gdyż, w kultowo-artystyczno-elitarnym ponoć & legendarnym (nie bywaliśmy dotąd niestety; nie będąc Elitą — a tradycyjnie Żal) sopockim klubie „sfinks” wyłączyliśmy wczoraj, po raz kolejny (tamten) System – obchodząc kolejną Okrągłą rocznicę powstania tej tak Legendarnej czarnej płyty zespołu Brygada K. (gdyż przecież nie ma dziś żadnego kryzysu, prawda?).
Tłum wypełniał ten może 200-stu, może nieco więcej osobowy klub prawie po brzegi. Czterdziestoletnia młodzież pogowała pod sceną; z kultowym i imponującym wigorem, wzmacnianym może, pozwólmy tu sobie na tradycyjny żart: geriavitem — lecz jednak z godnym podziwu, tradycyjnym już i nadal — zapałem. muzycznie Brygada K. — w składzie — prawie klasycznym: ikonicznym wypadałoby powiedzieć, gdyby nie zachowane zdjęcia z Przeszłości — Robert B., Tomasz L. — oraz inni młodzi Muzycy pozostaje nadal, a może nawet coraz bardziej, pod wpływem innego, równie kultowego zespołu z tamtych lat: niezapomnianego TILT-u: psychodelia, wzmacniana jak zwykle znakomitym saksofonem (+ fletem) muzyka Aleksandra Koreckiego (nie grał w oryginalnym składze, ale przecież nie o to idzie).
Lider — ponieważ każdy z zespołów ma jednego lidera, prawda? — Tomasz L. tradycyjnie już (to tradycja ponad 30.letnia nawet ponoć) rozmawiał ze sceny z pp. akustykami, sugerując im, iż nie najlepiej pracują, a przez to nie spełniają jego tradycyjnie wysokich wymagań — co wprowadza zawsze ciekawe formalnie zrożnicowanie tempa koncertu; i łamie tradycyjną monotonię.
ze szczególnym, tradycyjnym wzruszeniem wysłuchaliśmy równie kultowego utworu „Nie wierzę politykom„, który jednak, przyznajmy to tradycyjnie rzetelnie i uczciwie — nie zabrzmiał tak, jak oczekiwaliśmy — i jak go kultowo pamiętamy. (nagraliśmy go dla potomności domowym sprzętem foto.)
jak na prawdziwych recenzentów przystało nie dotrwaliśmy do końca programu — ktory na pewno zakończył się legendarną i kultową „Centralą”, która na pewno zabrzmiała znakomicie i dramatycznie. żal nam też trochę, iż nie wysłuchaliśmy innego tradycyjnego i kultowego hitu Brygady K. — „Jeszcze bedzie przepięknie…”.
ale cóż… my, tradycyjnie cyniczni recenzenci ery post-atomowej…
tak: Klasyka ma siłę niegasnącą. i do zobaczenia za następne 30. lat!

……………………….
a oto aktualny, jeszcze świeży gdyż wczorajszy — skład Brygady K.
- Tomek Lipiński: lead voc., g.,
Robert Brylewski: g., voc., kbd.,
Alek Korecki: sax., fl.,
Filip Gałązka: dr.,
Kvajah: b.

Nie wierzę emerytom…
wzruszenie ściska mi myszkę.
klik klik.
tak: wspominanie Kultowych zespołów jest, przyznajmy, tradycyjnym sposobem na Po prawienie statystyki; a tym samym — Pod grzanie sie w cieniu (cudzej) Slawy…
ale:
cóż… my, Prości ludzie, widzowie kultowych Koncertów; z zadrością patrzymy na ten lepszy Świat; lecz i z Po dziwem. jak lizanie Cukierka przez Szybę; lub wąchanie Róży przez Prezerwatywę to: a Gummi is a Gummi is a Gummi (bear).
porównanie nietrafne, chyba żeś Pan poszedł tam z Watą w uszach. to JA jestem za szybą prezerwatywy Pana Bloga.
nie zgodze sie z Panem! porownanie trafne. widzem kazdy byc moze. panowie co i rusz odgrzewaja swoje kotlety i robia to w taki sposob ze smakiem przypomina to doslownie podrabiane gumisie.
Idę się pochlastać…
Makowski, teraz bardzo brzydko powiem: do kurwy nedzy! Dosc. Nie ma co sie nad nimi ani nad soba pastwic. Jest taki genialny kawalek z Herberta
” pocisk ktory wystrzelilem
w czasie wielkiej wojny
obiegl kule ziemska
i trafil mnie w plecy”
Zachwycalam sie metafora jak nastolatka, ale dopiero do trzydziestolatki dotarlo mi do mozgownicy ze nie wystarczy raz wojowac a poznie siedziec na dupie i czekac na ten pocisk w plecy.
A Pana dawni koledzy za grube panstwowe stowy rozmieniaja sie na drobne i do obrzydzenia graja tylko odgrzewane kotlety. Konsumpcja tego grozi naszemu zdrowiu! Dlatego odgrzewanym kotletom mowimy: NIE!
„każde pokolenie ma swe hanki ordonówny…” (że zacytuję Siebie Samego, z 1988 roku i z NON STOP-u. co mnie już wtedy Koledzy za to zdanie potempi Li…)
Brygada w kryzysie ;-)
permanentnym.