pusta przestrzeń postmaozedongizmu

Ludzie jeszcze wchodzą, jeszcze siadają… mylą miejsca, pytaja, wyłaczają telefony.
na scenie – o ile (tylko ta) pusta przestrzeń, otoczona czarnym horyzontem, jest sceną – leży para Aktorów (tak: Tancerzy, ale mnie się myli).
zaczynają się — powoli — ruszać, nieznacznie. a ten ich ruch – doskonale (sądzę, nieskromny) integruje się z przed-spektaklową aktywnością Widzów – jeden gaśnie, drugi narasta.
TAO DANCE THEATRE: czyli chińczycy atakują kulturą (+ fizyczną).
…………………………………….
tak: Politycy – powinni tańczyć. ich teatr byłby więcej z Ludem zintegrowany.
(ich komórki, Krzesła, pomylone miejsca…)



…………………………………….

Hu did not specify who the hostile forces are but Chinese leaders have tried to bolster their legitimacy with a more demanding public by depicting China as being engaged in an ideological and cultural war with the West.

Party leaders have previously said China must create more cultural products like books, films and art to attract Chinese audiences.

…………………………………….
tak: trzymają się, gdzie wiele %.
…………………………………….
i Dźwięki: czy wspomniałem, że też lubię meredith monk?
ale to bez związku (prawie).

9 myśli na temat “pusta przestrzeń postmaozedongizmu

  1. „Party leaders have pre­vio­usly said China must cre­ate more cul­tu­ral pro­ducts like books, films and art to attract Chi­nese audiences.”

    Co zrobi Chińczyk mając świadomość innych kultur (jaką)?

    Czy multi-kulti powróci z silnym żółtym odcieniem…?

    Zbyt mało wiemy, mało…

        1. zawsze był Koniec. już za babilończyków. (no, czasem przyspieszał, prawda. ale nieznacznie.)

          1. Koniec jednego oznaczał początek następnego (=nic nowego).

            Problem w tym, że jak dotąd postęp techniczny nigdy nie miał aż tak istotnego wpływu na końce i początki.

            Pytanie, czy kiedy obieg informacji zamienia nasze życie w ciąg (pozornie?) nie powiązanych chwilowych akcji (użyjmy roboczej nazwy mob-memy) istnieje systematyczny i wykorzystywany sposób na ich weryfikowanie?
            Na ile panujemy nad analogowym procesem zrozumienia?
            Czy wykorzystanie cyfrowych mediów nie zniekształca naszego sposobu widzenia świata (inaczej – czy komputery powodują przekłamanie w rozumieniu świata? Jeśli tak to na ile często i skutecznie.)
            na koniec, ale nie na ostatku co się stanie po rewolucji informatycznej?

            Do jakiego końca zmierzamy tym razem? Jakie No Future?

            1. no, nie wiem (= czy to nie tzw. błąd Perspektywy)…
              i niechno tylko zacytuję siebie (z niemojej Książki, która już Tuż tuż…)

              Nie bawmy się w długie opowieści, nie ma czasu. Od Gutenberga, który „wymyślił” druk –

                {Nie pierwszy (Chińczycy, ponoć w XI w n.e); nie druk a tzw. ruchomą czcionkę metalową; nie tylko on, nie sam.… […]}

              – zaczęła się rewolucja (i epoka), która się kończy, w szalonym tempie. Nasze pokolenie pracowało w realiach, zwanych dziś zabawnie: analogowymi. Działa i dziś, gdy prawie wszystko – „cyfrowe”.
              Gdy pierwszy raz, z ojcem, byłem w drukarni (1957?) – nawet linotyp był sensacją: gazety, książki składano nadal czcionkami metalowymi. Prawie takimi samymi, jakie stosował Jan Gensfleisch. Czy tego chcemy czy nie – jesteśmy więc łącznikami. W różnych dziedzinach, różne nasze role, udział. Oczywiste.
              Ale przypominamy (…)

              1. „no, nie wiem (= czy to nie tzw. błąd Per­spek­tywy)…”

                Może, może…

                ->”Nie bawmy się w dłu­gie opo­wie­ści, nie ma czasu.”
                „Myślę o swego rodzaju CHAUTAUQUA — jest to jedyna
                nazwa, jaka mi przychodzi do głowy. Tak nazywała się wędrowna trupa, podróżująca ongiś z namiotem poprzez Amerykę — tę Amerykę, którą czujemy wokół — ze staroświeckimi pogadankami, które służyły budowaniu umysłów, bawieniu i rozrywce,
                rozszerzaniu horyzontów, czyli niosły słuchaczom kaganek oświaty i kultury.
                Kaganek został zgaszony przez zadyszkę
                radia, filmu i telewizji, a nie wydaje mi się, aby zmiana ta wyszła całkiem na lepsze. Być może właśnie z powodu takich zmian strumień społecznej świadomości płynie teraz szybciej i szerzej, jednakże z d a j e s i ę być płytszy.

                podkreślenia moje
                Robert M. Pirsig
                „Zen i sztuka oporządzania motocykla”
                DOM WYDAWNICZY „REBIS” POZNAŃ 1994

                Rozwijając metaforę: płytki strumień raczej o wiele łatwiej wpada w zastoiny i meandry…

                1. ano: Cena za.
                  (d. cały Zen. albo zgiełk, gdyż mnie się myli.)
                  ps.
                  o ile pamietam — chcieliśmy (no, ja to krótko ;–) wtedy Pir­siga wydać; ale.
                  ale nie pamiętam.

Możliwość komentowania jest wyłączona.