Sygnatura: 0000/10
Fotograf: nieznany
Nazwa atelier:
Datowanie: ca. 1942
Osoba na zdjęciu: Tabakowski, Piotr Adam
Uwagi: ur. 23.06.1938 z Dąbrowy, Album
Zbiór: Thiel-Melerska (Leksykon Fotografów)

20120218095317


i u-Aktualnienie:

Józef Cukier (f-book)
między blokami niesie się „białymiś” w weselnym wykonie, tymczasem z okna na przeciwko słychać „to się pakuj kurwo i wypierdalaj”. taki dualizm egzystencjalny sobotniego wieczoru.

    Joanna Hy pełnia
    Iwona Optołowicz Nieznośna lekkość bytu
    makowski …i cieżkość Walizek.

28 Odpowiedzi do “„historie niewarte opowiadania…” (odc. kol.)”

  1. Z tą ciężkością walizek się nie zgodzę. Trzeba wywalić wszystko co zbędne. Walizki też na śmieci, albo jeszcze lepiej innym w danym momencie przeprowadzającym proces przeprowadzki oddaję. I wie Pan zimą, jedna z moich byłych walizek, pozdrowienia i zdjęcia z Zanzibaru mi wysłała. To durne zdjęcie, starej zielonej walizki na wakacjach na Zanzibarze sprawiło że śmiałam się do łez, bo choć zielona walizka była świadkiem bolesnej przeprowadzki, to jednak ta zmiana z czasem okazała się zmianą na lepsze. I tak trzymać. Niech żyją przeprowadzki! – to mówiłam ja ekspert przeprowadzkowy, który przeprowadzał się w swoim życiu 17 razy:)))))))) I mam nadzieję, że jeszcze trochę tych przeprowadzek przede mną jest -O!;))) Żyję bo… się przeprowadzam.

    1. Najlepiej nic nie przeprowadzać i wyjechać. Ma się wtedy pretensje i powody do powrotu. ;-)

      1. Może Pana źle zrozumiałam. Tak bez niczego wyjechać też przećwiczone mam, ale tak można jak się ma 19 lat i nic więcej.
        A tęsknota kompletnie mi obca ale…z doświadczenia powiem Panu że tęsknią tylko Ci co wyjeżdżają po coś i na trochę. „Trochę” u niektórych trwa bardzo długo lub zawsze. Moim zdaniem to nieszczęśliwi ludzie, którzy stoją w rozkroku (bardzo męcząca pozycja).
        Ja się zaliczam do Mrożkopodobnych:
        „Jednym z moich sekretów, które dopiero teraz mogą pójść do archiwum, było poczucie obcości, dręczące mnie w Polsce od dzieciństwa. Nie jest to na pewno i nigdy nie była obcość poszczególna, odnosząca się tylko do Polski. Byłbym obcy, gdybym urodził się gdziekolwiek. Ale w Polsce szczególnie trudno jest być obcym. Więc teraz, kiedy mogę być obcym jawnie, brutalnie, po prostu kiedy mam status obcego i kiedy nie mówię językiem społeczeństwa, w którym żyję, sytuacja jest jasna i niefałszywa. Dlatego też, będąc na emigracji, jestem nareszcie na swoim miejscu” Mrożek

    2. To ja panią pobiłem – 21 przeprowadzek od urodzenia + dwie kilkuletnie po naukę. I czeka mnie jeszcze parę- liczę jedna na zachód, jedna na południe.

          1. ps. Moje przeprowadzki to tylko te moje-dorosłe, muszę przyznać że ja mam wyjątkowe szczęście do przeprowadzek bo z rodzicami też się przeprowadzałam jakieś… 4 razy;))

            1. Za 10 lat moje prochy będą dawno rozsypane więc jako młodsza przebije pani 23 – powiedzmy – to wygra pani ze mną . ( nie liczę tych dwóch po naukę) Niestety nie prześlę wówczas butelki wina, choć może sceduję to na potomstwo.

              1. OOO!! Jęczy Pan jak Makuś. Co Wy wszyscy macie z tym umieraniem?!?
                Niech będzie. Dziś Pan wygrał. Na nagrodę musi Pan jednak poczekać do września, bo teraz nie będę Panu z ASDY butelek przesyłać. Żyć trzeba z fasonem. Boso ale w ostrogach z Francji bełta Panu przytacham i po powrocie z wakacji, znaczy we wrześniu prześlę. Makuś świadkiem, on kiedyś chciał Plac św Marka dostać i mały, bo mały ale dostał;))

                  1. a pl. św. marka się ze mna przeprowadził; ale niewiele więcej sie zmieściło 9= reszta rzycia zostala).

                1. Bom realista. Proszę z butelką poczekać na przyszłoroczne wybory. Wino mamay ostatnio zdybaliśmy bardzo, bardzo jasne rose z Peyratu z malutkiej wioski, nawet bez apelacji jeszcze. Piękne na nadchodzące upały. Pisałem kiedyś o tem polecając książkę: http://cl.ly/image/2A2E162D2q1z/blog.png oraz wino bijące prowansalskie wg mnie: http://cl.ly/image/1l0t2Y142V03/rose.jpg

                  A może po Państwa wakacjach wypijemy razem – nie wiem gdzie mieszkacie ale spotkamy się wpól drogi jeśli daleko.

                    1. Koło Dover, kawałek, ale wygląda jak nasze strony. Za wcześnie mówić o wrześniu bo nawet nie wiemy czy nam się uda w tym roku gdzieś wyjechać. Popiszemy we wrześniu, a tymczasem życzę powodzenia z odwiedzinami i idę się modlić żeby mnie to nie spotkało bo wyzuwam chęci.
                      A Mak się uparł i nie chce przyjechać.

  2. ja tu jestem najstarszy (+ dość doświadczony jednak, też) w przeprowadzkach jednak; i powiem Wam — wyrzucac? tak. ale i tak czegoś później zalujemy, ze wyrzuciliśmt — a to, co uważaliśmy za istotne, spakowane i zabrane — (może) do końca Rzycia leżec w pudełkach, nierozpakowanych.
    (i odwrotnie.)

  3. 10 albo jedenaście moich, kilka (3 lub 4ry, zależy jak liczyć) z Rodziną, dzieckiem będąc. no, w sumie nie tak dużo…

    1. Nie żebym się chwaliła, ale z rodziną 4 przeprowadzki mam za sobą, a moje dziecko nie ma jeszcze 6 lat;)
      A wracając do pudełek, to jeszcze nigdy nie żałowałam, że czegoś nie wzięłam. Serio. Może ja się lepiej umiem pakować?;) Co zabawne niedawno odkryłam że mam długi, profesjonalnie zmontowany film, a myślałam że mam tylko zdjęcia z pewnego zabawnego zdarzenia. No cóż ktoś mi zrobił niespodziankę, a ja gapa dopiero po 10 latach w innym kraju ją przypadkiem odkryłam. Szkoda tylko, że kontakt dawno zapomniany i za niespodziankę nigdy już nie podziękuję jej autorowi.

      1. no, tak: 4ry z Rodziną — to się liczy jak 8 = Bez. (jak bramki na wyjeździe.)

          1. Pudło, ja tu katolicki kościół i katolicką szkołę podtrzymuję finansowo.

    1. No właśnie. Ja to z której strony by mnie nie oglądać angielska nie będę aż do śmierci.

      ps. Dover to nawet nie moje hrabstwo, z Hastings do Dover kieś półtorej godziny jazdy autem.

Komentarze są wyłączone.