Na urodziny to kragedja. Oczszymałem butelke weromonuw zakupjoną na aregro arzebym się skropjał na noc i budził źwieżencą namietnoś. Bogdysz jakoś ostatnio muwi że nie budze. Oras gacie z tringi. Muj najgorszejszy koszmar. Jak sondziłem. Lecz kjedy sondziłem to był dropiask. Teras to jes koszmar. Lecz opszczendze szczegułuw sobie i wogle. Jedno co powjem, albo lepiej nie.
ps.
Konsumenci narzekają często, że coś, co miało być bezpłatne, ostatecznie takie nie było…
i to Pan, panie Boraks powinieneś Pan przeczytać najpierw i dokładnie: regulamin usługi. a nie teraz.
(a obrazek bez Związku. + Kamieni kupa.)

To my
depresjoniści
to my
husaria neuron-szos
ja tylko chciałem coś Optymistycznie…
Ja opzerwuję zawionzanie w obrasku. Jesto zwykła polska figa na bruku. Posdrawiam bo jusz muszę do UNICESTWU.
tak: idą Święta — trza kartki UNICESTWU rozsylać, z Życzeniami, wiadomo.
Mowcie co chcecie ale ja uwielbiam swietowac. Boze Narodzenie to moje ulubione swieta teraz moze jeszcze bardziej niz kiedys, bo moje dziecko wierzy w elfy, mikolaja, anioly i w przyszlym tygodniu wystepuje w jaselkach. Sama radosc cieszyc sie z nia swietami.
Dzieci podrosną… Prawo dżunglji, psze Pani (albo anglji, bo.) Świeta? święto to ja mam na-co-dzień — jak do Lasu idę: ludzi praktycznie żadnych…
:-) moze pan nie pamieta ale jakis czas temu dzieci u mnie na stanie bylo zero ale swieta byly moze nawet bardziej.. Mam w zbiorach zdjecie choinki z arabskiego kraju pod ktora leza pieknie ulozone buteli wodki bo tak chrzescijanski Raj wyobrazal sobie jakis Arab, reniferki przyczepione do palm tez na zdjeciach mam i owinieta w celofan szopke brazylijska. I zywa szopke na brukselskim grand place z czasow kiedy szopka w miejscu publicznym w Europe nie byla nielegalna. Mam to na zdjeciach a przede wszystkim w pamieci. Ludzi zdarzenia atmosfere. Mnie swieta kiedy bylam dorostkiem nuzyly. Ale mialam farta ruszyc w swiat w wieku dwudziestu lat. Jak tylko moje dziecko przestanie wierzyc w mikolaja i pilnowac domowego kominka zamierzam na swieta znowu pokosztowac obcych tradycji:-)
Ps. Ludzie w rozsadnych dawkach sa mi do zycia potrzebni, nie wyobrazam sobie siebie w gluszy. Ja jestem z miasta, jak sie konczy asfalt trace grunt pod nogami:-)
Tak sie rozmarzylam ze sobie przypomnialam ze raz w swieta bylam w lesie. Nie pamietam jaki artysta zrobil ta instalacje ale caluski plac przed centrum Pompidou byl obsadzony choinkami, pachancymi, zywymi. Chodzilo sie jak po labiryncie.. a drzewka we wszystkich jezykach szeptaly ,wesolych swiat’. To bylo fantastyczne, magiczne a minelo od tego lesnego a zarazem paryskiego spaceru z osiemnascie lat…
Swieta sa fajne i beda fajne po wieki wiekow amen. Wie Pan dlaczego? Ano bo ja tak chce:-)
i to jest Argument. (takie pismo było, Ateistow Świeckich, ale marne.)