które się zestarzeje, jak wszystko. sęk w tym, że maszyna do szycia Singera, katedra w Rouen, pierwsza Leica czy nawet Canon F1 są piękne do dziś: bo były dobrze zrobione. z pasją. (Apple też robi z pasją – czasem.) a inne, brzydsze, tańsze gizma: jak 90% komputerów na świecie – to nietrwałe gizma (artefakty, produkty czy maszyny; niepotrzebne skreślić lub dodać). bez tożsamości.
ładne rzeczy się nie starzeją. ale aby były ładne – ci, którzy je robią, muszą być przepełnieni ideologią. wiarą, nadzieją i miłością. posłannictwem (np. kapitalizmu – jak Henry Ford, który wymyślił mój ulubiony kolor). i tego (mi) trochę dziś brakuje. wzornioctwo? rzecz wtórna. nietrwała. jak WTC.





