„Obywatele…” bajki i to nie jest text o… lecz o Lecznicy.

i to nie jest text o… lecz o Lecznicy.

Marian Neveselý (facebook)
W chorzowskim ZOO od strony Dębu jest lecznica dla ich zwierząt. Głównym wetem, specjalistą od egzotycznych, był mój przyjaciel J. skądinąd stary hip i aktor teatrzyków różnych
Wpadłem tam kiedyś z naszą niedomagającą kotką, szybko sobie poradził, a że było to piątkowe popołudnie i koniec szychty, pielęgniarz skoczył do spożywczaka po wina, i potem jeszcze ze 2 razy. W międzyczasie zajechała jakaś paniusia z zapasionym ratlerkiem:
– Niech pan ratuje, panie doktorze, źle z nim, nie je, nie pije, bawić się nie chce ani wychodzić, i z niczego nie cieszy!
J. przyjął go na obserwację i badania, wsadził do boksu, a pielęgniarz znowu skoczył do sklepu, i wszyscy o tym psie na śmierć zapomnieli.
W poniedziałek, na kacu, J. sobie o nim przypomniał, gdy znów pojawiła się ta przejęta paniusia. Oblał go zimny pot, ale było ok, a pies się niezwykle ucieszył. Pańcia jeszcze z domu zadzwoniła:
– Panie doktorze, jest pan cudotwórcą, wszystko je i pije, ożywił się i jest bardzo radosny!

Wszelkie podobieństwo do dzisiejszego wystąpienia Pana Ministra Skarbu („W warunkach porównywalnych widzimy w końcu, że Polska jest krajem o naprawdę niskim długu publicznym…”) jest oczywiście przypadkowe i nienamierzone.

1 thought on “i to nie jest text o… lecz o Lecznicy.”

Comments are closed.