„Fryty”

Te ostatnie kilka dni: odsłuchałem (na żywo) kilku zespołów grających (tak: w XXI wieku!) tzw. free jazz. No i dobrze; tylko mam taki pomysł racjonalizatorski – niech one grają wszystkie razem, jeden koncert, wszystkie grupy na jednej scenie, tego samego dnia, nie będzie wielkiej różnicy a ta męka wcześniej się skończy.
Ale też i jedno zrozumiałem, dzięki tym performansom: oni przynajmniej nie skończą na promie.
dobranoc Państwu
mr m.