Czy zaleje nas plastik, nie tyle dosłownie, co metaforycznie, rozumiany aluzyjnie i odnoszący się do naszych codziennych utarczek z pozorowaną autentycznością? (…)
Milczący przechodnie ze słuchawkami w uszach i nieobecnym wzrokiem, niechętnie wdający się w przelotne rozmowy – tak opisuje nowojorczyków Andrew Sullivan („Timesonline” 20 lutego). (…) It’s Narcissus heaven: we’ ve finally put the”i” into Me (…)
Co pozostaje? Pogodzić się z faktem, że to, co wirtualne wypiera realne i dla następnych pokoleń owe rozróżnienie będzie miało marginalne znaczenie? Czy mamy szykować się na jakościowy skok – downloading naszego umysłu w komputer, jak to ma miejsce w cyberpunkowych powieściach Williama Gibsona? Dla jednym to przerażająca wizja (…)
(+ stare, ale o tym samym: wirtuales über alles… nieustający temat, neverending story. luddyści…)





